Pogoda wstrzymuje atak szczytowy na Gasherbrum I

Polacy podjęli próbę ataku szczytowego na ośmiotysięcznik Gasherbrum I. 25 lutego Artur Hajzer, Adam Bielecki, Janusz Gołab i Pakistańczyk Shaheen Baig wyszli z bazy z zamiarem dojścia do trójki. Niestety pogoda zmusiła himalaistów do powrotu.

Dołącz do nas na Facebooku

- Wyszliśmy z bazy 25 lutego bo 28 lutego dawał szansę na zaatakowanie szczytu. Wyszliśmy ze świadomością, że w dniach 26 i 27 lutego może wiać na 6000 i 7000 m n.p.m. nawet do 100 km/h. Zakładaliśmy, że może będzie wiać słabiej i jakoś się przebijemy do obozu III. Niestety nie przedarliśmy się. Zwiało nas z początku kuluaru japońskiego z wysokości 6650 m n.p.m. 27 lutego nocą, sponiewierani i wymęczeni wróciliśmy do bazy.

Mówi się, że stare lisy kity nie moczą. No cóż - wynika z tego, że nie jesteśmy jeszcze tacy starzy bo popełniliśmy ewidentny falstart. No, ale działaliśmy według zasady, że zimą każdą najmniejszą szansę trzeba wykorzystać, dlatego próbowaliśmy. Teraz liżemy "rany" - przygody były - wpadanie do szczelin i takie tam. Krótki filmik wkrótce - informują Polacy.

Atak szczytowy przerwała również międzynarodowa wyprawa kierowana przez Austriaka Gerfrieda Göschla, w której składzie jest dwoje Polaków - Darek Załuski i Tamara Styś. 27 lutego około godz. 22.30 czasu lokalnego kierownik poinformował, że cały zespół wrócił do bazy. Himalaistom udało się dojść na wysokość 6700 m, dalej czekała ich trudna wspinaczka w twardym lodzie.

- Nie możemy podejmować takiego ryzyka - powiedział Gerfried Göschl. - Dlatego zespół zdecydował się przerwać wspinaczkę. Wszyscy jesteśmy w bazie. Co będzie dalej, to się okaże w najbliższych dniach - przekazał Austriak.

Więcej informacji o wyprawie Polaków znajdziesz TUTAJ.