Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Droga na mundial. Chorwackie "młode wilki"

- Bóg obdarował nas niesamowicie utalentowanymi dzieciakami - tak Romeo Jozak, szef komitetu technicznego Chorwackiej Federacji Piłkarskiej tłumaczy fakt, że Chorwaci mają tak wielu młodych, zdolnych graczy. W reprezentacji najjaśniej świecą gwiazdy Luki Modricia i Mario Mandżukicia, ale uwaga na młodych: Mateo Kovacicia, Alena Halilovicia czy Sime Vrsaljko
Materiał powstał w ramach "Tygodnia Europejskiego" projektu "Continental - Droga na Mundial"

"Nowy Prosinecki, MiniMessi, miks Kaki i Seedorfa, drugi Suker, zdolniejszy niż Modrić" - piłkarski świat rozpływa się nad chorwacką młodzieżą, która ostatnio robi furorę na boiskach i za którą czołowe kluby Starego Kontynentu wykładają już sporą gotówkę. Na pewno są przyszłością chorwackiego futbolu, ale czy Niko Kovać, do niedawna trener kadry U21, a obecnie selekcjoner pierwszej reprezentacji, odważy się zaufać Kovaciciowi, Rebiciowi, Haliloviciowi czy Vrsaljko już podczas najbliższych mistrzostw świata w Brazylii?

13-letni Maradona

Kiedy angielski "Daily Mail" przedstawiał wszystkich uczestników MŚ w Brazylii, przy Chorwatach, w rubryce "uwaga na", wpisał nazwisko Mateo Kovacicia. "Nastoletni pomocnik, bardzo kreatywny, który już w wieku 16 lat zadebiutował w dorosłym futbolu w barwach Dinama Zagrzeb. W lecie 2013 Inter Mediolan zapłacił za niego 13 mln euro".

Kovacić urodził się w Linzu, w Austrii, dlatego przygodę z futbolem zaczął w tamtejszym LASK. Kiedy miał 13 lat, jego klub wziął udział w turnieju drużyn młodzieżowych. Kovacić zachwycił wszystkich. Dziennikarz chorwackiego Jutarnjiego Listu napisał: 13-latek, który gra jak dorosły Maradona.

Chciały go mieć u siebie Ajax, Bayern Monachium, Juventus (przegrał z młodzieżowcami z Linzu 2:6) i VfB Stuttgart. Ten ostatni zaoferował nawet posadę w zakładach Mercedesa ojcu piłkarza, ale Stipo Kovacić miał w głowie tylko Zagrzeb. Rodzina wyjechała do Chorwacji, a młody Mateo trafił oczywiście do Dinama. Tu przydarzyła mu się fatalna kontuzja - złamał nogę, a jego powrót do futbolu trwał rok.

Miał 16 lat, kiedy zaczął trenować z seniorską drużyną Dinama.

- Od czasu Roberta Prosineckiego nie widziałem tak utalentowanego dzieciaka - mówił o nim Martin Novoselać, guru juniorskiego futbolu w Chorwacji, który obecnie jest szefem specjalnego programu młodzieżowego firmowanego przez federację. Nic dziwnego, że w Dinamie Mateo dostał koszulkę z nr. 8 - z którym grał właśnie Prosinecki.

W ekstraklasie zadebiutował w listopadzie 2010 r. i od razu strzelił gola, stając się najmłodszym strzelcem (16 lat, 198 dni) w historii ligi. Wkrótce dołożył kolejne - najmłodszy kapitan Dinama, drugi najmłodszy piłkarz, który trafił do siatki w Lidze Mistrzów. Sezon z Dinamem zakończył z krajowym dubletem i tytułem Chorwackiej Nadziei Roku.

Następny sezon przyniósł kolejny dublet, nominację do nagrody "Golden Boy" - najlepszego młodego piłkarza Europy i wzmógł zainteresowanie Kovaciciem ze strony zagranicznych klubów. Jeden z nich, Inter Mediolan, zdecydował się wyłożyć na nastolatka 13 mln euro (plus dwa, gdy Inter awansuje do LM).

Zadebiutował w styczniu 2013 w przegranym meczu z Sieną, choć trener Andrea Stramaccioni, chwaląc jego "umiejętności i charyzmę", przekonywał, że zasłużenie dostał koszulkę z nr. 10 i że Inter zrobił świetny interes.

