Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Hajto: Kiedy młodzi ruszą z odsieczą?

Górnik Zabrze po dwóch kolejkach zamyka tabelę z ledwie jednym punktem. - Musimy wreszcie pokazać serce i zaangażowanie, które były naszą mocną stroną w poprzednim sezonie - twierdzi Tomasz Hajto.
Piłkarze Górnika po raz ostatni na piątym miejscu skończyli sezon przed trzynastu laty. Teraz zespół, którego właścicielem został właśnie Allianz Polska, dostał zadanie powtórzenia tamtego wyniku. Tymczasem po dwóch przeciętnych meczach zabrzanie są w gronie drużyn zamykających ligową tabelę.

Piotr Płatek: Górnik zaczął sezon niespecjalnie. Remis z Ruchem i porażka w Gdyni to chyba nie to, czego oczekiwaliście?
Tomasz Hajto:Nie wystartowaliśmy za dobrze. Takie są jednak realia polskiej ekstraklasy, każdy może wygrać z każdym.

Do Gdyni jechaliście jednak po trzy punkty.
- Graliśmy tam w anormalnych warunkach. Piłka zatrzymywała się w kałużach na boisku, w dodatku sędzia tak nas kartkował w defensywie, że od początku strach było cokolwiek zrobić.

Arka mogła nawet wygrać wyżej.
- Ja sam nie zagrałem najlepiej, przydarzyły mi się jeden czy dwa błędy. Słowa uznania dla Sebastiana Nowaka, że obronił karnego. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że piłkarze gospodarzy przebili nas zaangażowaniem i walecznością.

To brzmi niezbyt wesoło.
- Może to nie powinno być pytanie do mnie. Przyznaję, że zdarzył mi się słabszy mecz, Jurkowi Brzęczkowi chyba też. Ale w poprzednim sezonie na naszej dwójce spoczywał największy ciężar za wynik. W tym sezonie miało być inaczej. Nam mecz nie wyszedł, ale co z pozostałą dziewiątką zawodników? Mogli dać sygnał do walki, jakiś impuls. Tego w Gdyni zabrakło.

To jest największy problem obecnego Górnika?
- Musimy wytrzymywać presję gry o coraz większe stawki, o coraz wyższe lokaty. W zachodnich klubach to jest normalne, u nas jeszcze nie wszyscy się tego nauczyli.

Start obecnego sezonu przypomina rozwój wydarzeń z poprzednich rozgrywek, gdy Górnik zaczął od trzech porażek...
- Wtedy mieliśmy ogromny falstart. Po trzech meczach zero punktów. Teraz musi być inaczej.

Jednak najbliższe spotkanie rozgrywacie w Poznaniu z Lechem, który w Pucharze UEFA rozgromił Szwajcarów, a w ostatni weekend trzy gole strzelił Jagiellonii w Białymstoku.
- Zdaję sobie sprawę z siły Lecha. Grają ciekawą, ofensywną piłkę. Z bardzo dobrej strony pokazuje się ich nowy nabytek, Robert Lewandowski, który sporo potrafi. My jednak musimy tam jechać po punkty. Zadanie niełatwe, ale wykonalne.

A może zdobycie piątego miejsca w tym sezonie to dla Górnika zadanie wygórowane?
- Wcale nie. O to się nie boję. Wiem, że będziemy wygrywać. Musimy tylko przełamać tę niemoc.

Ogląda Pan igrzyska olimpijskie?
- Jasne, że tak. Wielkie wrażenie zrobił na mnie kulomiot Tomasz Majewski i gra naszych siatkarzy i piłkarzy ręcznych. Widać, że zawodnicy obu tych zespołów są głodni sukcesu, niesamowicie zdeterminowani i jestem przekonany, że przywiozą nam medale. Niestety, na igrzyskach nigdy nie byłem, o pół roku za późno zacząłem grać w piłkę i ominęła mnie szansa gry na olimpiadzie w Barcelonie.