Pierwsze narty

Poszedłem dziś do sklepu i poprosiłem o narty dla 4 letniego dziecka - pierwsze narty. Sprzedawca powiedział, że ma sięgać pod pachę lub do ramion. Spytałem czy mają znaczenie jeszcze inne parametry, np. waga, sprawność fizyczna, odpowiedział, że nie. Troszkę się zmartwiłem i postanowiłem napisać ten artykuł - o tym co jest dla mnie ważne przy wyborze pierwszej narty.

Sprzedawca spytał mnie o wzrost i czy to chłopiec czy dziewczynka. W ofercie miał tylko jeden model firmy Dynastar ( My First Team Speed). Bez talii, troszkę szersze, ze specjalna łuską na ślizgu. Długość narty zależna od wzrostu. Sprzedawca powiedział, że ma sięgać pod pachę lub do ramion. Spytałem czy mają znaczenie jeszcze inne parametry, np. waga, sprawność fizyczna, odpowiedział, że nie. Troszkę się zmartwiłem i postanowiłem napisać ten artykuł - o tym co jest dla mnie ważne przy wyborze pierwszej narty.

Producent

Ufam sprawdzonym, dużym. Unikam firm, o których nigdy nie słyszałem.

Wygląd

Musimy od razu przekonywać dziecko, że narty są fajne. Wygląd ma duże znaczenie. Z reguły do wyboru mamy:

- deski podobne do nart "dorosłych". Możemy przekonać nasze dziecko, że jeździ na takich samych nartach jak my albo jego starszy brat,

- specjalnie pomalowane: dla dziewczyn, dla chłopaków, ze smokiem, lub robotem (to często pomaga, kiedy instruktor nawiązuje kontakt z dzieckiem i zaczyna rozmawiać np. o smokach)

Długość

Z reguły są to narty o przedziale długości 70-90 cm). Dla początkującego czterolatka, wybieram narty długości do ramion, lub do nosa. Pan w sklepie radził, by sięgały pod pachę. Z tym się nie zgadzam, a dlaczego - piszę pod spodem.

- na zbyt krótkiej narcie dziecko będzie wywracać się w dziwny sposób, oraz w zły sposób będzie się podnosić (np. może upadać do przodu, a potem próbować wstawać z kolan). Przy chodzeniu, a czasem również przy jeździe, mogą "poplątać się" nogi, dziecko jest w stanie przestawić jedną nogę za drugą, i skręcić w nienaturalny sposób kolana (nie raz widziałem taka sytuacje i zawsze martwiłem się czy nie skończy się to kontuzją - na szczęście dzieci są bardziej elastyczne niż dorośli).

- na zbyt długiej narcie, ciężko będzie stawiać pierwsze kroki, po prostu trudniej nią manewrować.

Waga

Lekka narta ułatwi poruszanie. Trzeba pamiętać, że komplet z butami i wiązaniami to zupełnie coś innego niż zwyczajne buty i ze względu na wagę może bardzo irytować dziecko i zniechęcać je do zakładania sprzętu. Ważne, żeby dzieci za szybko się nie męczyły i ważne, żeby same potrafiły przenieść swój sprzęt już od najmłodszych lat.

Taliowanie

Narta nie musi być taliowana. Troszkę szerszy ślizg na pewno ułatwi stawiać pierwsze kroki.

Sztywność narty.

Narta dziecięca powinna być mięciutka. Nie będzie wtedy przeszkadzać przy pierwszych skrętach i ułatwi hamowanie ( o to pytać się w sklepie nie musimy, pierwsza narta dziecięca z definicji powinna mieć taką cechę).

Ślizg

Pomysł z łuską (podobne wykorzystuje się przy rekreacyjnych nartach biegowych) bardzo mi się podoba. Najczęściej dzieci zdziwione są, że narta tak się ślizga. Łuska ułatwi pierwsze kroki (narta nie będzie się tak łatwo cofać). Kiedyś spotkałem się również z cieniutką foką na środku ślizgu - taką jaką wykorzystują narciarze ski turowi. Przyklejona była na stałe,ale nie przeszkadzała przy zjazdach, a pomagała przy przechodzeniu, podchodzeniu.

Narty plastikowe

Można dostać je często w sklepie z zabawkami. Mają plastikowe wiązania z paskiem i przypina się je do zwykłych butów. To nie są narty do jazdy, ale jeśli chcemy, żeby nasze dziecko postawiło swój pierwszy krok na nartach, to sprawdzają się całkiem dobrze. Przede wszystkim są leciutkie. Mój syn traktował je po prostu jak zabawkę, zakładał i zdejmował na korytarzu w schronisku na Kaltówkach.

Bardzo nie lubię jak ktoś mówi nam, że na tej narcie dziecko będzie mogło jeździć również za rok (tak powiedział mój sprzedawca, proponując troszkę dłuższą parę.). Kupujmy, pożyczajmy sprzęt na teraz. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak dziecko będzie sobie radzić na nartach i jak się rozwinie przez rok. Narty nie są tanie, a ja nie namawiam wcale do kupowania ich co roku. Wszytsko zależy od okoliczności. Mam to szczęście, że mam bardzo liczną rodzinę, z dziećmi w różnym wieku i porostu wymieniamy się sprzętem. Podobnie często robią rodzice w naszym klubie.

autor: Szymon Chmielewski, współzałożyciel Klubu Sportowego Potwory , instruktor narciarstwa z wieloletnim stażem