W swoim pierwszym meczu na San Siro, przed kibicami Interu, popisał się piękną asystą. Potem kluczowych podań i pochwał było więcej, wreszcie kibice wyróżnili go nagrodą (Gentleman Revelation of the Year", przyznawaną piłkarzowi wyróżniającemu się sportową postawą na i poza boiskiem.

Chorwaci porównują go do Prosineckiego, Włochom przypomina innego chorwackiego gwiazdora, Zvonimira Bobana, który zresztą nie szczędzi młodszemu rodakowi pochwał:

- Ma umiejętności, dzięki którym może być lepszy ode mnie. Jest profesjonalistą, co niezwykłe u kogoś w tak młodym wieku! Kovacić to piłkarz kompletny! - powiedział czterokrotny mistrz Włoch w barwach AC Milan.

Dla Giovanniego Trapattoniego jest połączeniem Kaki i Clarence'a Seedorfa, sam Kovacić za piłkarski wzór stawia sobie Lukę Modricia.

Przed rozpoczęciem obecnego sezonu piłkarz miał problemy z kilkoma urazami, dlatego grał słabiej. Sandro Mazzola, legenda Interu, stwierdził, że mimo wielkiego talentu "Kovacić jest zagubiony, nie jest jeszcze gotowy na grę w lidze włoskiej". Może udany występ na MŚ sprawi, że się odnajdzie? Mateo na razie zagrał tylko osiem spotkań w dorosłej reprezentacji "Vatrenich". W pierwszym meczu barażowym z Islandią (0:0) nie zagrał, ale w drugim (2:0) wystąpił od początku i zaliczył asystę przy drugim golu.

Jak Modrić czy...?

Rok przed Kovaciciem nagrodę dla Chorwackiej Nadziei zgarnął Sime Vrsaljko. On też, podobnie jak Kovacić, wzoruje się na Modriciu, choć nie gra w pomocy (tam występował głównie w juniorach), a w obronie - zwykle na prawej flance. Może jednak grać na lewej stronie defensywy, prawym skrzydle, a nawet jako środkowy pomocnik!

"Talent na miarę Modricia!" - mówią Chorwaci (chyba tylko bramkarze nie są tam porównywani do pomocnika Realu Madryt...). Chociaż Tomislav Basić, który prowadził Vrsaljko jeszcze w Zadarze, w drużynach kadetów deklaruje, że "jest jeszcze bardziej uzdolniony".

Z Modriciem łączy go jeszcze jedno - jest z Dalmacji, z Zadaru, ale wybrał grę dla Dinama, a nie dumy regionu, Hajduka Split.

- Ani przez moment nie żałowałem tego wyboru - twierdzi Vrsaljko.

Zaczęło się od turnieju w Vodicach, na którym juniorzy z Zadaru pokonali rówieśników z Hajduka 1:0. Wygrali też cały turniej, a Vrsaljko został wybrany na najlepszego gracza. Hajduk momentalnie zaprosił go na testy i zabrał na dwa kolejne młodzieżowe turnieje. Na nieszczęście dla szefów Hajduka drugi z nich był rozgrywany w Zagrzebiu.

- Sam nie wiem, jak to się stało, ale stało się szybko. Trenerzy Jozo Bandić i Božidar Šikić zaprosili mnie do Zagrzebia, ten pierwszy był dla mnie jak piłkarski ojciec. I zamiast na Poljud [stadion Hajduka - red.] trafiłem na Maksimir [obiekt Dinama - red.]

Miał 14 lat, kiedy przeszedł do Dinama. Seniorską karierę rozpoczął w filialnej drużynie z Zagrzebia, Lokomitivie. W Dinamie zadebiutował w lutym 2010 roku, w wieku 18 lat. Niespełna pół roku później Olympique Marsylia zaoferowało Dinamu 4 mln euro za Vrsaljko. Chorwaci odrzucili propozycję. 12 lipca 2013 Genoa zaproponowała podobną kwotę, tym razem zaakceptowaną. Na razie gra tam, choć uważnie obserwują go Arsenal, Liverpool, Inter i Tottenham.

