Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Koszulkowa afera w Manchesterze United

Dekolty i wcięcia w talii: dla kobiet chcących reprezentować barwy Manchesteru United Adidas po raz pierwszy zaprojektował koszulki inne niż te przeznaczone dla mężczyzn. O nowej odsłonie sporu o seksizm w piłce, a może tylko o sprytnej sztuczce marketingowej, pisze Michał Okoński, dziennikarz ?Tygodnika Powszechnego? i komentator Sport.pl.
W Manchesterze United tego lata wyjątkowo duży ruch: przyszli Bastian Schweinsteiger, Morgan Schneiderlin, Memphis Depay czy Matteo Darmian, ale wszystko wskazuje na to, że odejdą Angel di Maria i David de Gea. Podczas tournée po USA nie trzeba było podróżować aż tak dużo jak w roku ubiegłym, choć i tym razem nie obyło się bez kontuzji i cierpkich wypowiedzi Louisa van Gaala po rozczarowującym sparingu z PSG . Do tego wszystkiego wydaje się, że klub i nowy dostawca jego strojów (po latach współpracy z koncernem Nike wszystkie drużyny MU zaczął ubierać Adidas) zaliczyli wizerunkową wpadkę.

Kwestia atrakcyjności

Czy aby na pewno? Źródłem całego zamieszania był jeden skromny wpis na Twitterze - wpis kibicki Helin, posługującej się kontem @MUnitedGirl i obserwowanej przez 27 tys. użytkowników tego serwisu społecznościowego. "Serio, Adidas? - zapytała, zamieszczając zdjęcie męskiej i kobiecej wersji nowej koszulki MU. - Dlaczego wcięcie pod szyją jest tak głębokie w porównaniu do stroju męskiego? Niektóre z nas nie lubią pokazywać dekoltu".



Zasięg awantury, jaką rozpętała tymi słowami, zaskoczył ją samą: w kolejnych wypowiedziach wyznawała, że tak naprawdę najbardziej zirytowało ją zniknięcie czerwonych i czarnych obwódek przy wykończeniu wspomnianego wcięcia (w kobiecej wersji mamy do czynienia wyłącznie z kolorem białym). Pozostałe uczestniczki dyskusji mówiły jednak o seksizmie, dyskryminacji, upokorzeniu, a także skromności - ta ostatnia miała cechować stroje dostarczane przez Nike'a. Fakt, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni nosili dotąd te same koszulki, zapisywano poprzedniemu producentowi na plus. "Czułyśmy się traktowane na równi z mężczyznami" - pisały o tym biorące udział w debacie panie.

Wypowiedzi panów nie ma sensu przywoływać: część wyśmiewała wyznanie jednej z dziewczyn, że "niektóre z nas nie mają biustu", większość utrzymywała się w standardzie osławionej odzywki Seppa Blattera, domagającego się dla podniesienia atrakcyjności piłki kobiecej przebierania zawodniczek w bardziej obcisłe stroje, czy Lenarta Johanssona, fantazjującego o spoconych, ładnych dziewczynach, które biegałyby po boisku w strugach deszczu. Sprawa nie jest jednak oczywista, bo przecież na nowy strój kobiecy MU można spojrzeć jak na celebrację różnorodności albo uznać, że część zawodniczek naprawdę będzie się czuła lepiej w koszulkach o właśnie takim kroju. Spory na ten temat toczyły się przy okazji innych dyscyplin, które wraz z zabieganiem o masowego odbiorcę postawiły na umiarkowane (jak w tenisie) albo kompletne (jak w siatkówce plażowej) sprowadzenie sportowca do roli obiektu seksualnego.

Ale sprawa nie jest oczywista także dlatego, że pracując nad strojami męskimi, projektanci również biorą ten aspekt pod uwagę - ileż prac naukowych napisano już na temat Beckhama czy Ronaldo jako przedmiotów pożądania, ileż tekstów napisano na temat obcisłego trykotu, jaki Kappa przygotowała przed laty dla reprezentacji Włoch, albo stroju Kamerunu, wyprodukowanego przez Pumę...

Czerwone Diabły bez Diablic

Z pewnością podobnych tematów będzie się pojawiało coraz więcej. Kobiecy futbol staje się coraz popularniejszy, a w ślad za popularnością idą pieniądze. Niedawny finał mistrzostw świata w Kanadzie między Amerykankami a Japonkami pobił w Stanach telewizyjne rekordy oglądalności meczów piłki nożnej (25,4 miliona widzów; poprzedni rekord należał do spotkania USA-Portugalia na ubiegłorocznym, "męskim" mundialu), a szanujące się media sportowe relacjonowały imprezę na czołówkach. W USA, a także w Kanadzie piłkarki trafiają właśnie, wraz z Leo Messim, na okładki nowych wydań gry wideo FIFA 16...

A w Anglii, która na wspomnianym mundialu dotarła aż do półfinałów? Najbardziej ponury paradoks awantury koszulkowej polega na tym, że Manchester United nie prowadzi oficjalnej żeńskiej drużyny piłkarskiej: rozwiązał ją w 2005 r., po przejęciu klubu przez rodzinę Glazerów, która uznała, że nie mieści się to w jej modelu biznesowym. Paradoks nieco tylko mniej ponury? W wielu klubach, które utrzymują żeńskie ekipy, zarządy traktują je, nomen omen, po macoszemu: kopiące piłkę dziewczyny same muszą dokładać do sprzętu czy podróży, a standardy szkolenia i obiektów treningowych urągają temu, co dla mężczyzn dostępne staje się już na poziomie młodzieżowych akademii.

Adidas, który zapewnia oczywiście, że projekt koszulki powstał po konsultacjach z kibicami obojga płci, i że chciał jedynie dać klientkom większy wybór, zapewne cieszy się z darmowej reklamy. Petycje do Manchesteru United w sprawie przywrócenia drużyny kobiecej (jedną z nich wystosowała nawet lokalna parlamentarzystka) pozostawały dotąd bez odpowiedzi.

Tak będą wyglądać koszulki reprezentacji w 2016 roku?




Czy koszulki adidasa są seksistowskie?