Zermatt - Szwajcaria

W sąsiedztwie alpejskich czterotysięczników i rozłożystych lodowców wylewających się spod Monte Rosa (4634 m) i Klein Matterhorn (3885 m) drzemią jedne z najlepszych na świecie terenów narciarskich, najpiękniejszy kurort i najwspanialsza góra Europy

Oceń ośrodek na Forum>>>

Gdyby nie Matterhorn (4478 m n.p.m.) - wielka, trójkątna, granitowa piramida, natchnienie producentów czekolady Toblerone i obowiązkowy widok na szwajcarskich pocztówkach - leżący na wysokości 1620 m Zermatt pozostałby zapewne jedną z bezimiennych alpejskich wiosek, wciśniętych między góry tak wielkie i bliskie, że zimą w niektóre miejsca słońce w ogóle nie dociera. Bez żartów: Zermatt otacza aż 36 szczytów, z których każdy o ponad półtora kilometra przewyższa nasze poczciwe Rysy.

Pierwszy wyciąg powyżej wioski zbudowano dopiero w 1942 r. Dziś na 200 km (przygotowanych) tras wywozi narciarzy 71 wyciągów, w tym kolej linowa docierająca pod sam szczyt Klein Matterhorn - 3820 m. Tu również kursuje chyba najbardziej powolna na świecie górska kolejka torowa - na Gornergrat. Na szczęście piękne widoki rekompensują utratę 40 min.

***

Stoki wokół Zermatt dzielą się na trzy obszary. Pierwszy to Sunnegga-Blauherd-Rothorn. Warto tu zacząć w pogodny dzień - dla spokojnych narciarzy to okazja, by obejrzeć Matterhorn i pozostałe czterotysięczniki w przepięknej scenerii i połapać się, co gdzie jest (oczywiście Matterhorn widać niemal z każdego miejsca doliny - robi za latarnię morską). Zaś ci, których dewizą jest "zajeździć się na śmierć", szybko się zorientują, że świetnie trafili.

Bezpłatne solarbusy (rano mogą być zapchane) lub elektryczne taksówki (po 5 franków) dowiozą nas pod wyciągi, które szybko i sprawnie wyniosą nas na Sunnegga. Stamtąd na Rothorn, by potem łagodnymi stokami zjechać do Gant. Teraz w górę do Triftji i na Stockhorn, skąd szaloną czarną trasą znów do Gant. Później warto uciec na drugą stronę przepięknej dolinki, w kierunku Monte Rosa, na Gornergrat - drugi główny obszar nad Zermatt.

Po lunchu łatwy zjazd do Furi i dolnej stacji kolejki linowej na Klein Matterhorn (trzeci obszar). Spod tego szczytu rozpościerają się cudowne stoki lodowca w bezpośredniej bliskości Matterhornu (konieczny aparat fotograficzny, uwaga na temperaturę i wiatr!).

Łatwo stamtąd zjechać w stronę przełęczy Theodule (3290 m) i przez Testa Grigia (Szpakowata Głowa) ruszyć na wycieczkę do Włoch. Do Szwajcarii możemy wrócić wyciągiem krzesełkowym lub koleją linową. Uwaga! Sprawdźcie zegarki, by zdążyć na ostatni kurs kolejki (zwykle wcześniej niż myślimy). Warto też być ostrożnym w dni, kiedy silny wiatr na przełęczy Theodule może unieruchomić wyciągi i odciąć nam odwrót (co prawda na przełęcz tę już w IV w. wdrapał się bez goreteksowego ubrania, ciepłej bielizny, kasku i butów high-tech biskup szwajcarskiego Sionu, ale nie każdy ma ochotę na taki historyczny wyczyn).

