Wypadek polskiego podróżnika w Kolumbii

Dzięki pomocy kolumbijskich wojsk lotniczych znany polski podróżnik Maciej Tarasin, który kilka temu został w dżungli ukąszony przez jadowitego węża, trafił pod opiekę specjalistów szpitala wojskowego w Bogocie.

O przerwaniu zorganizowanej przez niego ekspedycji i ewakuacji zdecydowano ze względu na poważne zagrożenie życia, jakie powoduje jad żararki lancetowatej (Polodega-Bothrops atrox), gatunku węża, który został rozpoznany przez lokalnego przewodnika.

Maciej Tarasin wraz z dziennikarzem Dominikiem Szczepańskim i kolumbijskim przewodnikiem Camilo Matapim podróżowali łodzią motorową z zamiarem dotarcia do unikalnych malowideł naskalnych w Chiribiquete. Wyprawa rozpoczęła się 11 grudnia w Araracuarze. Płynąc najpierw rzeką Caqueta, potem Yari, nastepnie Masay, dotarli do rzeki Cunare. Po kilku dniach znalezli sie w punkcie skąd możliwa była już jedynie przeprawa piesza. Tu wykonali rekonesans ścian w pobliżu rzeki, poszukując nieznanych dotad malowideł. Dalsze plany pokrzyżował im wyjątkowo niebezpieczny wypadek Macieja. Po wysłaniu informacji o konieczności ewakuacji poszkodowanego, natychmiast rozpoczęli podróż powrotną.

W środę rano na pomoc pospieszyła im jednostka wojsk lotniczych. Około 11, po trwającej niemal trzy godziny akcji poszukiwawczej, znaleźli się na pokładzie helikoptera i zostali przetransportowani do Bogoty.

Maciej trafił do szpitala, gdzie poddany został szczegółowym badaniom. O stanie jego zdrowia poinformujemy w późniejszym terminie.

Akcję ratunkową koordynował Piotr Chmieliński.

Tomasz Jakubiec