Wygraj "Stalowe anioły nad Yari" Macieja Tarasina. Przeczytaj fragment książki i odpowiedz na pytanie [KONKURS ZAKOŃCZONY]

20 maja miała miejsce premiera książki polskiego kajakarza i podróżnika Macieja Tarasin. "Stalowe anioły nad Yari" to zapis m.in wyprawy do kolumbijskiej dżungli, ale też opowieść o tym, jak do takiej ekspedycji doprowadzić. Zapraszamy do udziału w konkursie. Do wygrania 4 egzemplarze książki Tarasina.

Maciej Tarasin to polski eksplorator i kajakarz, który dokonał kilku odważnych i interesujących spływów. Po spłynięciu etiopskiej rzeki Omo w 2008 roku, Tarasin wraz z Nataszą Szałajską pokonali Rio Tuichi w boliwijskich Andach - na tratwie, którą sami zbudowali , po czym razem powrócili do Boliwii w 2010 roku, aby jako pierwsza osada w historii spłynąć Rio Altamachi. O Tarasinie było  głośno w 2011 roku, kiedy jego wyprawa w dół Rio Yari przez tereny kolumbijskich rebeliantów zakończyła się akcją ratunkową kolumbijskiej armii. Jeden z odcinków programu Beara Gryllsa "Ucieczka z piekła" opowiada właśnie o przeżyciach Macieja Tarasina na rzece Yari w Kolumbii. Program był pokazywany w ponad 70 krajach na całym świecie, w tym w Polsce.

Książka do kupienia tutaj >>

Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem książki Tarasina. A pod fragmentem pytanie konkursowe.

"Mam na sobie kamizelkę ratunkową, krótkie bojówki, do tego sandały, w kieszeniach nóż i GPS-a. W ręku trzymam wiosło. Mówię sobie w duchu: Dasz radę, nad Omo w Etiopii było gorzej! Schodzę szybko dwie półki skalne niżej i rzucam się do pędzącej kanionem rzeki. Płynę, a raczej rzeka mnie niesie przez sekwencję trzech progów i wreszcie wypluwa do cofki przy prostopadłych czarnych skałach wysokich na 20 metrów.

Rzeka wpycha mnie pod ogromną, wyślizganą od wody czarną skalną ścianę. Początkowo nie mogę znaleźć punktu zaczepienia w śliskich skałach. Wreszcie trafiam na dziurę w skale, chyba jedyną na całej jej długości, i zaciskam na niej palce. Mozolnie przesuwam się po skalnej ścianie w kierunku wystających z wody kamieni. Wsadzam dłonie w szczeliny i chwilę odpoczywam, oddychając głośno. Woda to wciąga mnie pod skały, to zawraca z impetem. Odwracam głowę i widzę jedno z trzech zabranych na wyprawę wioseł. To z nim skoczyłem do rzeki. Teraz tańczy za moimi plecami taniec życia lub śmierci. Czy to już koniec?

Proszę Boga, żeby dał mi jeszcze jedną szansę. Obiecuję się poprawić. Jak dziecko, które coś przeskrobało i teraz stoi przed zagniewanym ojcem.

Wreszcie docieram do kamieni, gdzie mogę na chwilę usiąść i wyrównać oddech. Wiem, że muszę z powrotem wskoczyć do rzeki. Jeśli zostanę na tych kamieniach, wychłodzę organizm. Woda miarowo uderza mnie w plecy, jestem częściowo w niej zanurzony. Poprawiam paski kamizelki, która zbyt luźno mnie opina. Zapomniałem, że podczas wyprawy straciłem ponad piętnaście kilogramów. Pokonuję z łatwością jedno duże bystrze.

Jeszcze kilka machnięć ramionami i będę na lewym brzegu. Udało się. Padam ze zmęczenia na rozgrzane kamienne płyty i zasypiam powoli, trzymając w ręce nóż. Skały mnie grzeją, księżyc oświetla, to najpiękniejsza noc w moim życiu."

KONKURS

W powyższym fragmencie Tarasin wspomina wyprawę nad rzekę Omo. Pytanie: kto był jego partnerem?

Odpowiedzi wysyłajcie na dominik.szczepanski@agora.pl.

Kto pierwszy, ten lepszy.

PS A tu ostatnia przygoda Tarasina, nieopisana w książce.