W Zagrzebiu Vrsaljko wywalczył dwa dublety, dwa razy pomógł też klubowi awansować do Ligi Mistrzów. W reprezentacji zadebiutował 2 listopada 2010 roku, w meczu z Maltą w el. Euro 2012. Selekcjoner Slaven Bilić nie powołał go do kadry na polsko-ukraiński turniej, tłumacząc, że większy problem ma z obsadą środka obrony, niż prawej, ale Sime ostatecznie pojechał z kadrą, wobec kontuzji Ivo Ilicevicia. Wszystkie trzy mecze Chorwatów Vrsaljko przesiedział jednak na ławie rezerwowych. Na mundialu w Brazylii powinniśmy oglądać go częściej, zwłaszcza że Chorwaci mają problem w defensywie po zawieszeniu przez FIFA Josipa Simunicia.

"Bardzo wszechstronny, szybko adaptujący się do warunków gry, dobry w powietrzu, poza tym obdarzony sprytem. Jego idolem jest Dani Alves. Podobnie jak Brazylijczyk może popełniać błędy w obronie, ale w akcjach ofensywnych jest bardzo pożyteczny. Ma świetne dośrodkowanie, z czego powinien korzystać Mario Mandżukić" - charakteryzował go brytyjski "Independent", prezentując 100 piłkarzy, na których warto zwrócić uwagę na Mundialu.

Następca Batistuty

- Był wspaniały. Szybki, dominujący. Młodych graczy trzeba ogrywać, pokazywać ich, bo oni dają energię i siłę - mówił po towarzyskim meczu Liechtenstein - Chorwacja (2:3) w sierpniu ubiegłego roku trener Chorwatów, Igor Stimać. O kim? O 19-letnim wówczas Ante Rebiciu, który wszedł na boisko jako rezerwowy i w debiucie w reprezentacji strzelił gola.

"Nasza drużyna często przypominała sflaczały balon. A Rebić może nam dać coś, czego kadra Stimacia potrzebuje - szybkość, siłę i bezczelność" - pisał po meczu dziennikarz "Vecernjiego Listu".

Dwa tygodnie później Rebicia kupiła Fiorentina (prawdopodobnie za około 4,5 mln euro). Wystarczyło jej 18 goli, jakie w 60 meczach chorwackiej ekstraklasy strzelił dla RNK Split. Dostał nr 9, wśród kibiców na Artemio Franchi cieszący się szczególną estymą. Wszak nosił go Gabriel Batistuta.

- Oczywiście wiem, kim był Argentyńczyk. I postaram się zasłużyć na ten numer - mówił po przyjeździe do Florencji.

Może mu się udać, bo choć ma dopiero 20 lat, umie radzić sobie z presją. Przecież już jako 17-latek strzelił Dinamu gola na Maksimirze. 17-latek ze Splitu. Ma chyba zresztą patent na Dinamo, bo w rozgrywkach juniorskich też nie miał kłopotu ze strzelaniem mu goli. Na razie jednak w barwach Fiorentiny nie gra wiele.

Chorwaci lubią porównywać Rebicia do legendarnego Davora Sukera, ale piłkarsko bliżej mu do innego byłego reprezentanta "Vatrenich" - zadziornego i walecznego Gorana Vlaovicia.

Na Mundialu, o ile tam pojedzie, może nie przebić się w ataku, ale na skrzydle, gdzie trener Niko Kovać potrzebuje szybkości, czemu nie?

Skoro Pele mógł...

10 czerwca 2013 roku Chorwacja grała towarzyski mecz z Portugalią. W 50. minucie trener Stimać, który prowadził wówczas Chorwatów, zdjął z boiska Ivana Strinicia. Jego miejsce zajął 16-letni Alen Halilović. Jeszcze nigdy żaden tak młody piłkarz nie zagrał w meczu pierwszej reprezentacji Chorwacji. Halilović z początku był stremowany. Potem czuł się coraz pewniej - po jednym z jego strzałów bramkarz Eduardo sparował piłkę na słupek.

Halilović, nie tylko najmłodszy reprezentant w historii swego kraju, ale też najmłodszy strzelec gola w chorwackiej ekstraklasie, a do niedawna też najmłodszy piłkarz w lidze (ostatnio ten rekord pobił inny piłkarz Dinama, Fran Brodić), jest nazywany - w życiu byście nie zgadli... - "nowym Modriciem". Ale jak tego uniknąć, skoro obaj nawet wyglądają podobnie?

