Urban Exploring czyli alternatywna turystyka miejska

Uwielbialiśmy ten "sport" jako dzieci. Rodzice nazywali to głupotą i zdarzało się zebrać za to klika klapsów. Zabraniano nam łazić po budowach, opuszczonych budynkach czy starych bunkrach. A przecież to była superprzygoda!

Dołącz do nas na Facebooku

Dziś z niewinnej dziecięcej rozrywki, eksplorowanie opuszczonych budowli zamieniło się w nietypowe hobby. Dla dorosłych miasto staje się planszą do gry w podbijanie nowoczesnych zamków, fortec.

Urban exploration, czyli urbex zrzesza całe tłumy nowoczesnych odkrywców, którzy swoimi podbojami dzielą się na licznych stronach internetowych, dokumentując swoje wyprawy za pomocą zdjęć i filmów. Tam, gdzie zwykły turysta zobaczy tylko opuszczony, straszący budynek, fan urbexu dojrzy wyróżniający się w miejskim krajobrazie obiekt o unikatowej wartości. Trzeba także pamiętać o zasadach. Wbrew pozorom nie jest to zabawa dla każdego. Przydają się stalowe nerwy i sprawność fizyczna. Czasem trzeba zaopatrzyć się w specjalistyczny sprzęt, zaplanować akcję jak misję wojenną. Rozrywka bywa ryzykowna, bo część spośród najpopularniejszych wśród miejskich odkrywców obiektów to tereny prywatne i często chronione. Sposób, by do wymarzonego celu wejść i dotrzeć aż do podszewki, znajdzie się jednak zawsze. Czasem trzeba się spieszyć. Najciekawsze obiekty są często burzone, zamykane lub niszczone. Co nas w tym kręci? Ryzyko. Cała ta adrenalina, planowanie, przygotowanie i zdobywanie. Satysfakcja? Ogromna!

Rozmowa z Markiem Słodkowskim, założycielem Urbex Polska

War-szał: Szlakiem zapomnianych miejskich tajemnic

Dominika Kotowicz: Czym jest urban exlploring?

- To odkrywanie przestrzeni miejskiej: budynków, miejsc które nas otaczają, a na które zazwyczaj mało kto zwraca uwagę, są to miejsca opuszczone. Lubimy odkrywać takie miejsca i dokumentować je, bo z dnia na dzień znikają lub zmieniają się. Odkrywanie tajemnic i klimatu takich miejsc - to jest właśnie urban exploring.

Spotkałeś się z innymi określeniami?

- Jest kilka nazw, a ponieważ jest to niszowa działalność, wiele osób może uprawiać urban exploring nie nazywając nawet tego w ten sposób. Są też takie określenia jak Urbex czy nawet speleologia miejska. Zainteresowanie jest coraz większe, ludzie szukają informacji w internecie i nawet jeśli sami nie chodzą do opuszczonych miejsc, oglądają zdjęcia czy filmy. Ma to dobre, ale też złe strony, bo urban exploring może zamienić się w turystykę.

Jakiego rodzaju miejsca odwiedzacie?

- Budynki dzielą się na trzy kategorie: budynki przemysłowe lub domy czy mieszkania, bazy wojskowe oraz tunele i kanały. Skąd u ciebie zainteresowanie taką aktywnością?

- Zainteresowałem się urbexem kilka lat temu, kiedy przypadkiem odkryłem ciekawy, opuszczony budynek. Nie mogłem się powstrzymać, by zaspokoić ciekawość i wszedłem do środka. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, oczywiście to była też adrenalina.

Akurat miałem ze sobą kamerę i tak to się zaczęło. Robię filmy urbexowe już od kilku lat i wrzucam je na kanał You Tube. Myślę, że przez te filmy jesteśmy w stanie powiedzieć ludziom dlaczego to nas fascynuje.

Co sprawia największą frajdę?

