Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

ŁKS: Prezenty Mowlika w Zabrzu

Dobrze, że start ekstraklasy został przesunięty, bo ŁKS w takiej formie, jaką zaprezentował w sobotę, miałby duże kłopoty.W spotkaniu z silnym Górnikiem Zabrze podopieczni Marka Chojnackiego nie mieli nic do powiedzenia. Przez 90 min tylko czterokrotnie strzelali na bramkę rywali, przy czym tylko raz celnie.
Górnik był zdecydowanie lepszy, lecz bramki strzelał po szkolnych błędach Mariusza Mowlika: * przy pierwszej stoper ŁKS przez kilka metrów biegł obok Przemysława Pitry'ego i nie potrafił wybić mu piłki; * przy drugiej 20 metrów od bramki idealnie zagrał do Pitry'ego, który znów pokonał Bogusława Wyparłę. - Usłyszałem znajomy głos: podaj, podaj, dlatego zagrałem - próbował żartować obrońca ŁKS, który zna się z napastnikiem Górnika z Lecha Poznań. W drugiej połowie Mowlik zagrał już lepiej.

Łodzianie do przerwy byli raz pod bramką Górnika: w 45 min wywalczyli pierwszy w meczu rzut rożny, którego jednak nie wykonali, bo sędzia odgwizdał koniec gry. Po zmianie stron było nieco lepiej. Wejście Jakuba Biskupa i Adama Czerkasa sprawiło, że gra ŁKS była szybsza. Jednak w 60 min zabrzanie cieszyli się ze zdobycia trzeciej bramki. Pojedynek Litwinów Georgasa Freidgeimasa z Tadasem Papeckysem wygrał ten drugi, który dośrodkował z lewej strony, a celnym strzałem głową popisał się Tomasz Zahorski.

Po chwili błąd zawodnika Górnika wykorzystał Biskup, którego kontrę wykończył Gabor Vayer. To było właśnie jedyne celne uderzenie ŁKS na bramkę gospodarzy. Łodzianie rzucili się do odrabiania strat, a zabrzanie mogli kontrować. Dwukrotnie Zahorski i raz Dariusz Kołodziej mieli okazję do podwyższenia rezultatu, lecz dobrze spisywał się Wyparło, który obok Marcina Adamskiego był najlepszym zawodnikiem w łódzkim zespole.

- Zabrakło nam determinacji - tłumaczył po meczu Czerkas, który zaprezentował się lepiej, niż ulubieniec śląskich kibiców Dawid Jarka. Poprawnie wypadli zmiennicy Freidgeimasa i Adama Marciniaka - Dejan Ognjanović i Adrian Woźniczka, a niczym nie wyróżnił się Paweł Drumlak, który z Labinotem Halitim miał prowadzić grę ŁKS. W środku boiska Mladen Kaszczelan walczył ze wszystkich sił, niepotrzebnie jednak przerywał akcje brzydkimi faulami.

Nic dziwnego, że trener Chojnacki był w nie najlepszym humorze. - Górnik był lepszy, ale należy pamiętać, że na boisku pojawiliśmy się po sześciogodzinnej podróży - tłumaczył. - Ubytek sił nie pozostał bez wpływu na naszą postawę. Mamy jeszcze tydzień na poprawienie naszej gry. Na pewno szkielet zespołu jest już gotowy.

Mecz rozpoczął się kwadrans później, bo łodzianie spóźnili się. Przed sparingiem Marciniak, Jarka i Dariusz Stachowiak, którzy zostali wypożyczeni do ŁKS z Górnika, otrzymali w prezencie klubowe szaliki zabrzańskiego klubu`.

Górnik Zabrze - ŁKS 3:1 (2:0)
Gole: Pitry (17., 36.), Zahorski (60.) - Vayer (67.)

Górnik: Nowak (46. Vaclav~k) - Pavlenda, Hajto (46. Smirnovs), Pazdan (46. Danch), Magiera (46. Papeckys) - Bonin (61. Malinowski), Kołodziej, Bajić, Brzęczek (46. Zahorski), Madejski (46. Leo) - Pitry (72. Wodecki).

ŁKS: Wyparło (69. Pająk) - Freidgeimas (64. Ognjanović), Mowlik, Adamski, Marciniak (64. Woźniczka) - Asaad (46. Biskup), Drumlak, Kaszczelan, Haliti (64. Vayer), Kujawa (46. Stachowiak) - Jarka (64. Czerkas).