Leszek Czarnecki i Krzysztof Starnawski rekordzistami w nurkowaniu jaskiniowym

Wrocławski milioner Leszek Czarnecki razem z Krzysztofem Starnawskim w lipcu 2005 roku zostali rekordzistami świata w najdłuższym nurkowaniu jaskiniowym. Pokonali pod wodą 14 kilometrów.

Dołącz do nas na Facebooku

To aż o kilometr więcej od osiągnięcia Brazylijczyka Gilberto Menezesa, który przepłynął w jaskini Bananeira 13 kilometrów. Czarnecki i Starnawski w niecałe w sześć godzin pokonali korytarze systemów jaskiniowych, tzw. cenotes - studni krasowych, na Jukatanie w Meksyku. O wyprawie informuje "National Geographic".

Każdy z dwójki płetwonurków miał ze sobą po osiem butli ze wzbogaconym w tlen powietrzem do oddychania (tzw. nitroksem) oraz po trzy podwodne skutery, które kształtem i zasadą działania przypominają małe torpedy. Nurek jest holowany za metrowej długości cygarem wyposażonym w śrubę napędową.

Czarnecki z kolegą cały sprzęt potrzebny do wyprawy kupili w Stanach Zjednoczonych. Koszt jednego skutera szacowany jest na około pięć tysięcy dolarów. Cała wyprawa mogła kosztować kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

Wyprawę sfinansował Czarnecki i inni jej uczestnicy. Wrocławski biznesmen jest jednym z najzamożniejszych Polaków (na liście najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost" z 2005 roku zajmuje 12. miejsce). Zbudował potęgę Europejskiego Funduszu Leasingowego, który potem sprzedał. Teraz rozkręca Getin Bank i buduje we Wrocławiu wielkie centrum handlowe.

Krzysztof Starnawski to jego przyjaciel, którego pasjami są speleologia i nurkowanie. Był rekordzistą Polski w głębokości zanurzenia w jaskini. W Hranickiej Poprasti osiągnął niewyobrażalną głębokość 186 metrów! Rekordu jednak nie utrzymał, bo pobił go... Leszek Czarnecki, który w jaskini Boesmansgat (Bushmansgat) w RPA osiągnął głębokość 194 metrów.

"To była bardzo niebezpieczna wyprawa, bo Leszek z Krzyśkiem płynęli w zasadzie w nieznane. Przygotowywali się do niej od roku. Byli także świetnie zabezpieczeni pod względem sprzętowym. Wykorzystanie takich skuterów w nurkowaniu jaskiniowym to nowość. Dotąd były one stosowane tylko przez jednostki specjalne wojska do transportu nurków bojowych. Zanim wpłynęli w jaskinię, musieli ją rozpracować kartograficznie, sami stworzyć mapkę, tak, aby się potem nie pogubić w tym labiryncie. Można zatem powiedzieć, że ją odkryli. Prawda, pobili rekord, ale dla nurków i tak najcenniejsza jest sama eksploracja, odkrywanie czegoś nowego" - mówił Wiesław Wachowski, prezes Komisji Działalności Podwodnej PTTK.