- Przede wszystkim to, że są to miejsca zapomniane i mało kto je odwiedza. Im mniej znane miejsce, tym dla nas bardziej ciekawe. Historia, na przykład pozostałości po PRL-u - odkrywanie tego sprawia dużo frajdy. Dokumentujemy takie miejsca, potem wracamy do nich po jakiś dwóch latach i widzimy odmieniony budynek. Wiele miejsc jest wyburzanych. Możliwość uwiecznienia takich miejsc zanim znikną też daje sporo satysfakcji.

Są jakieś zasady, coś o czym powinni wiedzieć początkujący?

- Są pewne niepisane zasady, dzięki którym staramy się ograniczać niebezpieczeństwa związane z uprawianiem urban exploringu. Przede wszystkim niczego nie zabieramy, nie kradniemy i nie dewastujemy. Obowiązuje to każdego urban explorera, ponieważ inaczej popełnia po prostu przestępstwo. Niektóre budynki mają ochronę, ale przez to są dla nas bardziej atrakcyjne, bo nikt tam nie chodzi i wszystko jest zachowane w niemal nienaruszonym stanie. Staramy się jednak nie zadzierać z ochroną: wejść, spędzić tam czas i wyjść w taki sposób by pozostać niezauważonymi.

Chyba nie do końca udaje się uniknąć niebezpiecznych sytuacji?

- Zdarzają się takie. Ponieważ są to miejsca zniszczone, można się skaleczyć, podłoga może się zawalić, można wpaść w dziurę... Dlatego staramy się nie chodzić sami, ale co najmniej w parach. Nieprzyjemne sytuacje mogą również wyniknąć ze strony ochrony, mimo że my nic nie kradniemy, nie dewastujemy, a jedynie odkrywamy i dokumentujemy, jesteśmy nieszkodliwi.

Mi zdarzyła się raz sytuacja podbramkowa. Złamałem wtedy jedną z zasad i poszedłem eksplorować sam. Zawaliła się pode mną podłoga i spadłem kilka metrów w dół, do piwnicy, na beton. Rozłożyłem się, straciłem oddech. Na szczęście tylko się potłukłem, ale gdyby zdarzyło się coś poważniejszego, mogło być niebezpiecznie. Jak szukacie miejsc do eksploracji?

- W internecie. Jednak cenniejsze informacje można zdobyć od ludzi spotkanych na ulicy. Nawet szczątkowe: że ktoś kiedyś coś widział, potem szukamy, staramy się zlokalizować miejsce. Najfajniej jest odkryć kawałek historii miejsca, na przykład dlaczego zostało opuszczone. Potem jedziemy na rekonesans, rzadko od razu wchodzimy, odkrywamy. Najpierw trzeba zbadać, sprawdzić jakie są zagrożenia, czy jest ochrona... Dopiero jak się okazuje, że miejsce jest warte zwiedzenia - wracamy. Co polecasz w Warszawie?

- Wśród ciekawych miejscówek w Warszawie, trzeba przede wszystkim powiedzieć o Sobieskiego 100. Postsowiecki apartamentowiec dla radzieckich dyplomatów kryje wiele tajemnic. Ciężko jest znaleźć informacje co to było, kiedy, dlaczego zostało opuszczone... Najnowsze papiery, jakie tam znaleźliśmy pochodzą z 2004 roku.

Jest też gazownia na Woli - imponująca budowla w różnym oświetleniu, uwielbiana przez fotografów. Na Pradze jest wiele opuszczonych kamienic, choć coraz więcej jest tak plombowanych że nie jesteśmy w stanie się tam dostać bez ewidentnego włamywania się. Jest też była kwatera dowodzenia w Kampinosie, która nigdy nie została ukończona i straciła swoją strategiczną wartość. Zainicjowałeś powstanie społeczności Urbexowej, kim jesteście?

- Urbex Polska to grupa w zasadzie znajomych, którzy interesują się odkrywaniem opuszczonych miejsc. Każdy ma swojego konika: zdjęcia czy filmy, ale łączy nas pasja odkrywania i to, że nie boimy się wyzwań. Można oczywiście zobaczyć nasze materiały, dołączyć do Urbex Polska na przykład przez Facebooka i jeśli ktoś będzie miał ochotę się z nami wybrać - wystarczy się z nami skontaktować.

Pokonaj miejskie bariery - zobacz TUTAJ!