Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Świetny debiut Świerczewskiego

- Nie pojawiłem się z podwórka ani baru, tylko po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym - zdradza nowy pomocnik ŁKS-u
Piotr Świerczewski był jednym z bohaterów meczu w Wodzisławiu. Po jego doskonałym podaniu Wahan Geworgyan zdobył zwycięskiego gola z Odrą.

Zobacz świetną asystę Świerczewskiego ?

Jerzy Walczyk: Lepszej inauguracji niż zwycięstwo nad Odrą Wodzisław nie można było sobie wyobrazić?

Piotr Świerczewski: Na pewno Odra ułatwiła nam zadanie. Czerwona kartka dla bramkarza gospodarzy już w siódmej minucie sprawiła, że nasza gra stała się dużo łatwiejsza. Choć mieliśmy o jednego gracza więcej, to trzeba jednak przyznać, że w końcówce były momenty, kiedy pod naszą bramką dochodziło do groźnych spięć. Wcześniej, przy lepszej koncentracji naszych zawodników, powinniśmy zdobyć przynajmniej dwa, trzy gole. Wtedy nie byłoby tak nerwowego zakończenia. Piłka nożna potrafi być czasami bardzo brutalna, bo gospodarze byli blisko doprowadzenia do remisu. Na szczęście nie wydarli nam zwycięstwa. Cieszymy się z wygranej, bo komplet punktów zdobyty w Wodzisławiu to pierwszy krok do utrzymania w ekstraklasie. Myślę, że musimy wygrać jeszcze cztery, pięć spotkań, aby zapewnić sobie pozostanie w lidze. W piątek zagramy u siebie z Cracovią, wiec drużyną w naszym zasięgu, dlatego liczymy na kolejną wygraną.

Spodziewał się Pan, że przeciwko Odrze zagra od pierwszej minuty?

- W żadnym wypadku. Po kilku zajęciach widać było, że drużyna jest już przygotowana do rundy i trener Grzegorz Wesołowski nie będzie chciał robić roszad na siłę. Niespodziewanie jednak tuż przed meczem wypadł ze składu Marcin Adamski. Nasz szkoleniowiec chyba chciał mieć na boisku defensywnego gracza, który potrafi uspokoić grę, dlatego postawił na mnie. Widzę, że nie bał się podjąć ryzyka.

Dołączył Pan do drużyny niemal w ostatniej chwili, ale podczas spotkania z Odrą nie widać było, aby odstawał Pan fizyczne od pozostałych ełkaesiaków.

- Od kilku lat słyszę, że jestem stary i nie nadają się do gry w ekstraklasie. Tymczasem w ostatnich pięciu latach zdobywałem Puchar Polski oraz Superpuchar. Oczywiście, że lat mi przybywa, ale według mnie umiejętności piłkarskich się nie zapomina. Fakt, że zimą nie grałem w żadnych sparingach ŁKS-u ani innej drużyny. Trenowałem jednak z zespołem stołecznych dziennikarzy, wśród których nie brakuje byłych piłkarzy. Ćwiczyłem także solidnie z drużyną Młodej Ekstraklasy stołecznej Polonii. Nie pojawiłem się z podwórka ani baru, tylko po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym. Prawie codziennie miałem też zajęcia na siłowni z mistrzyniami Polski fitness. Pamiętam, że najbardziej nie lubiłem ćwiczyć tzw. brzuszków, ale teraz okazało się, że były one potrzebne, bo nie mam kłopotów z kondycją.

Końcowe minuty zgrał Pan już jako stoper. Dlaczego?

- Po prostu chcieliśmy utrzymać do końca korzystny wynik, dlatego trener podjął decyzję, abym się cofnął i wspomagał w defensywie Tomka Hajtę i Dejana Ognjnovicia.

Przewyższał Pan rywali boiskowym ograniem i cwaniactwem. Asysta przy golu była naprawdę doskonała.

- Na pewno lata występów robią swoje. Nie ukrywam jednak, że nie był to mój najlepszy występ. Również drużyna potrafi zagrać o wiele lepiej. Widzę na treningach, jaki duży potencjał tkwi w moich nowych kolegach, dlatego spokojnie podchodzę do następnych spotkań. Był to nasz pierwszy występ na trawiastej murawie, więc czasami piłka nas nie słuchała. Dlatego mogło to wyglądać, że w nasze szeregi wkradła się nerwowości. Podejrzewam, że z Cracovią zagramy już decydowanie lepiej.

37-letni Piotr Świerczewski jest wychowankiem Sandecji Nowy Sącz. W polskiej ekstraklasie rozegrał 207 spotkań, w których zdobył dziesięć goli. Występował w GKS-ie Katowice, Lechu Poznań, Dyskoboli Grodzisk Wielkopolski, a jesienią był zawodnikiem Polonii Warszawa. Grał także w ligach: francuskiej, japońskiej i angielskiej.

ŁKS zdobył Wodzisław ?