Samochód przed zimą

Najzimniejsza z pór roku może dać się mocno we znaki naszemu samochodowi. Jednak tylko wtedy, gdy na czas nie przygotujemy go do jazdy w mrozie, po zaśnieżonych i oblodzonych drogach.

Siarczysty mróz dochodzący nawet do minus 30 st. C, opady śniegu i gołoledź nie stanowią wymarzonych warunków do eksploatacji samochodu. Z drugiej jednak strony od dawna już wszystkie auta projektuje się w taki sposób, by przynajmniej w teorii sprostały wszelkim warunkom pogodowym - i srogiej zimie, i upałom. Same zalety konstrukcji nie wystarczą jednak, by samochód bez kłopotów mogło nas wozić w te trudne zimowe dni. Musimy mu w tym pomóc.

W jaki sposób? Najlepiej udać się do autoryzowanej stacji obsługi, aby tam specjaliści przeprowadzili przegląd naszego pojazdu. W najlepszej sytuacji jesteśmy, jeśli właśnie na progu zimy wypadnie nam wykonanie rutynowego przeglądu okresowego. W autoryzowanych stacjach obsługi zazwyczaj przy tej okazji dodatkowo sprawdzą wszystkie podzespoły, które wymagają szczególnej kontroli przed zimą. Jeśli jednak okresowy przegląd mamy już za sobą, a od następnego dzieli nas jeszcze wiele tysięcy kilometrów, to również warto zajrzeć do serwisu. Autoryzowane stacje obsługi są przygotowane do specjalnych przeglądów przed zimą. Wiele z nich oferuje swoim klientom taką usługę, czasem nawet częściowo bezpłatnie - płaci się tylko za materiały potrzebne do przygotowania auta do zimy bądź za naprawy i regulacje wykraczające poza zakres przeglądu przed zimą.

Na jakie podzespoły mechanicy powinni zwrócić szczególną uwagę?

Zimowe obuwie

Po pierwsze, bezwzględnie powinniśmy wymienić opony z letnich na zimowe. Najlepiej zrobić to, kiedy temperatura otoczenia spadnie poniżej 6-7 st. C powyżej zera i ustabilizuje się - w dzień i w nocy - na poziomie 4-6 st. C powyżej zera. Przy niższej temperaturze mieszanka gumowa, z której wyrabia się letnie opony, twardnieje i opona nie trzyma się już tak dobrze drogi. