Wagowo czy sztukowo? O transporcie nart samolotem

Niezależnie od celu podróży obowiązuje nas tzw. system wagowy. Innymi słowy: linie lotnicze nie obchodzi, że oprócz głównego bagażu nadajemy jeszcze narty z kijkami oraz torbę z butami narciarskimi, pod warunkiem że wszystko mieści się w obowiązujących limitach wagowych. Na trasach europejskich w klasie ekonomicznej możemy przewieźć 20 kg bagażu (British Airways akceptuje 23 kg), w klasie biznes limity są większe. Gorzej, gdy mamy nadbagaż. Jeśli jest on niewielki, a nie mamy bagażu podręcznego, buty narciarskie możemy zabrać ze sobą do samolotu. Gorzej, gdy nic się przepakować nie da - wtedy trzeba zapłacić za nadbagaż. U większości przewoźników każdy ponadprzepisowy kilogram kosztuje 8-10 dol. (w zależności od trasy i rodzaju biletu).

W PLL LOT narciarze mają ryczałt. W przypadku nadbagażu za narty i buty policzone zostanie 3 kg (niezależnie od realnej wagi), co jest równoznaczne z koniecznością zapłacenia 24 dol.

A jeśli lecimy na narty za ocean? - U nas obowiązuje system sztukowy - powiedziano mi w British Airways. Oznacza to, że pasażer może zabrać ze sobą w dalekie trasy dwie sztuki bagażu, każda do 32 kg. Jeśli więc weźmiemy torbę (wszystko jedno, czy 15-, czy 32-kilogramową), a do tego narty i buty (traktuje się je jako jedną sztukę bagażu), to wszystko jest OK. Jeśli jednak mamy dwie torby z rzeczami osobistymi, a do tego sprzęt narciarski, to nawet jeśli będzie on ważył 5 kg, i tak zapłacimy jak za dodatkowy bagaż, czyli 100 dol.

Czy nadawane na bagaż narty muszą być zapakowane w pokrowce? W Swissair np. proszą, by pokrowce były. W Austrian Airlines mówią: - Pokrowce do niczego nie służą, za to łatwo je uszkodzić (pytanie: czy oszczędzać pokrowiec, czy narty?). Przewoźnicy obsługujący trasy w Alpy (Swissair, Austrian Airlines) wymagają, aby zgłaszać narty przy zakupie biletu albo przy dokonywaniu rezerwacji. Zdarza się bowiem, że narciarzy ze sprzętem jest wielu, a samolot mały. Wówczas tylko ci, którzy mają potwierdzenie, że zabierają narty, mogą mieć gwarancję, że deski dotrą razem z nimi.

Na szczęście jest jeszcze jedno rozwiązanie - możemy pożyczyć narty na miejscu.