Memoriał Malinowskiego: zawody prawdziwie wysokogórskie

- Go, go, go! Dajesz, gonisz go! - dopingowali ratownicy, gdy skialpiniści pokonywali w mgnieniu oka kolejne tatrzańskie przełęcze. Memoriał im. Piotra Malinowskiego, jak co roku, był wielkim świętem miłośników narciarstwa wysokogórskiego.

Dołącz do nas na Facebooku

Na starcie rozstawionym na lądowisku helikoptera, powyżej schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej, atmosfera robi się coraz bardziej gorąca. Prawie 200 zawodników, którzy stawili się na XV Memoriale im. Piotra Malinowskiego, nerwowo przebiera nogami. Większość w opływowych gumach i z ultra lekkimi, bo ważącymi ok. 800 gram nartami. Niektórzy wykorzystują to, że do startu została chwila, żeby podreptać jeszcze gdzieś z boku na rozgrzanie mięśni, inni wolą ustawić się już w jak najlepszym miejscu za linią startu.

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Przedtem obowiązkowa kontrola. Ratownicy TOPR (zawody organizują TKN Tatra Team i TOPR) sprawdzają, czy wszyscy zawodnicy mają uprzęże, pętle, karabinki, które pozwolą im wpinać się do poręczówek na najbardziej stromych fragmentach trasy. Zasady zawodów są jasno określone. Choć pewnie nie jeden z zawodników chciałby zaoszczędzić parę cennych sekund i pominąć asekurację, to tam, gdzie poręczówki zostały rozwieszone, trzeba z nich skorzystać (inaczej naliczane są karne minuty). Potem jeszcze kontrola detektorów lawinowych i już można ustawiać się na starcie.

Nastroje mocno bojowe. "Jest moc!", "Jest siła!" - słychać co chwilę. Ktoś wyciąga z kieszeni żel energetyczny - ostatnie doładowanie przed startem. Kilku polskich zawodników pokazuje trasę jednemu ze Słowaków (a tych na starcie było niemało). - Tu biegniesz w górę na Liliowe, potem masz Świnicką, tam w dół, w lewo Karb, tam z tyłu Zawrat i Kozia - kijek wędruje po widocznych w oddali przełęczach.

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

W pierwszych rzędach, najbliżej taśmy startowej, najmocniejsi zawodnicy, czołówka Pucharu Polski w skialpinizmie. Ci, którzy oceniają swoje możliwości trochę słabiej, nie pchają się do przodu. - Oni polecą, a my ruszymy za nimi - mówią.

Wreszcie wszystko gotowe. 3,2,1 Start! No i faktycznie polecieli. Tłum zawodników wystrzelił jak z procy, zabierając ze sobą taśmę startową. - Na szczęście mamy jeszcze zapasową - śmieją się ratownicy, którzy od razu biorą się za ustawianie do startu kolejnych zawodników na dużo łatwiejszą trasę amatorską (prowadzi na przełęcz Liliowe, do Zielonego Stawu, na Karb i z powrotem na Halę Gąsienicową).

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Profesjonaliści błyskawicznie znikają z oczu. Po niedługiej chwili widać już w oddali, jak pierwsi wdrapują się w kierunku przełęczy Liliowe, wzdłuż trasy narciarskiej w Kotle Gąsienicowym. Po 34 minutach pierwszy zawodnik melduje się na Świnickiej Przełęczy, tuż za nim następni. Tam szybka przepinka, foki wędrują pod ubranie, w kilka sekund buty i wiązania są gotowe do zjazdu (pierwsze kilka metrów trzeba pokonać z liną, bo żleb jest stromy i mocno oblodzony) i w dół do Czerwonych Stawków. Tam znowu foki wracają na ślizgi nart. Po kolejnych dwudziestu minutach skialpiniści wbiegają na Karb. Po niespełna godzinie pierwsi (Słowacy Milan Madaj i Jozef Hlavco) są już przy Czarnym Stawie Gąsienicowym. Po chwili dojeżdżają kolejni. Przy każdym z punktów przepinkowych czuwa ratownik, który sprawdza, czy zawodnicy zdejmują lub zakładają foki w wyznaczonym do tego miejscu, spisuje kolejne numery. - Go, go, go! Dajesz! Gonisz go! - dopinguje przy Czarnym Stawie każdego kolejnego zawodnika ratownik TOPR Maciej Pawlikowski.

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Mimo, że na twarzach widać niemałe już zmęczenie, to prawie każdy znajduje jeszcze siłę, żeby się uśmiechnąć, powiedzieć coś do kibicujących rodzin i znajomych, ustawiających się przy trasie, pomachać do zdjęcia, pijąc jednocześnie izotonik z camelbaka, a drugą ręką przepinając wiązania. Bo uprzejmości uprzejmościami, ale cennych sekund tracić nie można. Potem w schronisku zaczną się dyskusje, kto ile czasu poświęca na przepinki. Błyskawiczne odklejenie to podobno nie problem, bo jak twierdzą zawodnicy da się to zrobić w 10 sekund podskakując i odklejając obie jednocześnie. Gorzej z naklejaniem. Tu rekordziści mieszczą się w 30 sekundach!

