Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mimo pogromu Cracovia stylu nie zmieni

Po 11 miesiącach przerwy Karol Kostrubała wystąpił w podstawowym składzie Cracovii, ale "Pasy" przegrały z Legią Warszawa 0:4
Cracovia rozgromiona w Warszawie - zobacz skrót ?

Kostrubała stanął przed niezwykle trudnym zadaniem zatrzymania Piotra Gizy, Macieja Iwańskiego oraz Rogera Guerreiro, najbardziej kreatywnych zawodników Legii. - To w Polsce piłkarze wysokiej klasy i nie byłem w stanie sam ich powstrzymać. Strasznie nas ogrywali, wszystko im wychodziło. Miałem wrażenie, jakby było ich dwa razy więcej - przyznaje Kostrubała.

Nie jest tragicznie

21-letni piłkarz ostatni raz w pierwszej jedenastce wybiegł w połowie marca 2008 r., gdy Cracovia pokonała Górnika Zabrze (3:0). Następnie zagrał pół godziny w dwumeczu z Szachtiorem Soligorsk w Pucharze Intertoto, ale później złamał kość śródstopia i jesienią nie pojawił się na boisku. Dlatego jego obecność w pierwszym składzie była dość niespodziewana. - Każde zawody są dla mnie olbrzymim doświadczeniem. Chcę się uczyć gry na wysokim poziomie i nie mogę zważać na rangę przeciwnika - przekonuje Kostrubała.

Ostatnio co tydzień grał w Młodej Ekstraklasie i zaliczył pół godziny w Pucharze Polski z Polonią Warszawa. W sparingach próbowany był jednak jako stoper, a w roli defensywnego pomocnika u trenera Artura Płatka pokazał się tylko raz. Z kolei za kadencji Stefana Majewskiego grywał jako ofensywny pomocnik. - Przy potencjale Legii bardziej przeszkadzałem w rozbijaniu niż konstruowaniu akcji - przyznaje Kostrubała.

Podczas absencji Arkadiusza Barana w drugiej linii partnerem Kostrubały był Paweł Nowak. - Dużo mi pomagał i ostro zasuwał. Paweł jest wojownikiem, więc parę akcji z przodu wykonaliśmy - uważa Kostrubała.

Piłkarz nie chciał spekulować, dlaczego w podstawowym składzie zabrakło Dariusza Kłusa, który w 36. min zmienił Dariusza Pawlusińskiego. - Najpierw muszę przyjrzeć się swojej postawie, bo popełniałem sporo błędów. Nie wiem, czy zasłużyłem na kolejny występ - przyznaje Kostrubała, który nie dopuszcza do siebie myśli, że Cracovia może spaść do pierwszej ligi. - Jesteśmy za dobrą drużyną, kilka meczów nam nie wyszło, ale to nie jest powód, by się załamywać. Nie jest jeszcze tragicznie, musimy tylko wygrywać i jestem pewien, że zaczniemy już w piątek w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław.

Miało być do przodu, wyszło zbyt ofensywnie

W meczu z Legią trener Płatek zaskoczył ofensywną koncepcją. - Starałem się odciągnąć przeciwnika od naszego pola karnego, ale warszawianie w pierwszej połowie zagrali koncertowo. Koncepcja nie wyszła, nie zmienimy jednak ofensywnego stylu gry, bo zmusza nas do tego przedostatnie miejsce w tabeli - przyznaje szkoleniowiec.

Zdaniem Płatka w pierwszej połowie z Legią Cracovia rozegrała najgorsze 45 minut od czasu jego przyjścia do klubu. - Wyciągniemy wnioski i wygramy ze Śląskiem. Błędy popełnia się wtedy, gdy niczego się nie próbuje. Nasza taktyka nie była dobrze zrealizowana - przyznaje trener.

W trzech meczach wyjazdowych Cracovia straciła 12 bramek. - Na wyjazdach gramy zbyt ofensywnie i jesteśmy zbyt bierni w pojedynkach jeden na jeden - uważa Płatek.