Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Czy w starożytności byli kibice?

Pamiętacie, gdy Asterix i Obelix, chcąc zebrać pieniądze, które zginęły z ich osady ("Asterix i kociołek"), postanowili zagrać na wyścigach rydwanów? Postawili na "Błękitnych" i zasiedli w tłumie kibiców, dopingując "swoich". Takich jak oni w dawnych czasach było wielu
Ole, ole, ole, ola! Trybunaaa Kibicaaa!

Kibicowanie jest równie stare jak sport. Starożytne igrzyska, które co cztery lata odbywały się w Olimpii, ściągały do miasta nie tylko zawodników, ale i kibiców. Co prawda daleko im było do fanów w dzisiejszym znaczeniu, bardziej pasowałoby określenie pielgrzymi, bowiem przybysze kibice składali ofiary Zeusowi. Zresztą całe igrzyska odbywały cię ku czci najwyższego z bogów. Ówczesne stadiony dziś nie byłyby jednak dopuszczone do rozgrywania zawodów, bowiem publiczność oglądała igrzyska na stojąco.

Co ciekawe, już wówczas na igrzyskach się zarabiało - choć nie tak jak dziś. Kupcy i kramarze ściągali na igrzyska, by sprzedawać swój towar.

Instytucja kibicowania rozwinęła się w starożytnym Rzymie, gdzie zawody rozgrywano częściej niż co cztery lata, a poza tym budowano znacznie większe stadiony - amfiteatry; słynne Koloseum (a właściwie Amfiteatr Flawiuszów) mieściło około 50 tys. widzów, a Circus Maximus, na którym rozgrywano głównie wyścigi rydwanów, w szczytowym okresie mieścił aż 250 tys.! Były nawet cheerleaderki - ich rolę odgrywali linoskoczkowie, którzy podczas swoich akrobacji raczyli kibiców... śpiewem.

Najpopularniejszą rozrywką sportową były wyścigi rydwanów. Zaprzęgi dwu- i czterokonne rywalizowały najczęściej na dystansie 4 km. Istniały specjalne partie (factiones), które dziś określilibyśmy mianem klubów, oznaczone różnymi kolorami. Każda miała swoje wozy, konie, lekarzy i weterynarzy oraz, rzecz prosta, kibiców. Do czterech początkowych klubów: Białych, Czerwonych, Błękitnych i Zielonych dołączyli później Złoci i Purpurowi. Kibice każdej frakcji nosili specjalne koszule z szerokimi rękawami (wiązanymi nad dłońmi), które przy podnoszeniu rąk falowały na wietrze jak flagi. Mieli też inne fryzury. Na czele frakcji stali demarchowie (w starożytnych Atenach to określenie urzędnika państwowego).

"Co jest ich największą pasją - zajmują się od świtu do wieczora, w słońcu i w deszczu, drobiazgową oceną zalet i wad woźniców oraz ich koni. () Niezliczone rzesze, owładnięte pewnego rodzaju namiętnością, czekają w napięciu na rezultat wyścigów na rydwanach" - pisał o kibicach Ammianus Marcellinus, historyk z IV wieku.

Kibicowali wszyscy - od plebsu po cesarzy - na przykład Kaligula był wielkim fanem Zielonych. Wielu grało też na wyścigach, gromadząc, ale i tracąc fortuny. Wspomnianym na początku galijskim wojownikom się nie powiodło...

Korzystałem z artykułu Kamila Składkowskiego "Odwieczna natura chuligana" w: "Focus Historia", z 10/2010