Polscy nurkowie w Sierra Leone. Salwa z 20 dział na imieniny

- Kiedy się zanurzyłem poczułem, że ten wrak, to prezent na imieniny! - żartuje Marcin, członek polskiej ekspedycji nurków, która przebywa w Sierra Leone. Na dnie, pomiędzy wielkimi głazami spoczywało to, co zostało z dawnego okrętu wojennego - około 20 dział i trzy wielkie kotwice.

Celem ekspedycji jest poszukiwanie i identyfikacja wraków zatopionych wzdłuż wybrzeża Sierra Leone. Wody tego afrykańskiego kraju widziały wypchane diamentami i kością słoniową galeony. Były terenem operowania amerykańskich statków niewolniczych, a także brytyjskiej armady uciekającej przed ostrzałem hitlerowskich u-bootów.

Oto poniedziałkowa relacja polskich nurków:

Dzisiaj są imieniny Marcina. [...] Z samego rana, chyba właśnie z okazji tych imienin, popłynęliśmy dzisiaj na szczątki absolutnie wspaniałego wraku. Wrak odkryty został w zeszłym roku przez Grega, właściciela jedynej bazy nurkowej w Sierra Leone i towarzyszącego mu nurka z Irlandii. Nie wiadomo o nim kompletnie nic.

Ani jak się nazywał statek, ani pod jaką pływał banderą, ani nawet ile setek lat temu poszedł na dno. Swój żywot zakończył przy południowym cyplu wyspy Banana Island, w bardzo trudnym nawigacyjnie miejscu, gdzie prądy zmieniają się w ułamku sekundy, a wiatry gnają jednostki na skały.

- Kiedy się zanurzyłem poczułem, że ten wrak, to prezent na imieniny! - żartuje Marcin. Na dnie, pomiędzy wielkimi głazami spoczywało to, co zostało z dawnego okrętu wojennego - około 20 dział i trzy wielkie kotwice. Wielkie - to znaczy około 7-metrowe. Działa mają po 3-3,5 metra długości, choć zdarzają się i krótsze - zaledwie 2,5 metrowe. - Ich ilość i wielkość wskazuje ewidentnie, że mamy do czynienia z dużym okrętem wojennym - mówi Piotrek. Jakim? Ba! Oto jest pytanie!

Przez przesmyki w okolicach Freetown (które jest najlepszym naturalnym portem na przestrzeni wielu tysięcy kilometrów afrykańskiego wybrzeża) pływały portugalskie i angielskie galeony. Mogły się tu zapędzać także okręty królów Hiszpanii.

W ustaleniu który z władców z dalekiej Europy wypuścił swoich marynarzy na trudne wody Sierra Leone pomoże dalsza eksploracja. Zaczęliśmy ją już dzisiaj. Po raz pierwszy na tym wraku udało się nam odnaleźć fragmenty pięknej porcelany. Czarka do picia herbaty, miseczka, a prócz nich i kilka cegieł - być może z kuchni okrętowej, spod paleniska. Połamane, poprzerastane koralami, ale widać, że w czasach swojej świetności stanowiły bardzo ekskluzywną zastawę stołową. Wszystkie odnalezione dziś przedmioty jeszcze moczą się w slodkiej wodzie. Za kilka dni spróbujemy je wysuszyć i posklejać.

Więcej na stronie ekspedycji>>

Polacy w krainie krwawych diamentów

Przygotowania do ekspedycji trwały wiele miesięcy. Członkowie wyprawy główny nacisk postawili na poszukiwania w archiwach, muzeach i bibliotekach całego świata wszelkich informacji dotyczących wraków zatopionych w interesującym ich rejonie. Bliski kontakt z "The United Kingdom Hydrographic Office" i otrzymane od nich mapy batymetryczne pokazują, ze jest to miejsce całkowicie dziewicze i niezbadane, co pozwala twierdzić, że na miejscu mogą czekać nas odkrycia na miarę światową.

O postępach będziemy informować na bieżąco.