Gasherbrum II: Urubko, Moro i Richards zasypani przez lawinę

Lawina porwała Simone'a Moro, Denisa Urubko, Cory'ego Richardsa, którzy 2 lutego jako pierwsi wspinacze w historii zdobyli w zimie Gasherbrum II, jeden z czterech ośmiotysięczników lezących w Karakorum. Trzem himalaistom udało się jednak dotrzeć do bazy.

Zdobycie szczytu, które było możłiwe dzięi okienku pogodowemu, okazało się łatwiejszą częścią wyprawy. Zejście z Gasherbrum II utrudniło załamanie pogody, które zmusiło wspinaczy do zatrzymania się w obozie pierwszym. Szczęśliwie pozostawiony tam namiot VE25, śpiwory, jedzenie i paliwo do kuchenek, pozwoliło przetrwać noc. Podczas pokonywania ostatniego odcinka pomiędzy obozem pierwszym a bazą Moro, Urubko i Richards zostali porwani przez lawinę schodzącą ze zboczy Gasherbrum V.

- Stało się dokładnie to, co może się stać w dniu, kiedy wszyscy są zmęczeni. Nie podjęliśmy zbyt dużego ryzyka, ale warunki były naprawdę ciężkie. Normalnie pokonanie niebezpiecznego odcinka pod G V zajmuje 15 - 20 minut. Niestety po raz kolejny musieliśmy torować drogę w głębokim śniegu. Po tym jak runął jeden z seraków zostaliśmy zasypani przez cały zalegający śnieg. Kiedy lawina się zatrzymała zdałem sobie sprawę z tego, że jestem na powierzchni. Zauważyłem pomarańczowy kombinezon Cory`ego i szybko go odkopałem. Potem udało nam się wydobyć Denisa. Jakiś czas później przy widoczności sięgającej 1 metra Cory wpadł do szczeliny. Na szczęście udało nam się go wyciągnąć. To był naprawdę ciężki dzień. Tyczki, którymi oznaczyliśmy szlak uratowały nam życie. 8 godzin pokonywaliśmy odcinek, który normalnie przechodzi się w trzy. Po sześciu dniach na górze nie mieliśmy już zbyt dużo siły - opowiada Moro.

Członkowie ekspedycji The North Face wykorzystali ostatni moment na przeprowadzenie szybkiego ataku szczytowego. Pozostałe ekipy działające w okolicy zostały zmuszone do powrotu do baz przez huraganowy wiatr zwany "jetstreamem" i silne śnieżyce.