Boże Narodzenie w Punkcie Nemo: wspomnienie świątecznej przygody

Ocean Południowy, wizyta w najbardziej odległym od lądu punkcie Ziemi, legendarne wyjące pięćdziesiątki, nastoletnia żeglarka sama na 10 metrowym jachcie, 2000 mil morskich od Przylądka Horn. To właśnie Święta Bożego Narodzenia jakie w 2009 roku spędziła 16 letnia wówczas Jessica Watson podczas samotnego rejsu wokół globu, bez zawijania do portów.

Dołącz do nas na Facebooku

- Przepłynęłyśmy przez punkt Nemo, najodleglejsze  od lądu miejsce na oceanie. Naprawdę można powiedzieć , że spędziłam święta tam, gdzie diabeł mówi dobranoc - wspomina Jessica Watson. - Trochę przegięłam ze świętowaniem Bożego Narodzenia na morzu i powiesiłam mnóstwo ozdób. Rodzina o mnie pamiętała, więc miałam do otwarcia wiele prezentów - dodaje żeglarka.

 

Jessica Watson swój rejs rozpoczęła 18 października 2009 roku w Sydney. W wigilię Bożego Narodzenia dotarła do najodleglejszego zakątka na oceanie.

- Punkt Nemo, znany także jako pacyficzny biegun niedostępności, jest najodleglejszym od lądu  miejscem na ziemi - i jednym z najbardziej odludnych zakątków. Słyszałam, że został nazwany na cześć kapitana Nemo, postaci z książki Juliusza Verne'a "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" - mówi Jessica Watson.

- Boże narodzenie było najbardziej mglistym dniem na dotychczasowej trasie i muszę przyznać, że spędziłam je bardzo leniwie - zrobiłam tylko tyle, ile było trzeba żebyśmy płynęły mniej więcej we właściwym kierunku - i trzymałam się z dala od zimna. Mimo to przez cały dzień miałam co robić - dzwoniłam, objadałam się swoimi ulubionymi potrawami i otwierałam prezenty gwiazdkowe, które znalazłam na Ella's Pink Lady. Prezenty podobały mi się bardziej niż kiedykolwiek na lądzie - wspomina żeglarka.

- Wiele osób martwiło się, jak uda mi się samotnie wytrzymać takie rodzinne święta. Sama miałam w tej kwestii pewne obawy, ale przez cały dzień byłam w dobrym nastroju. Cieszę się, że nikt nie widział, jak gadam do siebie i chichoczę, otwierając prezenty - w przeciwnym razie na bank uznaliby, że zwariowałam - żartuje Jessica.

15 maja 2010 roku, po 210 dniach na morzu i przepłynięciu 24285 mil morskich, szesnastoletnia Australijka powróciła swoim jachtem Ella's Pink Lady do portu w Sydney. Tym samym Jessica Watson stała się najmłodszą osobą, której udało się opłynąć świat samotnie, bez pomocy z zewnątrz i bez zawijania do portów.

Obecnie, 18 letnia Jessica przygotowuje się do startu w regatach Rolex Sydney-Hobart. Australijka dowodzić będzie najmłodszą załogą w historii wyścigu. Wiek członków teamu nie przekracza 21 lat. Start regat już 26 grudnia, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia!

O tym wydarzeniu możesz przeczytać TUTAJ.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.