Po zimie nartom należy się regeneracja

Zanim po zakończonym sezonie rzucicie sprzęt narciarski w kąt poświęćcie mu chwilę. Dlaczego warto to zrobić wyjaśnia Damian Osuchowski, właściciel serwisu narciarskiego Ski Tuning w Zakopanem.

Wracamy z ostatniego wyjazdu narciarskiego w sezonie. Co potem zrobić z nartami? Ostrzymy je, smarujemy, czy czekamy z tym do kolejnej zimy?

Damian Osuchowski: Warto po zimie zrobić generalny serwis polegający na wyrównaniu krawędzi, wyrównaniu ślizgów i posmarowaniu ich na gorąco. Potem powinno się je zcyklinować [zdjąć nadmiar smaru, który nie wchłonął się w ślizg narty]. Lepiej nie zostawiać nart zasmarowanych, co niestety wielu narciarzy robi. Jeśli narty z warstwą smaru stoją potem w wilgotnym miejscu, woda nie ma gdzie odparować. Jeżeli rdzeń jest drewniany, powoduje to jego gnicie. Takich zmian na oko nie widać, ale nieodwracalnie niszczy się wówczas konstrukcja narty.

No właśnie. Gdzie narty przechowywać?

Powinny przede wszystkim stać w suchym miejscu. Może to być piwnica, garaż, byleby nie było tam wilgoci.

Czy należy jakoś je dodatkowo zabezpieczyć?

Narty wystarczy spiąć ski-rzepami, żeby ocierające się o siebie krawędzie się nie tępiły. Żadnych dodatkowych ręczników, przykryć nie potrzeba.

Poza tym, wiązania można skręcić na zero (do minimalnej wartości na skali), tak, żeby sprężyny, które się w nich znajdują, nie były cały czas ściśnięte. Ma to wpływ na długowieczność wiązań, ich precyzję i poprawne działanie.

A co z resztą sprzętu? Jak zadbać np. o buty narciarskie?

Warto używać płynów dezynfekujących. W większości dobrych serwisów i wypożyczalni są takie dezynfektory, ale można też użyć samodzielnie w domu preparatu do zwykłego obuwia.

Buty można też zostawić lekko spięte, żeby skorupa trzymała swój kształt. Nie zasłaniamy ich od góry. Nie polecam też trzymać ich w miejscach, gdzie się kurzy, bo przez te kilka miesięcy w butach może nazbierać się sporo brudu.

Jakie są najczęstsze uszkodzenia sprzętu spowodowane niewłaściwym przechowywaniem?

Najpowszechniejszy problem to potężna rdza na krawędziach. Przez okres, kiedy narty są nieużywane, wchodzi w nią bardzo mocno. Żeby ją potem zlikwidować, trzeba ściągnąć sporo krawędzi. Wtedy narty szybciej się zużywają.

Warto zwrócić też uwagę na ślizg. Niektórzy jeżdżąc na narty używają bagażników otwartych. Wówczas sól i brud z drogi wchodzą w narty, niszcząc ślizg. Sprzęt nadaje się potem do ponownego przesmarowania.

Serwis narciarskiSerwis narciarski Fot. Stanisław Rozpędzik / AG

Ile trzeba zapłacić za przywrócenie nart do porządku po sezonie?

Od ok. 15 do 100 zł. Wszystko zależy od tego, jak bardzo narty są zniszczone i ile razy były serwisowane w trakcie sezonu.

Czy posezonowy serwis nart skiturowych czymś się różni?

Raczej nie. Ale warto przypomnieć, że takie narty po sezonie też potrzebują smarowania. Często narciarze, którzy chodzą na skitury, nie smarują nart, bo klej, który jest na fokach trochę gorzej wówczas trzyma się ślizgu. Wolą więc mieć je suche. Ale raz na jakiś czas smarowanie nie zaszkodzi, tym bardziej, że są już technologie produkcji fok, które nie wymagają kleju - tzw. foki nanotechnologiczne. One nawet po pełnym serwisie nart świetnie się trzymają.

A jak zabezpieczyć foki po sezonie?

Podczas użytkowania warto foki raz na jakiś czas przesmarować. To zabieg pielęgnacyjny, który przedłuża ich żywotność. Po sezonie wystarczy je skleić ze sobą, zabezpieczając dodatkowo folią ochronną, złożyć i schować do pokrowca. Ważne jest, by przechowywać je w suchym miejscu.

Przed kolejną zimą znów musimy udać się z nartami do serwisu?

Trzeba się wybrać do dobrego serwisu narciarskiego, by na nowo ustawić wiązania na odpowiedniej maszynie (Jet Bond). Po kilku latach użytkowania skala jest nieco przekłamana i np. 7 din może odpowiadać w rzeczywistości 6 dinom. Wszystko dlatego, że sprężyna, która jest w środku, traci swoją sztywność. Potem można już jechać na narty.

Czyli nie trzeba ich ponownie smarować?

Nie, można na nich trochę pojeździć. Pierwsze serwisowanie powinniśmy zrobić, gdy zobaczymy, że ślizg robi się siwy. To znaczy, że jest już przesuszony i potrzebuje natłuszczenia. Warto też na bieżąco dbać o stan krawędzi i zoli. Lepiej jest ostrzyć częściej, szlifując przy tym niewiele, niż odkładać to na koniec sezonu i pozbywać się wówczas znacznej grubości krawędzi, która najczęściej jest poszarpana, przyrdzewiała i wywinięta.

Rozmawiała Barbara Suchy

Dołącz do nas na Facebooku