Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Zachodny: Borussia łapie oddech

1 : 2
Informacje
Liga Mistrzów 2013/14 - Grupa F
Środa 11.12.2013 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Olympique Marsylia
1
0
1
Borussia Dortmund
1
1
2
Składy i szczegóły
Olympique Marsylia
Bramki:Diawara (14.)
Kartki:Payet, Gignac - żółta, Payet - czerwona (za drugą żółtą)
Skład:Mandanda - Fanni, Diawara, Mendes (46. Abdallah), Mandy - Thauvin (79. Imbula), Lemina, Cheyrou, Payet - Khalifa (55. Morel) - Gignac
Borussia Dortmund
Bramki:Lewandowski (4.), Grosskreutz (87.)
Kartki:Sarr - żółta
Skład:Weidenfeller - Grosskreutz, Sarr, Papastathopoulos, Durm - Kehl (78. Piszczek), Sahin - Błaszczykowski (66. Hoffmann), Mchitarian, Reus (78. Schieber) - Lewandowski
Pieczętowanie awansu do fazy pucharowej było dla Borussii męczarnią i nerwówką, lecz różnica w jakości w końcu musiała dać o sobie znać - podobnie jak przewaga jednego zawodnika. Chociaż mecz zostanie zapamiętany głównie przez kluczowe decyzje sędziego, spotkanie pokazało również jak ostatnie tygodnie nadwątliły ich poczucie komfortu na boisku - pisze po meczu Borussii z Olympique Marsylia (2:1) Michał Zachodny, bloger, współpracownik m.in. Goal.com, scout i analityk InStat Football.


Lewandowski w sercu akcji

Gdyby Jurgen Klopp miał szukać pozytywów w skądinąd chaotycznej postawie jego zespołu przed przerwą, to gra Roberta Lewandowskiego z pewnością trafiłaby na tę krótką listę. Jak wiele znaczy jego siła i umiejętne zastawianie piłki, pokazała już pierwsza groźna akcja. Mendes nie był w stanie nic zrobić, gdy polski napastnik w stylu najtwardszych angielskich "target manów" przestawił go, stworzył sobie wystarczająco miejsca, by na spokojnie podbić piłkę nad Mandandą.

Jednak równie istotne było jego zachowanie w pozostałej części pierwszej połowy - ruch, pokazywanie się kolegom i w zasadzie rozgrywanie akcji Borussii. Z racji defensywnego nastawienia Olympique, zwłaszcza przy szybkim wyrównaniu stanu meczu, goście mieli olbrzymie problemy z przebiciem się przez środek boiska, na co wpływała również słaba forma Mchitarjana. Lewandowski najwięcej podań otrzymywał więc nie w polu karnym gospodarzy, ale w boczne sektory. Przy takiej przewadze jednego zespołu normą jest, że napastnik bywa odseparowany od akcji swojego zespołu, schowany pomiędzy stoperami i rzadko będący przy piłce. 

Co ważniejsze, Lewandowski nie tylko szukał gry, ale też skutecznie rozgrywał - napastnik ze średnią dokładności podań na poziomie 70%, dziś w całym meczu miał ledwie trzy niecelne na 23 próby. Często grając tyłem do bramki Olympique, idealnie współpracował z kolegami - Reusem, Mchitarjanem i Błaszczykowskim - którzy rajdami z głębi pola starali się wykorzystać niewielkie wolne przestrzenie w defensywie gospodarzy. Lewandowski miał obok Mchitarjana najwięcej kluczowych podań z całego zespołu, a jego dwa zagrania piętą z okolic 57. minuty meczu tylko potwierdzają klasę - nawet bardziej niż neguje ją fatalnie przestrzelona sytuacja.

Payet kończy szanse gospodarzy

Nawet przy nieobecności Andre Ayewa można było oczekiwać, że wszystko rozstrzygnie się na jednym skrzydle - tym, gdzie grał Grosskreutz z Błaszczykowskim na Payeta i Mendy'ego. Tak jak Olympique jest liderem w Lidze Mistrzów pod względem akcji prowadzonych swoją lewą flanką (44%), Borussia prowadzi po prawej stronie (46%). 

Francuski skrzydłowy był największym zagrożeniem swojego zespołu - pomimo szybko otrzymanej czerwonej kartki, Payet miał najwięcej kluczowych podań (2) z całej drużyny. Jego zachowanie przy starciu w polu karnym było bezsensowne nie tylko przez niską jakość "nurka", ale przez spore konsekwencje dla Olympique - przyszła ona w momencie, gdy gospodarze rośli w siłę, stwarzali sobie sytuacje przez akcje lewym skrzydłem, a gra Borussii straciła płynność w ataku.

