Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Droga na mundial. Belgów reformy z głową

XXI wiek nie jest najlepszym okresem w historii piłkarskiej reprezentacji Belgii. Nadchodzące mistrzostwa świata w Brazylii są pierwszym wielkim turniejem od 12 lat, gdy Belgowie odpadli na mundialu w 2002 roku po porażce z... Brazylią. Pomimo to według bukmacherów są w piątce drużyn mających największe szanse na zostanie najlepszą reprezentacją na świecie. Jak do tego doszło?
Materiał powstał w ramach Tygodnia Europejskiego projektu "Continental - Droga na Mundial"

Wszystko dzięki swojej złotej generacji. Kto nie słyszał o takich zawodnikach jak Courtois, Kompany, Vertonghen, Fellaini, Hazard, Benteke czy Lukaku? Są gwiazdami swoich zespołów, a Courtois, Hazard, Toby Alderweireld i Daniel Van Buyten grają w klubach, które zakwalifikowały się do półfinału Ligi Mistrzów. Zastanawiające jest jednak to, czemu Belgowie zawdzięczają taki wysyp dobrych i bardzo dobrych piłkarzy.

Na początku był chaos

Punktem zwrotnym było EURO 2000. Na ten turniej powrócili po 16 latach tylko ze względu na jego współorganizację z Holandią. Ich występ skończył się katastrofą, zostali pierwszym gospodarzem, który nie przebrnął przez fazę grupową. Liga znajdowała się w podobnej kondycji, wszyscy wyróżniający się piłkarze natychmiast znajdowali lepsze zagraniczne kluby.

Były dyrektor techniczny belgijskiego związku piłki nożnej Michel Sablon jako początek rewolucji wskazuje 2002 rok. To wtedy Belgowie zaczęli brać przykład z Francji, gdzie przyjeżdżali z wizytą dwa razy do roku, podpatrywali również Holendrów oraz Niemców. - W tym czasie nie mieliśmy niczego. Nasze drużyny do lat 17 i 19 były sklasyfikowane gdzieś pomiędzy 23. i 28. miejscem na świecie. Teraz jesteśmy w czołowej 10 - opowiada Sablon.

Wraz z departamentem technicznym zdecydował się stworzyć oddzielny plan dla klubów, reprezentacji oraz trenerów. Klubom zarekomendowano grę w zespołach młodzieżowych w systemie 4-3-3 ze skrzydłowymi i trzema środkowymi pomocnikami. Każde spore zmiany niosą ze sobą opór i nie inaczej było w tym przypadku. - Początki były straszne, lecz z czasem [kluby] zaczęły dostrzegać korzyści. Kontynuowały współpracę, gdyż widziały, że to działa. Piłkarze stawali się lepsi - mówi Sablon. Mentalność trenerów została zmieniona, a pierwszy mur został pokonany. Wcześniej większość chciała po prostu wygrywać, nie zważając na styl i pomijając fakt, że ich celem nie są wyniki. Na takim podejściu najbardziej cierpieli piłkarze.

W piłkę gra się głową

Wielką uwagę w Belgii przykłada się do ich inteligencji, procesu podejmowania decyzji oraz czytania gry. Zdaniem Belgów te cechy odróżniają piłkarza średniego od dobrego i dobrego od bardzo dobrego. Jak dowiedzieć się, czy piłkarz spełnia te warunki? - To proste - mówi Marc Van Geersom, koordynujący wszystkie reprezentacje Belgii. - W określonej sytuacji na boisku zawodnik pokazuje, czy wie, że powinien próbować minąć rywala dryblingiem czy przytrzymać piłkę. To on jest ośrodkiem decyzyjnym - twierdzi Van Geersom.

O tym, jak istotną rolę pełni mózg, przekonuje również dyrektor techniczny sekcji młodzieżowych w Anderlechcie Jean Kindermans. - Jedną z pierwszych rzeczy, jakich szukam u młodych piłkarzy, jest talent. Bez niego ciężko wejść na szczyt. W tym celu zwracam uwagę na wiele rzeczy - ich sposób myślenia, biegania, tego jak widzą i czytają grę. Dopiero potem staramy się usprawnić ich technikę i nauczyć gry obiema nogami.

Koordynator techniczny sekcji młodzieżowych w Genk Dirk Gillis za ważną cechę uznaje uniwersalność piłkarzy. - Do 17. roku życia piłkarze grają w systemie 4-3-3, gdyż uważamy, iż w nim najlepiej się rozwijać. W zespołach U19 i U21 pracujemy naprzemiennie po trzy miesiące z 4-4-2 i 4-3-3. Uznajemy za ważne to, by zawodnicy nauczyli się działać w różnych formacjach.

Belgijska federacja w najmłodszych grupach zaleca grę 5 na 5. Dopiero z biegiem czasu powinno grać się w zespołach po 7, by jak najpóźniej zaczęto grać 11 na 11.

Kluczowa w tym jest edukacja trenerów tak, by wiedzieli, na co zwracać uwagę, oceniając młodych piłkarzy. To samo dotyczy scoutów. - Jeśli nie wiedzą, czego szukać, nigdy nie zbierzemy razem najlepszych piłkarzy. Z tego powodu prowadzimy dla nich szkolenia - mówi Van Geersom.

Jednak to, co odróżnia Belgię od innych państw, to podejście do tzw. late developers, czyli piłkarzy rozwijających się w późniejszym wieku. Wszystko ze względu na fakt, iż ciężko miarodajnie ocenić czyjś talent, niektórzy ujawniają swe zdolności wcześniej, inni później. Inna sprawa, iż 11-milionowy kraj, taki jak Belgia, nie może sobie pozwolić na zbyt wczesne odrzucanie piłkarzy. Dzięki swojemu podejściu - później dojrzewający gracze ze wzgląd na psychikę czy możliwości fizyczne cały czas trenują jak inni i nie tracą ważnych lat w swojej edukacji - mogą konkurować z liczniejszymi krajami. One mogą pozwolić sobie na więcej.

Belgowie dużo zyskują również ze względu na imigrację. Afrykańskie korzenie mają tacy piłkarze jak Benteke, Kompany, Fellaini czy Lukaku. W dodatku wyrobili sobie już markę na świecie. Chelsea współpracuje z Genkiem, skąd wywodzą się Courtois czy De Bruyne (zdołał już odejść do Wolfsburga). Belgijski klub tylko za tych dwóch piłkarzy otrzymał 17 milionów euro, sprzedał również Benteke do Aston Villi, za którego otrzymał niemal 9 mln. To wszystko sprawia, iż wykonywana praca daje poczucie sensu, pozwalając na zwiększanie nakładów na szkolenie młodzieży i przyciąganie zdolniejszych piłkarzy. Belgijskie zespoły nie mogą pozwolić sobie na kupowanie gwiazd, więc muszą je tworzyć.

Sporą rolę odgrywa również... szczęście. Wielu z obecnych reprezentantów nigdy nie grało w Belgii, nie wychowywało się w tym kraju. Holandia ukształtowała piłkarsko Jana Vertonghena, Toby'ego Alderweirelda czy Thomasa Vermaelena i to samo robi z Zakarią Bakkalim, a we Francji rozwinęli się Eden Hazard czy Kevin Mirallas.

Jednak niezależnie od przyczyn nagłego wysypu tak wielu uzdolnionych piłkarzy, Belgowie powinni się cieszyć obecnym pokoleniem, mimo iż dopiero się pojawiło. Ono szybko przeminie, a jak pokazuje historia, kolejna tak utalentowana grupa zawodników może pojawić się dopiero za kilkanaście, kilkadziesiąt lat.