Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Podbeskidzie - Śląsk 1:1. Śląsk wypuścił wygraną

Śląsk w meczu z Podbeskidziem grał przeciętnie, ale prowadził i mógł choć na chwilę zrównać się punktami z prowadzącą Legią Warszawa. Wrocławianie w samej końcówce stracili jednak bramkę, zwycięstwo i bardzo ważne trzy punkty.
Trener Orest Lenczyk na mecz z Podbeskidziem niespodziewanie wystawił dwóch nominalnych napastników: Łukasz Gikiewicz i Cristian Diaz. W ten sposób szkoleniowiec poniekąd wrócił do koncepcji z początku swojej kadencji, kiedy w takiej konfiguracji występowali Gikiewicz i Vuk Sotirović. Co ciekawe pierwszy z nich tak mówił przed spotkaniem portalowi wroclaw.sport.pl: - Raczej będziemy grać z jednym napastnikiem, bo wystawienie dwóch na Bielsko byłoby samobójstwem. Raz, że to nie czas na eksperymenty, dwa, że gramy na wyjeździe. Treningi również nie wskazują, by trener Lenczyk rozważał taką koncepcję.

Ostatecznie Gikiewicz spotkanie rozpoczął na lewej pomocy, ale miał często schodzić do napadu, by tam wspomagać właśnie Diaza. Po pół godzinie gry 25 - letni zawodnik wylądował już za plecami Argentyńczyka, bo z powodu kontuzji boisko musiał opuścić rozgrywający Śląska Sebastian Mila.

Nim do tego doszło, w 9 minucie spotkania, Mila podał do Gikiewicza ten mocno uderzył, ale jego strzał obronił Mateusz Bąk. Później z obu stron nie działo się już wiele ciekawego. Sędzia Paweł Gil często przerywał grę po faulach, a drużyny bardzo przeciętnie radziły sobie w ofensywie. W Podbeskidziu wyróżniał się jedynie Sylwester Patejuk, który w 34 minucie przeprowadził najładniejszą akcję pierwszej połowy meczu. Skrzydłowy z Bielska najpierw minął kilku zawodników gospodarzy, zagrał klepkę z Robertem Demjanem, a wszystko zakończył płaskim uderzeniem tuż obok słupka.

W drugiej połowie mecz nadal nie porywał, ale za to zobaczyliśmy pierwszą bramkę. W 63 minucie z prawej strony boiska, z rzutu wolnego dośrodkowywał Diaz, a Piotr Celeban wygrał w polu karnym walkę o pozycję i strzelił ładnego gola głową. Dla stopera Śląska było to szóste trafienie w sezonie i pierwsze od listopada. Po jego zaliczeniu Celeban włożył piłkę pod koszulkę przypominając, że go jego żona spodziewa się dziecka.

W końcówce mecz zdecydowanie się otworzył. Najpierw Malinowski miał znakomitą okazję do wyrównania, ale uderzył obok słupka. Potem, w 89 minucie to samo przydarzyło się po kontrze Łukaszowi Madejowi. Śląsk zamiast wygrywać 2:0, wygrywał więc tylko jedną bramką, a i tą przewagę po chwili stracił. W 90 minucie po rzucie wolnym najlepiej w polu karnym zachował się Demjan, który głową doprowadził do wyrównania. Właśnie w ten sposób wrocławianie stracili bramkę, zwycięstwo ważne trzy punkty i okazję, by choć na chwilę zrównać się z prowadzącą w lidze Legią Warszawa. Prawda jest jednak taka, że wynik był sprawiedliwy.