Tak czy owak opcja włoska powiększa nasze możliwości o blisko 200 km tras i widok Matterhornu (po włosku Monte Cervino) od drugiej strony. W dodatku restauracje są tam z pewnością tańsze, a jedzenie pyszne. Taniej jest też mieszkać po włoskiej stronie i bywać tylko jako gość na szwajcarskich trasach. Istotną wadą jest to, że aby dostać się na najlepsze stoki, trzeba najpierw zjechać do Zermatt i przedostać się solarbusem lub elektryczną taksówką na drugą stronę miasta. Za to drogę powrotną do wyciągów wynoszących nas pod włoską granicę pokonuje się na nartach. Pamiętajmy o paszportach - we Włoszech wystarcza nam już tylko dowód, w Szwajcarii - nie (za to nie ma problemu z walutą - na szwajcarskich stokach honorują także euro).

***

Najwięcej frajdy z jazdy pod Matterhornem będą mieli średnio i bardzo zaawansowani. Początkujący mogą się zawieść. Jeden z przewodników wysyła ich "gdziekolwiek indziej", inny twierdzi, że to miejsce najlepsze dla: "nienarciarzy, zaawansowanych i prawdziwych śnieżnych jeźdźców". To dlatego, że niewielka liczba łatwych tras wcześniej czy później krzyżuje się z tymi trudniejszymi, co dla początkujących może być uciążliwe. Trasy te (poza górną częścią lodowca pod Klein Matterhorn) znajdują się nisko i przy małych opadach śniegu mogą być zamknięte. Dodajmy jeszcze, że na stoki nie wypada się wprost z hotelu, lecz trzeba do nich dojechać.

Za to miłośnicy jazdy poza trasą znajdą, co tylko zechcą: od w miarę bezpiecznych i oznakowanych stoków na Rothornie, przez długie, łagodne zjazdy w puchu spod Klein Matterhorn i przełęczy Theodule, po rekreacyjny i poważny heli-skiing zarówno po szwajcarskiej, jak i po włoskiej stronie (wywożąca narciarzy wysoko w góry kampania helikopterowa Air Zermatt słynie z doświadczenia).

Uwaga! Lodowce spod Monte Rosa i Klein Matterhorn są gęsto usiane szczelinami; z górnych partii do linii lasu jest bardzo daleko, więc w razie załamania pogody, dużego opadu śniegu lub mgły nie ma punktów odniesienia i łatwo się zgubić - niezbędny przewodnik-instruktor z kompasem. Tych, którzy ruszają w góry bez przewodników (za to są często przez nich ratowani z opresji), w Zermatt nazywa się "Is Ggrampi" - w lokalnym dialekcie germańsko-celtyckim z pewnością nie jest to synonim słowa "bohater".

***

Jak kilka innych szwajcarskich kurortów, Zermatt jest wolne od spalin - samochody zostają na płatnych parkingach na dnie doliny w Visp lub parę kilometrów przed Zermatt, w Täsch. Do miasta dojeżdża się koleją. Z dworca pracownicy hoteli i pensjonatów, a nawet właściciele chaletów (domy do wynajęcia, na ogół świetnie wyposażone) odbierają klientów elektrycznymi taksówkami. Śmieszne, wąskie miniautka wyglądają, jakby je zrobili za rogiem. Zresztą pewnie je tam właśnie zrobili...

Pierwszy pensjonat powstał w Zermatt ponoć w 1839 r., choć zapewne już wcześniej podróżnicy zatrzymywali się w domach górali. Do dziś na pożegnanie gospodarze wręczają gościom zawiniątko z prowiantem na drogę. Teraz to tylko symbol, ale w czasach, kiedy przejście z jednej doliny do drugiej trwało znacznie dłużej niż dzień, takie zawiniątko mogło uratować życie.

Korzystałem z: "A Guide to Zermatt and the Matterhorn", Edward Whymper; "The history of the Matterhorn", Beat P. Truffer; "The Good Skiing and Snowbording Guide 2005", Peter and Felice Hardy; "100 Best Ski Resorts of the World", Gerry Wingenbach; "Where to Ski and Snowbord 2004", Chris Gill, Dave Watts