Austrostrada. Dzień 24:St. Anton am Arlberg na zdjęciach

Dzień zaczął się wybornie. Jędrek Osuchowski z gondoli wypatrzył linię. Szybki pomysł, szybka decyzja, szybka realizacja. Tommy i Michał rozstawili się, aby uwiecznić przejazdy. Dawid wsiadł do gondoli, aby sfilmować sprawę z góry. Akurat wyszło słońce.

Wszystko to widać na zdjęciach  blogu wyprawy : ujęcie doskonałe, choć przejazd ekstremalnie trudny. Trzeba było jechać naprawdę szybko na pionowym stoku. Hamowanie nie wchodziło w rachubę. Seba pierwszy, Jędrek drugi, trzeci zjechał Chris - nasz przewodnik Mogę zapewnić, że każdy, kto to widział, narobił wrzasku, bo taki perfekcjonizm w prowadzeniu nart w skrajnych warunkach nie zdarza się zbyt często. No może na profesjonalnych filmach narciarskich. Piękna sprawa, na skraju ryzyka, ale pod kontrolą. Osuwające się deski lawin tylko potęgowały wrażenie.

Tuż przy stoku pod niewiarygodnym pubem MooserWirt (trzy piętra, tunel z miasta) znajduje się prywatne muzeum narciarstwa. Zasadniczo chodzi o narciarstwo w regionie Arlbergu, bo to jedna z kolebek tej pięknej dyscypliny sportu. Szczególnie zaimponowała nam replika narty znaleziona na dwa tysiące lat przed naszą erą w Norwegii. Tak naprawdę ani kształtem, ani profilem nie różni się zbytnio od tych, na których obecnie jeździ się poza trasami.

Pełna relacja na oficjalnym blogu Austrostrady

Dołącz do nas na Facebooku