Ralf Dujmovits i Dariusz Załuski jadą na Nanga Parbat

Zdobywca Korony Himalajów i Karakorum Ralf Dujmovits w towarzystwie polskiego himalaisty i filmowca Dariusz Załuskiego wybierają się tej zimy na Nanga Parbat. Polak nie będzie atakował szczytu.

Polub nas na facebooku. Będzie ciekawie >>

To kolejna zimowa wyprawa na Nanga Parbat. Wyprawa, to trochę za dużo słowo, bo Ralf Dujmovits szczyt będzie atakował w pojedynkę. Ale po kolei.

Nanga Parbat to niezdobyty zimą ośmiotysięcznik. Poza nim o tej porze roku nikt nie wszedł tylko na K2. A w przeszłości próbowały wielkie wyprawy składające się z najlepszych himalaistów. W tym roku oprócz Dujmovitsa na zboczach Nanga Parbat działać będą na pewno dwie wyprawy: polska (Tomasz Mackiewicz, Marek Klonowski, Jacek Teler i Paweł Dunaj) oraz międzynarodowa (Simone Moro i David Goettler). Obie wybrały jednak drugą stronę góry, od flanki Rupal.

Wywiad z Simone Moro: Mamy 10 proc. szans na sukces >>

Wywiad z Tomkiem Mackiewiczem: Ludzie dali nam na wyjazd >>

Ralf Dujmovits jest Niemcem, ma 52-lata, w 2009 roku zakończył kompletowanie wszystkich ośmiotysięczników

- Nanga Parbat dla mnie i dla mojej żony Gerlinde [Kaltenbrunner] to najpiękniejszy z ośmiotysięczników. Kiedy po zdobyciu Korony Himalajów i Karakorum pytano nas, na który ze szczytów jeszcze wrócimy, to każde z nas odpowiadało: Nanga Parbat. Dlaczego jadę tam w zimie? To naturalne, żeby próbować zrealizować coś, co jeszcze nikomu się nie udało - mówi Dujmovits.

Strona Diamir, od której  zaatakuje szczyt w poprzednich latach skutecznie zatrzymywała himalaistów. Jedną z przyczyn były obfite opady śniegu.

- Ale tylko kilku wspinaczy zawróciło z powodu nadmiaru śniegu. Częściej nie byli w stanie pokonać niebieskiego, bardzo twardego lodu. Urubko i Moro w 2012 roku chcieli wejść drogą Kinshofera, ale zauważyli, że pełno na niej było tego niebieskiego lodu. Dużo zależy więc od warunków. Nie chcę mówić, którędy pójdę w tym roku. Zostawiam sprawę otwartą. Zobaczymy jak będzie na miejscu i wtedy zdecyduję - dodaje Niemiec.

Dujmovits będzie pierwszym wspinaczem, który pojawi się w bazie pod Nanga Parbat po zamachu. To tam od kul terrorystów zginęło w czerwcu 11 osób, w tym 10 wspinaczy.

- Nie wydaje mi się, żeby atak się powtórzył. Ale myślę intensywnie o tym wszystkim. Miejscowi potrzebują pieniędzy wspinaczy i turystów. Cała dolina Diamir utrzymuje się z tego, co zarobią tragarze. Jeśli nie pojawią się tam w przyszłości żadne ekspedycje, to mieszkańcy wiosek stracą główne źródło dochodu. Chce pokazać, że tam wciąż można się wspinać - tłumaczy Dujmovits.

Załuski z kamerą?

Z Niemcem do Pakistanu pojedzie polski himalaista i filmowiec Dariusz Załuski, który towarzyszył mu i jego żonie podczas ekspedycji na K2 w 2011 roku. Nie zwiążą się jednak liną. Załuski ma dojść do wysokości 5000 metrów. To tam zbocze staje się bardziej strome. Po drodze na wspinaczy czeka trudna przeprawa przez usiany szczelinami lodowiec. Możemy przypuszczać, że celem wyprawy Polaka będzie nagranie materiału filmowego, jak to miało miejsce dwa lata temu pod K2.

- Darek nie jest zaklimatyzowany w takim stopniu jak ja, więc powyżej 5000 metrów będę wspinał się sam. To wyjątkowe wyzwanie. Także zniesienie samotności to coś specjalnego. Ale ja chcę wspinać się bardzo szybko, a to możliwe tylko w pojedynkę. Przygotowałem się. Samotnie zdobyłem ostatnio Aconcaguę i czuję się dobrze zaklimatyzowany. Uzmysłowiłem sobie, jak wielu himalistów w poprzednich latach podczas zimowych wypraw aklimatyzowało się na miejscu na ośmiotysięcznikach. To kosztuje wiele energii, a okna pogodowe są przecież bardzo krótkie. Dlatego zdecydowałem się pojechać do Ameryki Południowej - opowiada Niemiec.

Z samotnej wyprawy na Nanga Parbat niezbyt zadowolona jest żona Dujmovitsa, Gerlinde Kaltenbrunner, która dwa lata temu jako druga kobieta na świecie zdobyła Koronę Himalajów i Karakorum. - Ale zrozumiała moje marzenie - kończy Dujmovits.