Od Łomnicy po Chopok - przewodnik po Słowacji A.D.2013

Zjeździliśmy stoki w poszukiwaniu najlepszego śniegu, wysiedzieliśmy kanapy wyciągów, zdarliśmy gardła dzieląc się wrażeniami. Oto do czego doszliśmy po objeździe słowackich ośrodków narciarskich A.D. 2013.

Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego coraz więcej naszych rodaków, zamiast do Zakopanego czy Białki Tatrzańskiej, wybiera się na narty na Słowację. Wyposażeni po zęby w sprzęt pojechaliśmy złożyć wizytę naszym słowiańskim sąsiadom. Już na pierwszy rzut oka stwierdziliśmy, że to co oferuje region Wysokich Tatr (do którego wjeżdża się zaledwie po 20 minutach od przekroczenia granicy w Łysej Polanie) zdecydowanie różni się od tego, do czego przyzwyczaili nas górale na Podhalu.

Na narty.sport.pl na Facebooku

Słowacy dbają o to, aby z roku na rok w ośrodkach i wokół nich przybywało atrakcji rozszerzających nie tylko sportowo-zimową ofertę, ale też apres-ski. Jednak szczególnie region położony u podnóża Wysokich Tatr jest miejscem dość cichym i spokojnym, pozbawionym uroków wieczornego życia i rozrywek alternatywnych dla hotelowych barów czy restauracji. Sklepy zamykane są wcześnie, a nieliczne restauracje serwują głównie specjały kuchni regionalnej.

Dużo bardziej zróżnicowana jest baza hotelowo-noclegowa. Nawet w sezonie nie trzeba tam rezerwować pokoi, na miejscu zawsze znajdzie się coś ciekawego. Średnie ceny za osobę w niewielkich pensjonatach to około 25 Euro ze śniadaniem. A wybierać można od małych i kameralnych zajazdów po olbrzymie hotele typu Grandhotel Praha. Nowopowstałe gościńce wyraźnie próbują zbliżyć się klimatem do austriackich willi.

Weekend na skitourach

Kiedy przekraczamy granicę w Łysej Polanie sypie gęsty śnieg, więc liczymy na dobre warunki następnego dnia. Nocleg mimo późnej godziny znajdujemy bez problemów. Niewielka willa (z pokojami także na poddaszu) urzeka nas wyglądem i stylowym wystrojem wnętrz. Nie chce nam się spać, więc wychodzimy zwiedzić okolicę. Jest cicho i spokojnie. Ludzi na ulicach prawie nie widać. Patrząc na twarze obsługi w nielicznych otwartych jeszcze pubach, dochodzimy do wniosku, że dzień wyraźnie dobiegł tam końca. Dłużej działa tylko klub Humno, w którym spod sufitu zwisa Cadillac (podobno należał do Madonny), a DJ puszcza muzykę z wystającego przez ścianę klubu ratraka. Tyle egzotyki.

Za to rano wita nas piękny widok na Tatrzańską Łomnicę, a tuż pod oknem startuje wyciąg. Widząc maszerujących z dwiema deskami narciarzy, zakładamy na siebie ubrania i ruszamy na podbój góry. Rozwinięta infrastruktura nie pozostawia wątpliwości - Łomnica już dawno została ujarzmiona przez Słowaków, którzy bez towarzyszących nam sentymentów dokonują nieprzerwanej ekspansji swojej części Tatr. Mimo że okolica pozbawiona jest innych rozrywek, pod koniec wyjazdu zgadzamy się, że to zdecydowanie najlepszy ośrodek narciarski w paśmie całych Tatr. Od tego sezonu działa specjalnie oznakowana trasa skialpinistyczna, którą codziennie przemierzają miłośnicy skitourów. Można tam spotkać zarówno zawodników pokonujących wzniesienia w szalonym tempie, jak i maszerujących spacerowym krokiem turystów, podziwiających piękne widoki Wysokich Tatr.

Wysokie Tatry - Tatrzańska ŁomnicaWysokie Tatry - Tatrzańska Łomnica źródło: vt.sk źródło: vt.sk

Teraz trochę suchych faktów - z dolnej stacji możemy wjechać na sam szczyt Łomnicy na wysokość 2634 m n.p.m. W stacji na szczycie mieści się restauracja z pięknym widokiem na Tatry, jest też kilka pokoi gościnnych z możliwością noclegu. Do wjazdu służy kolej gondolowa, którą na przełomie 2013/14 roku czeka modernizacja - zaledwie czteroosobowy wagonik jest już dziś mocno wysłużony i powolny. Dodatkowo mamy 9 wyciągów (plus dwie gondole), w tym również orczyki i nową, ośmioosobową kanapę. Na łomnicy naprawdę można się wyjeździć (zjeżdżać można z 2196 metrów). Ośrodek oferuje 16 tras o zróżnicowanym stopniu trudności. Mamy więc piękną, ale wymagającą czarną trasę oznaczoną numerem 7, a tuż obok tak zwaną Francuską Muldę, czyli strefę dla freeriderów. Ciekawa jest również trasa czerwona, ze Skalnatego Plesa. Miejscami jest dość wąska, przez co w godzinach popołudniowych - szczególnie na bardziej pochylonych odcinkach - zaczynają tworzyć się muldy.

