Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Droga na mundial. Syn Polki walczy o mundial, czyli irańska wieża Babel

- Moja mama jest z Polski. Z perspektywy czasu żałuję, że nie uczyłem się perskiego i polskiego - mówi Daniel Davari, bramkarz Eintrachtu Brunszwik, który ma szansę pojechać z reprezentacją Iranu na mistrzostwa świata.


Materiał powstał w ramach "Tygodnia Azjatyckiego" projektu "Continental - Droga na Mundial".

Reprezentacji Iranu, jak większości współczesnych zespołów narodowych, nieobce jest zjawisko wielokulturowości. Kiedy Carlos Queiroz objął kadrę rozgrywającą swoje mecze w Teheranie, w poszukiwaniu wzmocnień zwrócił się ku Europie.

Polska ma Ludovica Obraniaka, Eugena Polanskiego czy Sebastiana Boenischa, a w najwyżej notowanej azjatyckiej reprezentacji (37. miejsce w rankingu FIFA) grają m.in. urodzony w Szwecji Omid Nazari, urodzony w Kalifornii Steven Beitashour, Reza Ghoochannejhad, który od ósmego roku życia wychowywał się w Holandii, oraz Ashan Dejagah, który miał rok, kiedy z rodzicami wyemigrował do Niemiec.

Ten ostatni, który obecnie jest pomocnikiem Fulham, w listopadzie ubiegłego roku wysłał wiadomość tekstową do innego zawodnika wychowanego w Niemczech, który właśnie otrzymał powołanie do irańskiej kadry. "Cieszę się, że jesteś z nami. Tylko się nie denerwuj się, bo nie ma po co i przygotuj się do gry" - odczytał miłą informację Daniel Davari.

Przyszłego bramkarza Eintrachtu Brunszwik i reprezentacji Iranu urodziła Polka 26 lat temu w Giessen, dużym polonijnym ośrodku pod Frankfurtem. Jego ojciec jest Irańczykiem, teoretycznie więc Davari mógł zagrać dla jednej z trzech reprezentacji: Iranu, Niemiec i Polski.

Po telefonie od Queiroza, który oglądał jego występy w Bundeslidze w telewizji, postawił na kraj swojego ojca. Inna sprawa, że z pozostałych reprezentacji propozycji nie otrzymał. Nie jest też powiedziane, że na pewno zagra z Iranem na mundialu.

Z Davarim jest bowiem podobny problem jak z innymi zawodnikami "z zewnątrz" w reprezentacjach narodowych. Obraniak nie mówi po polsku, a Davari po persku. Aby kibice w niego uwierzyli, musi grać naprawdę doskonale. A z tym czasami jest kłopot.

W reprezentacji Iranu Davari wystąpił na razie trzy razy - w wygranym 3:0 debiucie z Tajlandią zachował czyste konto, w kolejnym meczu z Libanem (4:1) puścił tylko jedną bramkę, ale w ostatnim spotkaniu zagrał katastrofalnie. Podopieczni Queiroza przegrali 1:2 z Gwineą, a Davari popełnił błędy przy obu straconych bramkach. Kibice natychmiast zaczęli domagać się powrotu poprzedniego golkipera Rahmana Ahmadiego. Gola puszczonego przez Davariego pod pachą miejscowa prasa nazwała "tunelem grozy".



Queiroz wierzy jednak w Davariego, bo ten potrafi rozegrać znakomite zawody. Według not "Kickera" słabsi w całej Bundeslidze są od niego tylko bramkarze Werderu i Hoffenheim, ale raz trafił do jedenastki kolejki. Uchronił Brunszwik od pogromu w przegranym 1:2 starciu z Borussią Dortmund. Został zawodnikiem meczu, nie dał się pokonać Robertowi Lewandowskiemu, dwukrotnie skapitulował po strzałach z bliskiej odległości Pierre'a-Emericka Aubameyanga. - Popisał się pięcioma interwencjami na światowym poziomie. Iran może być bardzo zadowolony z formy swojego golkipera - mówił po spotkaniu trener BVB Juergen Klopp, który znał Davariego jeszcze z czasów pracy w Mainz, gdzie Davari występował w drużynie rezerw.



Dziś Davari stara się robić wszystko, by zdobyć zaufanie irańskich kibiców. Co poniedziałek chodzi na lekcje języka perskiego i w każdym wywiadzie podkreśla, że wiele go łączy z tym krajem i że jego marzeniem jest reprezentowanie kraju swojego ojca na mundialu. - Urodziłem się w Niemczech, mój tata jest Irańczykiem, a matka Polką. Teoretycznie mogłem być trójjęzyczny, ale moi rodzice postanowili inaczej. Byli zdania, że przez pomieszanie języków będzie mi trudniej w szkole. Z perspektywy czasu żałuję, że nie uczyłem się od małego perskiego i polskiego - mówi.

Opowiada też, że już jako dziecko odwiedzał rodzinę w Teheranie, a w jego domu zawsze obecne były elementy irańskiej kultury i przy każdej okazji zachwala specjały tamtejszej kuchni. - Dla mnie dom jest tam, gdzie mieszka moja rodzina. Dlatego czuję się jak w domu, w kilku krajach jednocześnie - tłumaczy.

Jeśli Queiroz i Irańczycy mu zaufają, będzie miał szansę zagrać w fazie grupowej przeciwko Nigeryjczykom, Bośniakom i Argentyńczykom. Kto wie, może w czerwcu będziemy się zachwycali fantastycznymi interwencjami syna Polki, który będzie zatrzymywał uderzenia Lionela Messiego?

Reprezentanci Niemiec jako dzieci. Kliknij i sprawdź, ilu rozpoznasz!