Himalaje: najpierw zjechała na jabłuszku, teraz poleci na paralotni

Squash Falconer planuje w marcu lot na paralotni ze najwyższego szczytu globu, Mount Everestu. 29-letnia alpinistka i miłośniczka sportów ekstremalnych jest pierwszą osobą na świecie, która wspięła się na szósty co do wielkości szczyt na świecie - Cho Oyu -  i zjechała z niego na... jabłuszku.

Squash zdaje sobie sprawę, że lot z Czomolungmy to nie igraszki. - To trudna sprawa. Nie chcę umrzeć - powiedziała. - Ale jest to ryzyko skalkulowane i myśl o lataniu z najwyższej góry świata jest fascynująca - dodaje.

Alpinizm jest pierwszą miłość Squash, choć miała - jak twierdzi - stosunkowo skromne początki. - Potem, w wieku lat 18, skoncentrowałam się na narciarstwie, które zaprowadziło mnie w "prawdziwe" góry, w Alpy. Wtedy też pojawiła się szansa na prawdziwą wspinaczkę. Squash uprawiała tę dyscyplinę na całym świecie, w tym Europie, Azji i Ameryki Południowej. Jej życie to ciągła podróż, z dołu do góry i z góry na dół.

Squash ustanowiła pierwszy swój rekord w 2008 r. wspinając się na jeden z ośmiotysięczników - Cho Oyu (8200 m n.p.m.) w Himalajach, z którego zamierzała zjechać na desce. Jednak zamiast ciągnąc pod górę ciężki snowboard, zdecydowała się wziąć... jabłuszko. Dzięki temu lekkiemu "pojazdowi" Brytyjka zjechała z szóstego co do wielkości szczytu na świecie.

Squash wspominając swój wyczyn, podkreśla, że stężenia tlenu w powietrzu na ośmiu tysiącach metrów było tak niskie, że ledwo mogła oddychać, nie mówiąc juz o chodzeniu. Jednak dzięki jabłuszku" szybko opuściła trudne do zniesienia dla ludzkiego organizmu wysokości. Tym samym Squash stała się osobą, która zjechała na jabłuszku z najwyższej wysokości nad poziomem morza na świecie.

Kolejny krok w jej karierze to rok 2009 roku i najwyższy szczyt w Europie Zachodniej - Mont Blanc, z którego postanowiła polecieć na paralotni. Do zadania przygotowywała się kilka miesięcy. W ramach treningu postanowiła wspiąć się na Mont Blanc trzykrotnie, by przyzwyczaić swoje ciało do wysokości. W czasie ostatniej, finałowej wspinaczki, gdy osiągnęła szczyt, okazało się, że pogoda może zniweczyć jej plany. Nic w tym dziwnego. Jak twierdzi Squash, zaledwie przez około pięć dni w roku na Mont Blanc panują warunki umożliwiające bezpieczny lot z najwyższego punktu w Alpach. - Ale cierpliwość opłaciła się, kiedy siedziałam, czekałam i cieszyłam się widokiem Europy - wspomina Squash. Wiatr zaczął słabnąć, w końcu spadł do poziomu bezpiecznego dla alpinistki oraz pozwolił ustawić "skrzydła". Lot z wysokości 4810 m trwał ok. 20 minut.

 

Więcej filmów i informacji znajdziesz na oficjalnej stronie Squash Falconer.