Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Widzew wygrał z PZPN!

Trybunał Arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskim uchylił degradację Widzewa i w nowym sezonie łódzka drużyna zagra w pierwszej lidze. W Widzewie mieli jeszcze nadzieję na ekstraklasę, ale jak nieoficjalnie dowiedziała się "Gazeta", nie ma na to szans
Decyzja trybunału o uchyleniu i umorzeniu postępowania w sprawie degradacji klubu z al. Piłsudskiego w Widzewie traktowana jest jako wielkie zwycięstwo. Działacze łódzkiego klubu już kilka miesięcy temu wypowiedzieli wojnę Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej, który według nich nagminnie łamie prawo. Przypomnijmy, że w styczniu Wydział Dyscypliny PZPN zdegradował Widzew za udział w korupcji. Klub z al. Piłsudskiego się odwołał, ale także Związkowy Trybunał Piłkarski podtrzymał decyzję o degradacji. Działacze łódzkiego klubu nie rezygnowali: znów się odwołali, tym razem do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, w którym zasiadają prawnicy niezwiązani z PZPN. Widzew przedstawił szereg argumentów, ale wczoraj decydujący okazał się ten o przedawnieniu czynów korupcyjnych. Ostatni mecz, jaki dla Widzewa miał kupić jego były działacz Wojciech Szymański, rozegrany został 11 maja 2005 r. Ówczesne przepisy PZPN stanowiły, że czyny korupcyjne przedawniają się po dwóch latach, czyli w przypadku łódzkiego klubu 11 maja 2007 r. Przepisy te zmieniono dopiero jesienią ubiegłego roku. - Decyzja Trybunału Arbitrażowego stanowi zwieńczenie naszych wielomiesięcznych wysiłków o zachowanie praworządności podczas procesów dyscyplinarnych w PZPN - mówi Bogusław Sosnowski, prezes Widzewa. - Nie można bowiem karać kogoś zarzucając mu działania niezgodne z prawem samemu jednocześnie łamiąc przepisy i podstawowe zasady, jakimi powinni kierować się orzekający w procesach dyscyplinarnych. Proces Widzewa w PZPN prowadzony był w sposób wyjątkowo nierzetelny, co dało nam podstawy do walki o to, aby w przyszłości kluby miały szanse na sprawiedliwe, uczciwe i zgodne z prawem traktowanie przez organy związkowe. Mamy nadzieję, że działania naszego klubu i wyrok trybunału uruchomi lawinę, która w coraz większym tempie będzie kruszyła resztki betonu w PZPN.

W wyniku wczorajszej decyzji trybunału Widzew w najbliższym sezonie ma zapewnione miejsce w pierwszej lidze (do środy był w drugiej). Działacze z al. Piłsudskiego cały czas liczą jednak, że drużyna zagra w ekstraklasie. Klub bowiem złożył też skargi do UEFA i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego na - zdaniem łódzkich działaczy - bezprawne przyznanie Polonii Bytom licencji na grę w ekstraklasie. Jeśli minister uzna racje Widzewa, to w ekstraklasie zastąpi on właśnie Polonię. Jak się jednak nieoficjalnie dowiedziała "Gazeta", nie ma na to szans i wniosek łódzkiego klubu zostanie odrzucony.

Jednak już sam wyrok Trybunału Arbitrażowego to dla piłkarzy i trenera Widzewa Waldemara Fornalika wspaniała wiadomość. Do wczoraj byli niemal pewni, że w nowym sezonie będą grać w drugiej lidze z takimi rywalami, jak m.in. Przebój Wolbrom, Kolejarz Stróże czy Nida Pińczów. Po decyzji trybunału tego unikną. - Przede wszystkim gratuluję władzom klubu, że walczyły do końca, że się nie poddały - mówi Fornalik. - To nie tylko dla mnie, ale także dla wszystkich ludzi związanych z Widzewem wspaniała wiadomość. Między grą w pierwszej a drugiej lidze na pewno jest ogromna różnica. Rywale są atrakcyjniejsi, łatwiej będzie nam też namawiać piłkarzy do gry w naszym zespole.