Red Bull X-Alps. Maurer na czele, Faron zły na siebie

- Skopałem na Dachsteinie. Za długo czekałem. Teraz muszę mieć szczęście, żeby dogonić czołówkę. A leje jak z cebra -  mówi Paweł Faron, jedyny Polak w wyścigu Red Bull X-Alps, który na razie jest 19. W wyścigu z Salzburga do Monako bierze udział 31 zawodników z 21 krajów świata.

Więcej o Red Bull X-Alps, Faronie, niezniszczalnym Rumunie i egzotycznym Nepalczyku >>

Zasady Red Bull X-Alps są proste: 1030 km w linii prostej z Salzburga do Monako. W rzeczywistości to prawie 2000 km, bo droga jest kręta i trzeba zaliczyć 10 obowiązkowych punktów. Można używać wyłącznie siły własnych nóg i paralotni. Wyścig trwa codziennie od 5 do 22:30. Raz można skorzystać z tzw. night passa i zarwać noc. Co 48 godzin odpada najsłabszy. Wyścig ruszył w niedzielę.

Po poniedziałku jedyny Polak biorący udział w Red Bull X-Alps, Paweł Faron, jest trochę przybity.

- Skopałem na Dachsteinie. Do schroniska przyszedłem jako trzeci. Nie miałem niestety sprzętu do via ferraty, więc musiałem poczekać. Gdybym miał, to ruszyłbym za prowadzącym Christianem Maurerem, ale to nie było jeszcze najgorsze. Trochę przegapiłem lot. Nie byłem przekonany do warunków, kilku zawodników wystartowało, a później warunki były jeszcze słabsze. Szkoda, bo teraz leje jak z cebra i nie wiem, czy jutro w ogóle będzie można polatać, a na piechotę raczej nic nie nadrobię. Muszę mieć trochę szczęścia, bez niego ciężko mi będzie ich dogonić - mówi Faron

Polak obecnie przebywa w pobliżu Wildkogel (2224 m.n.p.m.), z którego we wtorek ma nadzieję wystartować.

- Śpię dziś w busie z chłopakami, którzy pomagają mi w wyścigu. Spotkałem tutaj bardzo miłych ludzi. Jeden pan poprowadził mnie przez pięć kilometrów, żebym się nie zgubił. Dostaliśmy arbuzy, wodę, sery. Ze zdrowiem nie jest źle, tylko boli mnie bark. Rok temu miałem z nim problem, ale mam nadzieję, że to przejdzie - mówi Faron.

Polak do mety jeszcze 873 km w linii prostej. Obecnie zajmuje 19. miejsce. W wyścigu startuje 31 zawodników. Jutro jeden najsłabszy w stawce odpadnie. Sytuacja będzie się powtarzać co 48 godzin.

Maurer pędzi po trzecie zwycięstwo

Nowością tej edycji Red Bull X-Alps jest tzw. night pass. Już w pierwszym dniu skorzystał z niej Szwajcar Christian Maurer. W tej chwili odpoczywa pod Zugspitze (2962 m.n.p.m). Maurer prowadzi, ma do mety 771 km. 20 km za nim jest niezmordowany Toma Coconea z Rumunii. Wszystko wskazuje na to, że pierwszym przegranym będzie ktoś z dwójki Gabiria (Hiszpania), Sukuwar (Nepal). W złej sytuacji jest również Wenezuelczyk Penso, który zgubił się przed południem na zboczach Dachsteinu i musiał wezwać ratownika górskiego, który pomógł mu wrócić na właściwą drogę. To wbrew regulaminowi. Kara jest dotkliwa - Penso wyruszy jutro dopiero o 17.

Śledź na żywo postępy zawodników Red Bull X-Alps >>

Dominik Szczepański