Prezes PZA Janusz Onyszkiewicz: Normy etyczne w górach nie mogą być opinią PZA

- My nie możemy wskazać etycznych kryteriów, które powinny obowiązywać w górach. Musi je wskazać całe środowisko. Dlatego chcemy zrobić wielką naradę - zapowiada prezes Polskiego Związku Alpinizmu Janusz Onyszkiewicz.

Przypomnijmy: 5 marca na wierzchołku Broad Peaku (8047 m) stanęli kolejno: 29-letni Adam Bielecki (KW Kraków), 33-letni Artur Małek (KW Katowice), 58-letni Maciej Berbeka (KW Zakopane) i 27-letni Tomasz Kowalski (KW Warszawa). Dwaj ostatni nie zdołali powrócić na noc do obozu. 8 marca zostali uznani za zmarłych. Akcją kierował Krzysztof Wielicki.

Podczas Przeglądu Filmów Górskich w Lądku Zdroju odbyło się spotkanie z Januszem Onyszkiewiczem, który od kilkunastu lat pełni funkcję prezesa Polskiego Związku Alpinizmu.

Powtórka z 1987 roku?

Raport komisji PZA uderzył zwłaszcza w Adama Bieleckiego. Jego zachowanie podczas ataku szczytowego zostało określone przez twórców raportu jako naganne. Komisja uznała, że Bielecki, który jako pierwszy wszedł na szczyt i najszybciej wrócił do obozu, świadomie zerwał integralność grupy i złamał zasady etyczne.

- Nie sposób ocenić, czy inne zachowanie Adama Bieleckiego doprowadziłoby do zmiany sytuacji. Mogłoby być i tak, że gdyby Adam zachował się inaczej, to tragedia byłaby jeszcze większa. To, jakie etyczne kryteria mają obowiązywać w górach, nie może być opinią PZA. To musi być opinia środowiska. Dlatego chcemy zrobić wielką naradę - zapowiada Onyszkiewicz.

Na stronie Polskiego Związku Alpinizmu pojawiła się notatka w tej sprawie:

W trosce o przyszłość polskiego himalaizmu Zarząd Polskiego Związku Alpinizmu podjął decyzję o zorganizowaniu panelu dyskusyjnego, poświęconego problemom bezpieczeństwa i etyki na wyprawach w góry najwyższe. Panel ten, nawiązujący do tzw. Szczytu Gliwickiego z 1987 r., odbędzie się w październiku 2013 r.

26 lat temu polscy wspinacze dyskutowali nad zasadami górskiej etyki.

Onyszkiewicz nawiązał też do problemu rywalizacji, kiedy poszczególni członkowie wyprawy przedkładają swoje indywidualne ambicje nad dobro zespołu.

- Problem rywalizacji między alpinistami istniał i to się nie zmieni. Kiedyś nawet były takie próby, żeby zatajać, kto zdobył szczyt jako pierwszy. Sukces miał być zespołowy. Ale tak się nie dało - mówi prezes PZA.

''Projekt był i jest dobry''

Po śmierci Artura Hajzera, tragicznych wydarzeniach na Broad Peaku i wytykającym błędy raporcie komisji PZA, kontynuacja projektu Polski Himalaizm Zimowy stanęła pod znakiem zapytania.

- Projekt był i jest dobry. Odnieśliśmy niebagatelne sukcesy. Wróciliśmy do światowej czołówki. Himalaizm jest pełen dramatów. Czołówka polskich himalaistów wyginęła. Trzeba zarazić młodych ludzi wspinaniem się w górach najwyższych. Śmierć Hajzera stawia program pod znakiem zapytania. Mam nadzieję, że uda się nam ten pytajnik wymazać - mówi Onyszkiewicz.

Dodał, że bez czynniku niebezpieczeństwa alpinizm byłby całkiem innym sportem. - Musimy też pamiętać o tym, że szczytów nie zdobywają najlepsi, tylko często ci, którzy w odpowiednim momencie są odpowiednio wysoko - ocenił prezes PZA.

''Kierownik już nie jest pierwszy po Bogu''

Raport PZA wytknął Krzysztofowi Wielickiemu szereg błędów, które według komisji popełnił on jak kierownik podczas wyprawy na Broad Peak

- Kierownik wyprawy nie jest już pierwszy po Bogu. To się nieco zmieniło. Kiedyś kierownik tak dobierał sobie skład, żeby była to drużyna. A nie ludzie, którzy mogą wchodzić w konflikty. Poza tym na Broad Peaku do momentu ataku szczytowego wszystko było dobrze - oceniał Onyszkiewicz.

Dominik Szczepański, Lądek Zdrój