Na Łomnicy nie ma jednak oświetlenia, więc wyciągi działają tylko do godziny 16.00 - to ważna informacja, szczególnie dla osób przyzwyczajonych do obyczajów panujących na polskich stokach, gdzie jeździć można także po zmroku.

W dolnej części stoku znajdziemy trasy niebieskie, obsługiwane przez wyciąg krzesełkowy. Łącznie są cztery krzesełka, a zakupione karnety obowiązują również na terenie ośrodka Strybské Pleso i Smokowiec. W szczycie sezonu za całodniowy karnet trzeba zapłacić 33 Euro (ulgowy 26, dzieci 23). Po świąteczno-noworocznym szczycie ceny spadają o kilka Euro.

Rodzinnie i kameralnie

Położony tuz obok Tatrzańskiej Łomnicy Smokowiec jest największą miejscowością na obrzeżu Tatr Słowackich, na którą składa się Smokovec Dolny, Górny, Nowy i Stary. W XIX wieku zyskał miano uzdrowiska. W 1908 roku miejscowość połączono z Popradem przy pomocy kolejki elektrycznej, którą przedłużono w następnych latach do ośrodków Štrbské Pleso i Tatrzańska Łomnica. Dziś wąskotorowa kolej kursuje między ośrodkami Wysokich Tatr, przejeżdżając czasem zaledwie kilkanaście metrów od niewielkich pensjonatów. Nie generuje jednak uciążliwego hałasu. Dzięki sprawnie działającemu połączeniu, nie trzeba właściwie korzystać z samochodu, którym czasem trudno pokonać oblodzone serpentyny łączące słowackie ośrodki.

Smokowiec jest co prawda dużą bazą noclegową, ale ośrodkiem narciarskim niewielkim, zbliżonym charakterem do Bukowiny Tatrzańskiej. Szczyt Hrebieniok, z którego zjeżdżała sama królowa Elżbieta II, oraz stacja Jakubova Ilka to 8,9 km tras zjazdowych, obsługiwanych przez jedną kolejkę linowo-terenową i 10 wyciągów o łącznej przepustowości 5740 os./h. Trasy są sztucznie zaśnieżanie i częściowo oświetlone.

Spokój zamarzniętego jeziora

Skalę inwestycji jakie w Wysokich Tatrach prowadzą od lat Słowacy widać dopiero w Štrbskim Plesie (Szczyrbskie Jezioro). Zużyte domy wczasowe o komunistycznym pochodzeniu sąsiadują tu z nowymi apartamentowcami, które otaczają olbrzymie jezioro, służące do nawadniania okolicznych stoków.

Mimo sporego zainwestowania, tereny te nadal cechują się dość dzikim klimatem. Może dlatego, że Štrbské Pleso jest najwyżej położoną tatrzańską miejscowością (1315-1385 m n.p.m.), a zarazem jedyną w tym regionie, która ma alpejski charakter. Wrażenie to pogłębia jeszcze silnie wiejący wiatr, z powodu którego w czasie naszej wizyty zamkniętych jest większość wyciągów. Nie zrażamy się jednak, bo prócz jazdyna nartach obszar oferuje wiele dodatkowych atrakcji. Štrbské Pleso jest sławnym ośrodkiem klasycznych dyscyplin narciarskich, biegów i skoków. Pagórki wokół noszą ślady ponad 25 km tras biegowych, mieszczących się w granicach Tatrzańskiego Parku Narodowego. W 1970 roku rozegrano tu Mistrzostw Świata w Skokach Narciarskich. Corocznie odbywają się tu zawody o Puchar Europy i Puchar Świata FIS.

My wybieramy jednak biegi górskie. Kiedy ruszamy na trasę, wieje tak mocno, że z trudem stawiamy kolejne kroki. Zawierucha zasypuje trasy biegowe, które pokonujemy brnąc w śniegu po kolana.

Strbskie Pleso jest kurortem wyższej kategorii, co ma odzwierciedlenie w jakości infrastruktury i w cenach. Miejscowość ma dobrze rozwiniętą bazę noclegową, choć przeważają tu raczej hotele wyższej klasy. Sporo jest również restauracji i barów.