Halilović, podobnie jak starszy rodak, ma świetny przegląd pola, doskonałe podanie, niezły strzał i fenomenalną technikę. Najbardziej ustępuje Modriciowi w umiejętnościach defensywnych, ale może wcale nie będzie musiał się tym przejmować? Bo prasa i sam Davor Suker znaleźli mu już nowy wzór do naśladowania.

- Halilović przypomina mi Messiego - wypalił niedawno szef Chorwackiej Federacji Piłkarskiej. Były król strzelców MŚ 1998 r. uważa też, że Halilović może w przyszłości zastąpić Xaviego albo Iniestę.

Niedawno Halilović podpisał pięcioletni kontrakt z Barceloną, ale już kiedy miał 13 lat, wypatrzyli go skauci Realu Madryt (Dinamo wówczas odmówiło Hiszpanom). Potem jego nazwisko trafiło do notesów obserwatorów klubów z Premier League. Mówiło się o Manchesterze United, Arsenalu, a w sierpniu zeszłego roku "Sportske Novosti" podały, że za ponad 20 mln euro kupił go Tottenham (na White Hart Lane miał przenieść się razem z innym chorwackim talentem, Tinem Jedvajem). Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Ponoć klub nie zaakceptował warunków, jakie postawili rodzicie Halilovicia, inna wersja mówi, że po prostu nie zgodzili się na wyjazd syna do Anglii.

Wtedy do akcji włączyła się Barcelona. Działacze z Katalonii wyłożyli 2,2 mln euro, ale zagwarantowali, że Alen będzie stopniowo wprowadzany do pierwszej drużyny - ma zacząć od gry w rezerwach Barcelony.

12 czerwca Chorwacja zagra mecz otwarcia MŚ z Brazylią. Sześć dni później Halilović skończy 18 lat. Niby Norman Whiteside z Irlandii Północnej zagrał na Mundialu w wieku 17 lat i 41 dni (rekord), a niespełna 18-letni Pele wygrał z Brazylią Złotą Nikę, ale dla Halilovicia na MŚ chyba jeszcze za wcześnie. Choć w Chorwacji już rozgorzała dyskusja, czy Niko Kovać powinien go zabrać.

Suker: - Nie mogę powiedzieć, czy pojedzie, bo jestem prezesem związku. Ale zaznaczam, że młody wiek nie jest tu najistotniejszy. Liczy się jakość i charakter.

Więc może jednak?

Wierzchołek góry lodowej

Kovacić, Halilović, Vrsaljko i Rebić to tylko niektóre z chorwackich "perełek". W kolejce na pierwsze strony gazet czekają 17-letni Marko Dabro (już gracz Fiorentiny), 18-letni Tonci Mujan, którego chce Chelsea, 19-letni Mario Pasalić, którego "The Blues" już ściągnęli za ok. 4 mln euro, wspomniany Jedvaj, 17-latek zakontraktowany przez Romę (4,4 mln euro), jego rówieśnik Robert Murić (ponoć blisko transferu do MU), 16-letni Dino Halilović, brat Alena (też już w Barcelonie) czy 15-letni Davor Lovren, młodszy brat obrońcy kadry i Southamptonu Dejana Lovrena.

Skąd oni się biorą? Chorwaci są utalentowaną nacją piłkarską, ale takich jest naprawdę sporo. Ale oni wiedzą, jak zdopingować młodych do treningów i rywalizacji.

- Chodzi o turnieje. Dla dzieciaków najważniejsze jest, że mogą w nich rywalizować. Patrzę na mojego syna. Ma dopiero 9 lat, a już zaliczył mnóstwo takich rozgrywek. Dzięki temu, że mali piłkarze konfrontują się z rówieśnikami, poznają inne style gry, inne zagrania. Dzięki temu sami się rozwijają - mówił kilka lat temu Ivica Olić, dziś napastnik reprezentacji Chorwacji i Wolfsburga.

Jednym z najbardziej prestiżowych turniejów dla dzieci jest Alpas Cup, rozgrywany w Kurilovcu, na który przyjeżdża kilkadziesiąt drużyn U-11 z całej Europy. W ubiegłym roku wygrali go piłkarze Hajduka Split, a MVP i najlepszym strzelcem został Marin Ljubicić. To nazwisko na pewno znają już w Madrycie, Barcelonie, Manchesterze czy Londynie...