Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trałka: Liczę na kolejne powołania

Łukasz Trałka z Lechii Gdańsk zadebiutował w niedzielę w reprezentacji Polski. W meczu z Serbią zaprezentował się nieźle i ma duże szanse na kolejne występy w biało-czerwonej koszulce. Trałka już wkrótce rozpocznie też rozmowy z Lechią w sprawie nowego kontraktu
Udany debiut Trałki. Leo go pochwalił ?

Łukasz Pałucha: Leo Beenhakker, który rzadko wyróżnia kogoś indywidualnie, pochwalił pana za całe zgrupowanie i mecz z Serbią.

Łukasz Trałka: Miło słyszeć takie opinie. Jestem zadowolony ze swojej gry, ale najważniejsze jest to, że dobrze mnie ocenia selekcjoner. Jechałem do Turcji z zamiarem pokazania się z jak najlepszej strony i najwyraźniej mi się to udało.

Czy Beenhakker zaprosił już pana na wiosenne mecze reprezentacji?

- Na pewno bliżej mi niż dalej do reprezentacji Polski, ale żadnych konkretnych rozmów na temat przyszłości z selekcjonerem nie odbyłem. Na lotnisku pożegnaliśmy się i każdy pojechał w swoją stronę. Ale nie ukrywam, liczę, że Leo na wiosnę przyśle mi powołanie.

Niewiele brakowało, aby w debiucie strzelił pan od razu gola.

- Zabrakło 2-3 cm, żeby dołożyć głowę i stanąć przed szansą pokonania serbskiego bramkarza. Szkoda, ale najważniejsze, że mogę się cieszyć ze zwycięskiego debiutu. Trener nakreślił nam wiele zadań taktycznych i z większości z nich udało się nam wywiązać. Oczywiście nie wszystko nam wyszło, widać było brak zgrania, ale przecież trenowaliśmy ze sobą tylko przez kilka dni. Atmosfera była jednak bardzo dobra, cały wyjazd do Turcji był udany.

Debiutował pan w kadrze przy pustych trybunach.

- Faktycznie, brakowało nam dopingu, ale dla wielu z nas był to tak ważny mecz, być może jedyna szansa na przebicie się do kadry, że reszta stawała się mało ważna. Graliśmy za to na świetnym boisku, choć stadion leży w szczerym polu. Gdyby u nas były takie murawy...

W Lechii cieszą się, bo po 21 latach mają w końcu reprezentanta Polski. Ale też pewnie się martwią, bo w czerwcu kończy się panu kontrakt i teraz trudniej będzie pana zatrzymać?

- Na razie chcę odpocząć od piłki i tego całego zgiełku. Robię sobie kilka dni wolnego. Ale do końca roku będę chciał zadecydować o swojej przyszłości. Na razie nie chcę deklarować, czy na pewno zostanę w Lechii. Dużo będzie zależało od rozmów w klubie.

Ma pan oferty z innych klubów?

- Doszły mnie słuchy, że interesują się mną polskie zespoły, ale szczegółów nie znam, bo wszystkim zajmuje się mój menedżer. Będę musiał na spokojnie wszystko rozważyć, bo być może będzie to decyzja, która zaważy na mojej dalszej karierze.