Narty i wiele więcej

Idealne miejsce dla każdego narciarza i prawdziwa mekka dla snowboardzistów. Znajduje się tylko godzinę jazdy od granicy w Chyżnem. Oferuje blisko 45 km nartostrad obsługiwanych przez 24 wyciągi i kolejki linowe o przepustowości 24,5 tys. osób na godzinę. Jeździmy tu do upadłego, zamieniając raz po raz narty na deskę. Jasná Tatry Niskie to największy ośrodek sportów zimowych na Słowacji, który ma najlepsze naturalne warunki do uprawiania narciarstwa i snowboardingu.

Jasna Tatry NiskieJasna Tatry Niskie źródło: Jasna.sk źródło: Jasna.sk

Ośrodek znajduje się w części Parku Narodowego NAPANT. Masyw Tatr Niskich rozciąga się w Środkowej Słowacji na 82 km w kierunku wschód - zachód, pomiędzy malowniczymi dolinami rzek Váh i Hron. Najwyższy szczyt to °umbier 2043 m n.p.m., drugim co do wysokości szczytem jest popularny wśród narciarzy i turystów pieszych Chopok (2024 m n.p.m.).

Cztery gondole, siedem kanap i cała masa orczyków. W tym sezonie uruchomiono trzy nowe kolejki gondolowe, w tym kosmicznie wyglądający Funitel (znany niektórym z Val Thorens we Francji). Każdy wagonik mieści 24 osoby i dzięki specjalnemu systemowi dwóch stalowych lin może pracować przy wietrze dochodzącym do 120 km na godzinę.

W tym sezonie pojawiły się też dodatkowe punkty naśnieżania oraz przejrzyste oznaczenia tras zjazdowych. Ale weekend na Chopoku to nie tylko narty. Do niedawna do słowackich ośrodków narciarskich jeździło się wyłącznie na narty, ale już wieczory trzeba było organizować sobie samemu. Stereotyp Słowacji jako miejsca rodzinnych ferii powoli się zmienia. To prawdziwy zimowy raj, w którym można szaleć do rana. Chopok to nie tylko jedyna stacja narciarska w tej części Europy oficjalnie dająca gwarancję śniegu, nie tylko największa freeridowa arena w Tatrach, ale także najbardziej rozrywkowy ośrodek pod Tatrami. Hitem jest tam nowo otwarty klub muzyczny Happy End, który w ciągu dnia działa jako restauracja i Apres Ski Drink Bar. W nocy zamienia się w dyskotekę z koncertami i wirującymi tancerkami.

Ze Chopoka skibusem lub samochodem w zaledwie 20 minut można dostać się do Liptovskiego Mikulasa, gdzie w tym sezonie otwarto Tropikalny Raj, będący częścią wodnego kompleksu Tatralandii. Dzięki unikalnej powłoce pokrywającej całą konstrukcję można tam nawet w środku zimy poczuć się jak na plaży - upalna temperatura, powierzchnia o 400 m kw. większa niż boisko do piłki nożnej, w środku drewniany żaglowiec rozbity o skałę, przy nim prawdziwe koralowce, muszle i kolorowe ryby, a na brzegu wysokie palmy.

Kiedy siedzimy już samochodzie opuszczając ten narciarski Disneyland mamy ambiwalentne odczucia. W prawdzie na Chopoku jest wszystko czego potrzeba, aby dobrze spędzić czas na nartach i po nich, to jednak miejscu brak klimatu jaki panuje w Wysokich Tatrach. Łomnicę wynosimy więc na miejsce pierwsze, godząc się, że to adres dla narciarzy wymarzony. Prędko też dopada nas refleksja, że zazdrościmy Słowakom tej różnorodności - dużych ośrodków z infrastrukturą (ale i cenami) mogącą równać się z wieloma kurortami alpejskimi, sąsiadujących jednak z tymi bardziej kameralnymi, gdzie cisza i spokój wręcz zaskakują. Chopok to zupełnie inna opowieść, ośrodek na weekend ze znajomymi najlepiej bez dzieci. Štrbské Pleso to alternatywa dla miłośników biegówek, jazda na nartach po tamtejszych stokach na dłuższą metę staje się nużąca. Smokowiec oceniamy wyłącznie w kategoriach bazy noclegowej, dość jednak melancholijnej i monotonnej. Wracając na Podhale z radością witamy drewniane chaty, oświetlone i pełne życia, i wiemy już na pewno czego brakuje w Smokowcu - tej jasnej iskry. Wykreślamy go więc z listy naszych rekomendowanych adresów, a przy Łomnicy stawiamy duży wykrzyknik. Niebawem wrócimy tam na skitoury.

tekst: Dawid Hajok

Macie własne doświadczenia ze słowackich ośrodków? Piszcie do nas nanarty@agora.pl, lub na Facebooku , z chęcią poznamy Wasze zdanie.

Zobacz także

Ferie 2013 - porównanie cen i warunków w Polsce, Czechach, Słowacji i Alpach

Chopok - "instrukcja obsługi"

Tatrzańska Łomnica -  "instrukcja obsługi"

Na narty.sport.pl na Facebooku