Sprawdźmy polisę - dla "Gazety" Dariusz Rosa, broker ubezpieczeniowy

Przed wyjazdem upewnijmy się, czy polisa obejmuje skutki amatorskiego uprawiania narciarstwa, czy jesteśmy ubezpieczeni od kosztów akcji ratunkowej i czy zawiera ona ubezpieczenie OC. No i czy (i w jakich przypadkach) ubezpieczenie obejmie sprzęt narciarski.

Zwróćmy uwagę na górny limit odpowiedzialności towarzystwa. Nie możemy wykluczyć sytuacji, w której konieczna będzie akcja ratunkowa, a nawet transport helikopterem. Uwzględniając wszelkie przykre niespodzianki, rozsądna kwota, na jaką powinniśmy się ubezpieczyć, to ok. 25 tys. euro (na polisie nie warto oszczędzać).

Przyda się też wiedza na temat sprawności ubezpieczyciela w likwidacji szkód - tu nieocenionym źródłem informacji są przyjaciele i znajomi, którzy korzystali już z usług danego towarzystwa i wiedzą, czego można się po nim spodziewać. Wystrzegajmy się najtańszych, egzotycznych ofert; warto postawić na renomowane firmy, zwłaszcza z dużym doświadczeniem za granicą, jak Warta, PZU, Hestia, Allianz.

Jeśli wyjeżdżamy z biurem turystycznym, sprawdźmy, jakie ubezpieczenie podsuwa nam organizator - często są to bowiem mocno okrojone wersje polis, które nie obejmują ubezpieczeń narciarskich.