Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Arbiter - zawód coraz mniej poważny

Polscy piłkarze przenoszą na boisko zachowania z baru, więc za chwilę nie będzie miał im kto sędziować- mówi w "Przeglądzie Sportowym" Sławomir Stempniewski, szef Kolegium Sędziów.
Czy sędzia postąpił słusznie w meczu Śląsk? ?

Marcin Szulc usłyszał w niedzielę we Wrocławiu od jednego z piłkarzy Wisły, że jest ciotą. Śnieżką w szyję dostaje sędzia liniowy, główny musi interweniować. Piłkarze Arki atakują w sobotę Artura Radziszewskiego za podyktowanie rzutu karnego dla Odry.

- Na pewno nie jest dobrze. To nie bierze się z niczego. W związku z aferą korupcyjną mamy taką kadrę sędziów, jaką mamy. Marcin Szulc w meczu Śląska z Wisłą sędziował przeciętnie, bo przeciętnie prowadzona jest większość spotkań ekstraklasy- ocenia Stempniewski i dodaje: - Być może stąd ta agresja za strony piłkarzy "Białej Gwiazdy" i brak szacunku dla sędziego.

- Trzeba pracować nad zwiększeniem szacunku dla arbitrów, bo w przyszłości nie będzie miał kto prowadzić meczów. Nie chcę popadać w skrajność, ale na boiskach jest coraz większe zezwierzęcenie obyczajowe. Nie może być tak, że przenosimy na murawę zachowania z baru- zastanawia się szef kolegium sędziów.

Nad kwestią szacunku dla arbitrów pracowali Anglicy: - Przeprowadzili akcję Respect, która miała zmienić stosunek kibiców i piłkarzy do sędziów- wyjaśnia Stempniewski. W Polsce na razie wprowadzono odprawy przedmeczowe, w których sędziowie pouczają, jak należy zachowywać się na boisku. - Nie widzę sensu organizowania wykładów z etyki dla piłkarzy, bo to nie zda egzaminu. Podobnie jak wprowadzanie zakazu przeklinania na boisku. Nie można wprowadzać czegoś, co nie ma racji bytu - kończy Stempniewski.