Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Podbeskidzie - Widzew 0:0. Nudny podział punktów

Pierwszy bezbrmkowy remis w T-Mobile Ekstraklasie padł na stadionie beniaminka. Obie drużyny muszę więc poczekać na premierowe wygrane w rozgrywkach przynajmniej do następnej kolejki. Dla Widzewa byl to już trzeci podział punktow od początku ligi.
Robert Kasperczyk dokonał aż siedmiu zmian w porównaniu z poprzednim spotkaniem w Bełchatowie. W bramce Richarda Zajaca, który zawalił mecz z Jagiellonią i wpuścił aż sześć bramek z GKS-em, zastąpił Mateusz Bąk. Przemeblowana została również obrona. W efekcie Podbeskidzie prezentowało się bardzo dobrze w destrukcji. Zabrakło jednak polotu, a przede wszystkim dokładności w ofensywie.

To samo można bylo powiedzieć o Widzewie. Obie drużyny grały niezwykle ambitnie, ale ich zaangażowanie nie przekładało się na sytuacje stwarzane pod obiema bramkami. Łodzianie pierwszy celny strzał oddali dopiero w ostatniej minucie pierwszej części. Wcześniej najlepszą okazję zmarnował Okachi, który po dobrym prostopadłym podaniu od Budki uderzył z pola karnego nad poprzeczką.

W ekipie Podbeskidzia najgroźniejszymi zawodnikami byli Rogalski i Sikora, ale pozbawieni wsparcia ze strony kolegów za wiele sami nie mogli zdziałać.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli goście. Łodzianie mogli prowadzić już po kilku minutach. W doskonałej sytuacji był Panka, ale nie potrafił pokonać Bąka będąc dwa metry przed bramką. Podbeskidzie odpowiedziało dopiero w 59. minucie. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Rogalskiego minimlanie chybił Konieczny. Cały czas lepiej prezentował się jednak Widzew. Ofensywne poczynania gości znacznie ożywił Dzalamidze, ktory wyszedl an drugą połowę zmieniając Ostrowskiego. Gruzin sam byl bliski pokonania Bąka, ale po świetnym dryblingu w polu karnym uderzył z kilku metrów prosto w bramkarza bielszczan.

Z przewagi Widzewa gospodarze otrząsnęli się dopiero na kwadrans przed końcem. W 80. minucie stworzyli sobie najlepszą okazję w meczu. Uderzenie z najbliższej odległości Kołodzieja instynktownie nogami obronił Mielcarz.

Widzew skutecznie rozbijał ataki bielszczan w ostatnich minutach i wywiózł ze Bielska punkt. To już trzeci remis Łodzian w tym sezonie. Po raz pierwszy piłkarze Radosława Mroczkowskiego nie stracili jednak bramki. W starciu z tak bezbarwną w ataku ekipą beniaminka nie bylo to jednak wielką sztuką.