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Kilkunastu pierwszych zawodników dość mocno ucieka reszcie, potem na podejściu na Zawrat robi się coraz ciaśniej, a na nawrotach tworzą się drobne przestoje. Zawrat i Kozia Przełęcz to najtrudniejszy fragment trasy. Kiedy zmęczenie daje już o sobie znać, do pokonania zostają dwa najbardziej wymagające podejścia i zjazdy. Do tego częste zmiany sprzętu. Część drogi na Zawrat trzeba pokonać w rakach, wyjście na Kozią Przełęcz wymaga użycia poręczówek.

Jan Krzysztof, naczelnik TOPR: - Trasa zawodów jest stosunkowo krótka, ale za to cały czas w pięknej scenerii wysokogórskiej. Nie ma drugiej takiej trasy w Polsce, a i niewiele jest tak atrakcyjnych tras zawodów skiturowych w Europie. Piękne, trudne zjazdy, częste przepięcia ze zjazdów na podejścia. To przekłada się na wyniki. Jeśli ktoś ma kondycję wygrywa na podejściach, ale jeśli jest się świetnym narciarzem, można sporo nadrobić na zjazdach. W poprzednich latach trasę trzeba było czasem modyfikować, skracać ze względu na zagrożenie lawinowe i pogodę. W tym roku udało się ułożyć klasyczne, pełne przejście. Wtedy satysfakcja zawodników jest dużo większa.

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Wreszcie na zamarzniętej tafli Czarnego Stawu Gąsienicowego widać pierwszych zawodników, którzy zjechali z Koziej Przełęczy. Nikt oczywiście nie myśli, żeby na ten płaski odcinek przepinać narty, więc ostatkami sił przebiegają "z łyżwy" przez jezioro. - Dawaj, dawaj! Już prawie jesteś, dasz radę! - dopingują kibice. Teraz już tylko byle szybciej w dół do mety ustawionej przed schroniskiem Murowaniec. Pierwsi przecinają ją równocześnie Słowacy Milan Madaj i Jozef Hlavco (1:58:51), krótko po nich Polak Tomasz Brzeski (2:04:32). Jako pierwsza z pań na mecie pojawiła się Klaudia Tasz (2:27:01), za nią Anna Figura (2:33:59) i Słowaczka Jana Madajowa (2:40:09).

- Trasa była piękna jak zwykle. Prawdziwie wysokogórska. No i ta fantastyczna atmosfera. Na koniec sezonu spotykają się ludzie z całej Polski i nie tylko - podkreśla Klaudia Tasz. - Cały dzień czułam się dzisiaj na trasie słabo, wydawało mi się że idę powoli, a rano nie mogłam wstać z łóżka. Mój organizm jest już chyba zmęczony. Startowałam w ogromnej liczbie zawodów, wygrałam Puchar Polski, Puchar Europy Środkowej, brałam udział w najtrudniejszych zawodach świata Pierra Menta (7 miejsce). Cieszę się, że to koniec, ale myślę już intensywnie o kolejnym sezonie - zapowiada zwyciężczyni.

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Ogromne brawa zebrał Adam Marasek, który przez wiele lat pełnił funkcję zastępcy naczelnika TOPR. Jako najstarszy zawodnik tegorocznych zawodów zajął trzecie miejsce w kategorii nestorów, ale na trasie mijał dużo młodszych od siebie skialpinistów.

- Miałem dzisiaj dobry dzień. Startuje od przypadku do przypadku, więc jakoś szczególnie nie przygotowuję się do zawodów, po prostu z racji swojej pracy dużo chodzę na skiturach. Nasza trasa była też nieco skrócona, tylko do Zmarzłego Stawu. Szczególnie podobał mi się zjazd ze Świnickiej Przełęczy. Poza pierwszym oblodzonym fragmentem, jechało się doskonale - mówił na mecie.

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

- Od lat Słowacy są czołówką w skialpinizmie, również w zawodach w Alpach, ale nasi zawodnicy z roku na rok zbliżają się wynikami do nich. Miło jest też obserwować, że od kilku lat coraz więcej ludzi odchodzi od przygotowanych tras na rzecz skituringu. Warto, bo człowiek nabiera kondycji i cały czas ma kontakt z przyrodą! - dodaje Marasek.

Meta wcale nie oznacza jednak końca imprezy, bo Memoriał Malinowskiego to nie tylko zawody, ale też wielkie święto i coroczne spotkanie miłośników skialpinizmu. Na ten jeden dzień schronisko na Hali Gąsienicowej zupełnie zmienia swoje oblicze. Po oficjalnym ogłoszeniu wyników rozpoczyna się zabawa, która trwa do rana.

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

- W Europie zostały już tylko jedne zawody. Spotykamy się tu w gronie świetnych skialpinistów z Polski, Czech i Słowacji, z którymi znamy się od lat. Zawody są ogromnie ważne, ale to coroczne spotkanie jest chyba jeszcze ważniejsze - podkreśla Jan Krzysztof.

Wyniki:

Seniorzy:

Jozef Hlavco 1:58:51

Tomasz Brzeski 2:04:32

Jacek Żebracki 2:04:52

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Seniorki:

Klaudia Tasz 2:27:01

Anna Figura 2:33:59

Julia Wajda 2:57:06

Weterani:

Milan Madaj 1:58:51

Mariusz Wargocki 2:08:55

Grzesiek Wiercioch 2:30:12

XV Memoriał Piotra MalinowskiegoXV Memoriał Piotra Malinowskiego Fot.: Barbara Suchy

Weteranki:

Jana Madajowa 2:40:09

Viola Denkowa 3:38:06