Andriej Diduch - ekstremalna wspinaczka bez zabezpieczenia na tajlandzkiej plaży Railay

67 lat to wiek emerytalny w Polsce dla mężczyzn. Co zrobić, aby zaczynając życie na emeryturze, nie kierować pierwszych kroków do sanatorium, tylko na piaszczyste plaże Tajlandii? Poznajcie historię wspinacza Andrieja Diducha.

Mekka wspinaczy

Railay to niewielki półwysep o piaszczystych plażach, do którego dotrzeć można jedynie drogą wodną. Od strony lądu oddzielony jest pasmem stromych, wapiennych skał wznoszących się pionowo znad wody. To właśnie one przyciągają miłośników wspinaczki z całego świata. Szkoły i sklepy wspinaczkowe można tu spotkać na każdym rogu.

Jedną z najstarszych jest King Climbers Rock Climbing, polecane są też Base Camp Ton Sai Rock Climbing i Hot Rock Rock Climbing. Możliwości wejść jest do woli. Można spędzić tu kilka miesięcy na eksplorowaniu nowych dróg. Wyznaczono i zabezpieczono ponad 600 tras wspinaczkowych o różnym poziomie trudności: od łatwych, po super trudne. Jedna z najbardziej znanych pozwala na spróbowanie deep water soloing, czyli wejścia bez zabezpieczenia nad samą wodą.

Gdy poczujesz, że masz już dość i nie dasz rady dalej, spadasz wprost do morza. Można się tam dostać tylko łodzią, z której zaczynasz, wskakując na skałę.

Brodacz na skale

 

Późnym popołudniem spacerując po jednej z plaż Railay, Phra Nang, widzimy ogromne zamieszanie. Zbiera się spora grupka gapiów. Pokazują coś rękami. Wszyscy wpatrzeni w stronę skał. Podążamy tam wzrokiem. Przecieramy oczy i nie dowierzamy. Na wysokości grubo ponad dwudziestu metrów, wspina się starszy mężczyzna. Bez żadnego zabezpieczenia, liny, niczego. Jest w kąpielówkach i butach do wspinaczki. Ma charakterystyczną, bujną białą brodę. Nie przejmuje się, że w każdej chwili może odpaść od stromego zbocza. Pnie się ostro do góry. Co pewien czas wykonuje - trochę pod zebraną publikę - szpagat i figury znane bardziej z jogi. Dochodzi do występu skalnego na wysokości czterdziestu metrów. Siada w pozycji kwiatu lotosu.

Medytuje przez 2-3 minuty i bezpiecznie schodzi na dół. Nie zwracając uwagi na zainteresowanie zebranych osób, zakłada maskę i wypływa w morze. Wraca po trzydziestu minutach.

Andriej Diduch z Rosji

Poznajcie Andrieja o polskobrzmiącym nazwisku Diduch. Ma 67 lat. Jego mama była Polką o rodowym nazwisku Gancewicz, tata był Ukraińcem. Na co dzień mieszka w Krasnojarsku - trzecim co do wielkości mieście Syberii, gdzie pracuje jako instruktor narciarstwa. Co roku przyjeżdża do Railay na 4-5 miesięcy, aby się wspinać, pływać, uprawiać jogę i medytować. Jest jak na swój wiek w znakomitej formie.

Muskulatury i sprawności pozazdrościłaby mu większość młodszych mężczyzn. Codziennie przepływa dziesięć kilometrów. Godzinę medytuje. Wspina się, i to jak! Skały na Railay zna jak własną kieszeń, na prawie wszystkie wszedł bez zabezpieczenia.

Wyznaje też trzy zasady: nie pali, nie pije alkoholu i regularnie trenuje. To jego recepta na długowieczność. - Dobrą kondycję trzymam od najmłodszych lat. Mając 20, 30 czy 40 lat pomyśl o swojej emeryturze - radzi Andriej. Chcesz być aktywny? To zadbaj o siebie już teraz. Dobra dieta, trening, pozwoli Ci się cieszyć życiem na starość. Starość, jaką starość - ja wciąż jestem młody!

Pozytywne myślenie - nic mi się nie stanie

- Nie boisz się? - pytam. Uśmiecha się i odpowiada: - Nie, nigdy! Najważniejsze jest pozytywne myślenie. Zawsze myślę o wszystkim tak, jakby już to było dokonane. Jak wypływam w morze 10 kilometrów, zawsze widzę się na plaży jak wracam. I wracam. Jak wspinam się na najwyższe szczyty bez zabezpieczenia, to wizualizuję, że bezpiecznie schodzę. I schodzę. To moja rada dla wszystkich, w każdym aspekcie życia. Myślcie pozytywnie, a dobre rzeczy będą Was spotykać. Moja żona na początku się o mnie bała. Teraz już wie, że nie odciągnie mnie od moich pasji. Pogodziła się z tym - śmieje się.

- Wiem, że to co robię, jest niebezpieczne. Niektórzy pomyślą, że to niepotrzebne ryzyko, ale robię to, co kocham. Mam 67 lat. Jestem na plaży w Tajlandii. Cieszę się pełnią życia, czego życzę i Wam wszystkim w Polsce!

Półwysep Railay

Półwysep Railay znajduje się w prowincji Krabi, oddalony jest od Bangkoku o niemal 800 km. Oferuje cztery piaszczyste plaże otoczone wapiennymi skałami: Ton Sai, Phra Nang, Railay Zachodnie i Wschodnie. Dotrzeć tam można jedynie drogą morską.

Transport zapewniają lokalni przewoźnicy na swoich łodziach mogących pomieścić od kilku do kilkunastu osób. Pływa się najczęściej z dwóch miast: Krabi i Ao Nang. Zajmuje to około 15-30 minut.

Pozna duet Śledź Nas

Jacek Śledziński i Hanna Bora - duet Śledź Nas. Podróżują obecnie dookoła świata szlakiem tradycyjnych i lokalnych sportów oraz ciekawych i oryginalnych ludzi. Zapraszamy na ich bloga sledznas.pl i profil facebook.com/sledznas .