Od tej chwili głównym celem gospodarzy był Gignac - najczęstszą kombinacją Olympique było zagranie Cheyrou do bocznego obrońcy (11 razy), Mendy'ego, który następnie długim podaniem szukał napastnika (12 razy). Tylko trzy razy pomocnicy odnajdywali go w polu karnym gości. Zresztą swoją batalię z obrońcami Borussii Gignac przegrał, bo świetnie dysponowany był Sokratis (siedem wygranych pojedynków główkowych przy trzech napastnika) - warto zwrócić uwagę, że żadnego takiego starcia nie zanotował debiutant Marian Sarr, który wyłącznie kolegę z defensywy ubezpieczał.

Cierpliwość w środku pola

Po prawdzie, druga połowa była z punktu widzenia Borussii dużo bardziej nerwowa poza boiskiem - w głowach kibiców i w zachowaniach Jurgena Kloppa, który może niepotrzebnie i zbyt szybko zmienił Błaszczykowskiego. Na murawie nawet przy bezlitośnie upływających minutach w szeregach gości panował spokój. Borussia zawdzięcza go Sahinowi, który nie tylko nadawał tempo i kierunek gry swojego zespołu, ale też przy każdym nerwowym zachowaniu kolegi interweniował, uspokajając sytuację. 

Sahin miał czterdzieści podań więcej niż kolejny zawodnik (125 przy 90% dokładności), będąc tym, który przeprowadzał akcję z jednego skrzydła na drugie, krótkimi, ale przecinającymi linię pomocy gospodarzy, przenosząc też ciężar gry bliżej bramki Mandandy. W momentach gdy jego zespół tracił piłkę, on asekurował boczne sektory - w obydwu tych strefach, notując łącznie sześć przechwytów i trzy odbiory. Podobnie zresztą grał Kehl, nawet częściej przerywając akcje i odbierając piłkę, chociaż mniej angażując się w rozegranie.

Nawet przy słabej grze Mchitarjana, jego gra była intrygująca. Im bliżej był pola karnego gospodarzy, tym więcej popełniał błędów, częściej tracił piłkę. Jego gra przynosiła efekty dopiero gdy cofał się bliżej linii środkowej i miał miejsce na spokojne przyjęcie piłki, ocenę sytuacji i zagranie diagonalnego podania nad dwiema liniami obrony Olympique. 

Chwila oddechu

Czy kibice Borussii, wobec tak dramatycznego awansu, nie powinni mieć obaw, że magia Jurgena Kloppa się wyczerpuje? Odpowiedź na to pytanie musi być złożone, bo nawet na przestrzeni tych sześciu spotkań fazy grupowej można oddać sytuację drużyny z Dortmundu. Liczne kontuzje musiały odbić się na formie zespołu, lecz najważniejszy był styl gry. Wyczerpujący pressing, wysokie tempo każdego meczu i styl opierający się na dynamicznych kontrach to największy wróg każdego klubu, a zwłaszcza takiego bez szerokiej kadry.

Tym bardziej faza grupowa będzie jego sukcesem - bo z ograniczonym składem i silnymi rywalami osiągnął pierwsze miejsce, nawet jeśli przez dramatyczny finisz. Uzyskał on odpowiedź na to, jak reagować będzie drużyna pod sporym obciążeniem psychicznym, presją kibiców i pozycji całego klubu, który jest głównie budowany na wynikach w Europie. Biorąc pod uwagę, jak prezentowali się jego najważniejsi piłkarze, jak ten test odporności przeszli zawodnicy pierwszego i drugiego planu, dla Kloppa raczej będzie to utwierdzeniem go w przekonaniu o sile Borussii. Może nie na miarę ponownej gry w finale, ale zdecydowanie bycia wśród szerokiego grona faworytów. 

Wyjście z grupy jest również nie tylko okazją do odbicia sobie bardziej problematycznej formy ligowej, ale też zwiększenia komfortu pracy i odpoczynku w przekonaniu, że wczesną wiosną Borussia wciąż będzie wśród europejskiej czołówki. Nawet w kontekście szukania następcy Lewandowskiego i powodów, by takiego napastnika zachęcić do przyjścia do Dortmundu jest to argument nie do przecenienia.