Chopok, Donovalska Alaska, Rużomberok - Słowacja

Od lat Słowacja kojarzy mi się wciąż z tym samym: vyprażanym syrem z hronolkami i tatarską omacką - to moje ulubione tamtejsze danie. No ale przede wszystkim - z nartami

Słowackie ośrodki narciarskie stanowią coraz większą konkurencję dla naszych stoków. W przeciwieństwie do Polski, gdzie wspaniałe plany niweczy albo brak pieniędzy, albo protesty ekologów, albo po prostu właściciele terenu nie mogą się nijak dogadać, za południową granicą mniej się mówi, a więcej robi. Przybywa nowoczesnych wyciągów, trasy są lepiej przygotowane, no i ciągle jest taniej niż u nas.

Więcej śniegu i krzesełek

Dawniej jeździłam tylko na słynny Chopok, pocięty siatką wyciągów drugi pod względem wysokości szczyt Tatr Niskich (2024 m n.p.m.). Teraz odkrywam mniej znane ośrodki. Mniejsze, ale wcale nie gorsze. Na specjalnym kanale telewizyjnym możemy zobaczyć, jakie panują tam warunki śniegowe (ciekawe, kiedy coś takiego będziemy mieć w Polsce?).

W ubiegłym roku szukałam śniegu na Słowacji rozczarowana jego brakiem w Zwardoniu. Nie musiałam daleko jechać - już po drugiej stronie granicy, na południowych stokach Wielkiej Raczy w Ski Paradise Oszczadnica, było świetnie, a infrastruktura dużo lepsza od tej w Zwardoniu - pięć wyciągów (w tym nowoczesne, czteroosobowe krzesła) obsługujących 14 km tras.

W tym roku wybrałam tereny położone nieco bardziej na wschód. Godzina jazdy od przejścia granicznego w Chyżnem i wita nas Ski Park Rużomberok. Kolejne dwadzieścia minut i zjeżdżamy po stokach Snow Parku w Donovalach.

Rużomberok lubi Polaków

Wprawdzie położony w dolinie Wagu Rużomberok nie zachwyca swoją architekturą, ale wystarczy wjechać na drogę prowadzącą do odległego o 3 km od centrum Hrabova i poczujemy atmosferę gór. To z Hrabova startują od ubiegłego sezonu ośmioosobowe gondolki, które wiozą nas na wysokość 960 m n.p.m. Tam zaś wyłania się zbocze wielkiej góry poobstawiane wyciągami - do wyboru cztery orczyki i czteroosobowe krzesełka dochodzące na najwyższy z okolicznych szczytów Malino Brdo (1209 m n.p.m.). Oprócz jednej trasy czarnej pozostałe to czerwone. No i stok dla początkujących. Nie ma obawy, że ktoś się zgubi - jeśli jesteśmy z rodziną lub paczką znajomych, zawsze będziemy siebie widzieć.

W razie potrzeby większość tras jest sztucznie naśnieżana.

Gwarancję śniegu mamy też na trasie do parkingu w Hrabovie - 4 km zjazdu, podczas którego pokonujemy prawie 700-metrową różnicę wzniesień. Oczywiście możemy również skorzystać z jadących w dół gondolek.

A jeśli komuś znudzą się narty? Niech pojeździ na gumowej oponie (tzw. snowtubing), powspina się na lodową wieżę lub polata na paralotni (w tandemie z instruktorem).

W Ski Parku Rużomberok wciąż miałam wrażenie, że jestem w Polsce. W gondolce nasi, w restauracji też, na parkingu pełno samochodów z naklejką "PL". Nie dziwią już polskojęzyczne karty dań w restauracjach ani wielka reklama jednego z supermarketów: "Witamy turystów z Polski. Grupom oferujemy zniżki". Z myślą o tych, którzy przyjeżdżają częściej, powstał program Forum Klub, za pośrednictwem którego oferowane są zniżki np. na ski-pasy, noclegi czy kręgielnię (informacje w biurach turystycznych, hotelach i na http://www.forumklub.sk ).

A co po nartach? Można wyskoczyć do Beszenowej na baseny wypełnione wodą z gorących źródeł lub do odległego o ok. 30 km Liptovskiego Mikulasza. W obu tych miejscach największe wrażenie robi kąpiel pod odkrytym niebem, przy trzaskającym mrozie, w zasypanej śniegiem scenerii.

Można też pospacerować po centrum Rużomberoka. Zachętą są zamknięte dla ruchu, ładnie podświetlone uliczki, a przy nich sympatyczne puby. Warto też zwiedzić muzeum regionalne albo wybrać się do niedalekiej wsi Vlkolinec - to żywy skansen wpisany na "Listę światowego dziedzictwa UNESCO".

Donovalska Alaska

Mniej więcej w połowie drogi między Rużomberokiem a Bańską Bystrzycą, tuż przy przełęczy rozdzielającej Wielką Fatrę od Starohorskich Wierchów, są niewielkie Donovaly. Ta dawna osada węglarzy przekształciła się w sympatyczny ośrodek narciarski. Nieraz już bywało, że na Chopoku brakowało śniegu, a w Donovalach było go pod dostatkiem. Leży zwykle od listopada do kwietnia, bo to przecież jedna z najwyżej położonych słowackich miejscowości (988 m n.p.m.). Zresztą wśród 15 tras zjazdowych o łącznej długości 10 km 5 km może być sztucznie naśnieżanych.

Snow Park Donovaly obejmuje dwa miejsca, na których możemy szusować - stoki Nowej Holi (1325 m n.p.m.) oraz tzw. Zahradisztie. Z jednego do drugiego możemy się dostać nawet bez zdejmowania nart - pomyślano bowiem o pomostach umożliwiających przejazd przez szosę; ale lepiej nie tracić czasu i od razu zdecydować się na którąś stronę.

Jeśli wybierzemy trzyosobowe krzesła na Novą Holę, a potem jeszcze ewentualnie wyciąg orczykowy, czekają nas trasy czerwone, przeznaczone raczej dla zaawansowanych. Przy dobrej pogodzie na pewno mamy ładne widoki - zobaczymy nawet Rohacze, czyli Tatry Zachodnie.

Do nauki i jazdy typowo relaksowej lepsze jest Zahradisztie - oprócz dziesięciu orczyków i talerzyków w tym roku przybyły nowoczesne, czteroosobowe krzesła. Można jeździć i po zmroku - codziennie do godz. 21 czeka oświetlony stok przy schronisku Chata pod Magurą.

Pobyt w Donovalach warto rozpocząć od wizyty w biurze informacji turystycznej, gdzie dostaniemy foldery (także po polsku) i gdzie pomogą nam zarezerwować nocleg (w okolicy jest 20 hoteli i pensjonatów oraz ok. 200 domów oferujących pokoje). Widać, że o turystów się tutaj dba. Od tego roku zrezygnowano np. z opłat za parkingi, a równocześnie powiększono ich powierzchnię, zaś ruchem kierują odpowiednie służby.

Donovalska Alaska, jak nazywa się te tereny, słynie także z organizowanego tu w lutym zimowego triatlonu oraz wyścigów psich zaprzęgów - od 30 stycznia do 1 lutego odbędzie się Grand Prix Europy.

Informacje

Rużomberok, tel. +42 14 44 32 26 06

skipark@icforum.sk

http://www.skipark.sk

Donovaly, tel +42 14 29 90 55 56

info@donovaly.sk

http://www.donovaly.sk

http://www.skidonovaly.sk

http://www.parksnow.sk