Borge Ousland, współczesny Amundsen: pierwsze dni są zawsze najtrudniejsze

- Od dzieciństwa uwielbiałem czytać o przygodach Robinsona Crusoe czy o odkryciach Amundsena - mówi najsłynniejszy współczesny polarnik, Borge Ousland. - Chcę zobaczyć, co jest za horyzontem. Chcę doświadczać wszystkiego, co oferuje życie. Właśnie to napędza mnie do wyruszania na kolejne wyprawy

Roald Amundsen , zdobywca bieguna południowego , jest dla Norwegów skarbem narodowym. Nic dziwnego, że to właśnie słynny polarnik inspiruje kolejnych rodaków, by poszli w jego ślady.

- Od dzieciństwa uwielbiałem czytać o przygodach Robinsona Crusoe czy właśnie o odkryciach Amundsena , którymi do dzisiaj bardzo ekscytujemy się w Norwegii - opowiada jeden z najpopularniejszych obecnie norweskich podróżników, Borge Ousland . - Chcę zobaczyć, co jest za horyzontem. Chcę doświadczać wszystkiego, co oferuje życie. Właśnie to napędza mnie do wyruszania na kolejne wyprawy - mówi 54-latek.

- Na początku, chciałem po prostu podróżować. Z czasem, gdy stawałem się coraz bardziej doświadczony, pomyślałem, że może i ja mógłbym być jednym z takich facetów, którzy przesuwają granice , tworzą historię, podejmują wyzwania - tłumaczy "współczesny Amundsen".

http://www.ousland.no/

Ousland zaczynał jako komandos, wiele lat spędził na platformie wiertniczej. Wsławił się m.in. pierwszym i jedynym jak dotąd zdobyciem bieguna północnego w pojedynkę oraz pierwszą pomyślną (i najszybszą - 34 dni) solową wyprawą na biegun południowy.

Podróżnik, który w 2012 r. wziął ślub na biegunie północnym, zapewnia, że najgorszą częścią każdej wyprawy jest jej początek.

- Pierwsze dni są zawsze najtrudniejsze. Nagle zostajesz zupełnie sam! Oglądasz się za siebie i widzisz, że samolot odleciał, a przed tobą... sam nie wiesz, jak długa podróż . Może potrwa dwa, może trzy miesiące? Nikt tego wcześniej nie robił. Ta świadomość jest obezwładniająca. Pierwsze tygodnie, zwłaszcza gdy podejmujesz się wyprawy solo, zawsze są najgorsze.

http://www.ousland.no/

To pewnie na końcu jest żal, że przygoda jest już za tobą?

- Gdy kończę wyprawę, czuję pewien smutek, że to już finisz, ale przede wszystkim cieszę się jednak, że dałem radę, no i że wreszcie zobaczę dom. To poczucie, że odniosłem sukces, że udało mi się coś osiągnąć, jest najważniejsze. To uniwersalne odczucie, z którym utożsamiać się może każdy człowiek. Ty chcesz być dobrym dziennikarzem, ja chcę być dobrym polarnikiem . To tak działa - wyjaśnia Ousland.

Podróżnicy często mają interesujące opowieści na temat radzenia sobie z "kwestiami toaletowymi". Jak takie sprawy załatwia polarnik?

- Tak jak wszyscy, tylko dziesięć razy szybciej.

Norweg nie uważa jednak, żeby w jego teatrze działań potrzebne były drastyczne regulacje w tym temacie.

- Dziesięć, dwadzieścia kilometrów przed biegunem południowym usilnie zalecają używanie plastikowych torebek. Ale to nieważne, to wszystko i tak przecież zniknie pod lodem. Nikt tego nigdy nie zobaczy. Za rok będzie już głęboko pod śniegiem.

http://www.ousland.no/

Krajowy spadkobierca dziedzictwa Amundsena nie próżnuje. Już wyruszył na kolejną wyprawę. Jaką?

- Lodowiec Beringa. Największy na Alasce. Pokonanie go powinno zająć mi 1,5 miesiąca.