Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Prasa po aresztowania Wójcika: Kraty, misiu, kraty

Po środowym zatrzymaniu byłego trenera reprezentacji prasa zajmuje skrajne stanowiska. Tabloidy nazywają to wydarzenie szokującym, większość dzienników utrzymuje, że nie ma w tym nic niezwykłego i takiego obrotu spraw można było się spodziewać
W "Gazecie Wyborczej" Rafał Stec przypomina najbarwniejsze momenty w karierze Wójcika. William Gaillard, doradca Michela Platiniego, wypowiada się też specjalnie dla "GW": "UEFA wie, że w śledztwie korupcyjnym w Polsce zatrzymano ponad 160 osób, Janusz Wójcik był trenerem kadry, a Zdzisław Kręcina jest kandydatem na prezesa PZPN, ale nie naszą rolą jest komentowanie tego".

Super Express opatruje swój artykuł chwytliwym tytułem "Kraty, misiu, kraty?". "Przez długie lata Wójcik był bezkarny. Niby wszyscy w piłkarskim światku znali jego słabość do pieniędzy i załatwiania różnych spraw w podejrzany sposób, ale brakowało dowodów, więc o ciemnej stronie "Wójta" nikt nie mówił. Do wczoraj" - pisze "SE".

"Szok!" - krzyczy "Fakt". "W 2001 r. zatrudnili go szefowie Śląska. Janusz W. uratował wrocławian przed spadkiem. Wyglądało to jednak jak jedna wielka farsa. Po wyjazdowej wygranej wrocławian 3:1 w Lubinie kibice Zagłębia nie wytrzymali i wrzucili do szatni własnej drużyny puszkę z gazem łzawiącym, przekonani, że ich piłkarze sprzedali mecz" - gazeta przypomina inne podejrzane epizody z kariery trenera. "- Janusz Wójcik na utrzymanie Świtu w ekstraklasie pod koniec sezonu dostał aż milion złotych - twierdzi nasz informator. - Działali na chama, niemal po każdym meczy w drużynie przeciwnej odsuwali jakiegoś piłkarza albo trenera - dodaje drugi." - czytamy w "Fakcie". Identyczne słowa, przedstawiając informatorów jako swoich, podaje "Przegląd Sportowy".

Tymczasem "Polska" pisze o "spodziewanym końcu Wójcika". "Ta informacja nie zaskoczyła chyba nikogo interesującego się piłką nożną w naszym kraju" Dziennik opisuje również inne "wpadki" Wójcika, jak te bardziej znane (doping trzech kadrowiczów z Barcelony) i mniej znane (Janusz Wójcik odwiedził Andrzeja Leppera o 6 rano w dniu akcji CBA związanej z aferą gruntową). "Rzeczpospolita" korzysta z usług wielu komentatorów i także podkreśla, że w ich wypowiedziach po zatrzymaniu najczęściej pada jedno pytanie: dlaczego prokuratura czekała tak długo?

"Dziennik" z kolei skupił się na jeszcze innym aspekcie sprawy. "CBA: Policja ukradła nam sprawę Wójcika" - informuje tytuł. "- To my zdobyliśmy dowody winy byłego selekcjonera - mówi szef CBA, Mariusz Kamiński. Policja sprzed nosa sprzątnęła sukces funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego i dokonała tylko aresztowania rozpracowanego już trenera, a cały splendor spłynął na nią. PO rzekomo nie chce upubliczniać sukcesów Kamińskiego.

Wszystkie tytuły zauważają też sprawę Kręciny, któremu postawiono zarzuty o charakterze gospodarczym.