Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Siostra piłkarza Ruchu powalczy o olimpijski medal w Londynie

Piłkarz chorzowskiego Ruchu przegrał z siostrą, chociaż prowadził już 20:0! Barbora, siostra Pavola Balaza właśnie wróciła z Igrzysk w Pekinie. Słowaczka znalazła się w gronie młodych sportowców zaproszonych przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski.
16-letnia Barbora jest tenisistką stołową, Pavol Balaz, który od ponad roku gra w Chorzowie, nie może się jej nachwalić. - Znosi do domu tyle medali i pucharów, że w końcu ojciec zadecydował, że trzeba je upchnąć w piwnicy. W domu została tylko jedna przeszklona półka. Większość miejsca zajęły na niej trofea Baśki i mojego młodszego brata Michala. Mój jest tylko jeden puchar i złoty medal przywieziony z turnieju w Niemczech. Prowadził nas wtedy słynny Josef Masopust [najlepszy piłkarz Europy z roku 1962 w ankiecie "France Football" - przyp.red.] - wspomina Pavol.

Rodzina Balazów pochodzi z Topolcan. Pavol śmieje się, że w tym mieście nie ma bardziej usportowionego domu. Ojciec - także Pavol - był hokeistą, mama Jana to była siatkarka. Pavol gra w piłkę, a Michal i Barbora w tenisa stołowego.

- Michal też próbował uganiać się za piłką, ale mu nie szło i wybrał tenis. Hala treningowa jest tuż obok naszego domu - wyjaśnia piłkarz niebieskich. Michal szybko zaczął wygrywać, a mała Basia bardzo zazdrościła mu medali i pucharów. Postanowiła, że dorówna bratu. - Szybko okazało się, że może być nawet lepsza! Już w wieku 11 lat reprezentowała Topvar Topolcany w rozgrywkach o Puchar Europy. W wieku 15 lat została najmłodszą w historii Słowacji mistrzynią kraju. Wszyscy powtarzają, że to niezwykły talent - zapewnia Pavol.

Skrzydłowy Ruchu podkreśla, że sukcesów Baśki na pewno nie byłoby bez wymagającego ojca. - Dla niego liczą się tylko pierwsze miejsca. Mnie pochwalił dopiero wtedy, gdy strzeliłem pierwszego gola w słowackiej ekstraklasie dla Interu Bratysława. Strasznie długo czekałem - wzdycha.

- Jestem dumny z tego, że Baśka nigdy się nie poddaje. Nie chce być przeciętna - podkreśla ojciec. - Czasami zachowuje się za stołem jeszcze zbyt emocjonalnie. Zdarza się, że po porażkach płacze - dodaje 20-letni Michal drużynowy mistrz Słowacji, który gra teraz w Niemczech.

Jana, mama sportowego rodzeństwa żartuje, że przez te wszystkie puchary i medale cały dom jest na jej głowie. - Już się przyzwyczaiłam, że nikt mi nie pomaga. W domu zawsze pusto, bo oni jak nie na stadionie to na hali - powtarza.

Rok temu, podczas młodzieżowych mistrzostw Europy rodzina Balazów była szczególnie dumna. Podczas zawodów w Bratysławie Barbora zdobyła aż cztery medale. - W singlu, deblu, mikście i drużynie. Dwa były złote - podkreśla Pavol.

Kilka lat temu piłkarz Ruchu mógł jeszcze zagrać z młodszą siostrą w tenisa jak równy z równym, dziś tylko macha na takie pytanie ręką. - Nasz ostatni mecz wyglądał tak. Powiedziała, że gramy do 21 i ja prowadzę 20:0. Potem z uśmiechem na twarzy zdobyła 21 punktów z rzędu. Nie odebrałem żadnego serwu - śmieje się Pavol.

Piłkarz niebieskich wierzy, że już za cztery lata, podczas Igrzysk w Londynie jego siostra zadziwi świat. - Będę jej wtedy kibicował na trybunach! Ona może przełamać hegemonię Chinek. Już z nimi wygrywa. Pamiętam takie zawody, gdy pokonała cztery, ale zatrzymała się na piątej. Skąd ich się tyle bierze? - żartuje Pavol.

Duszan Michalka, trener zawodniczki jest przekonany, że przed nią wielką kariera. - To jest jej dar, że wyszła z tak usportowionego domu. Krok po kroku wspina się coraz wyżej. Ma potencjał, by należeć do światowej elity - powiedział bratysławskiemu "Sportowi".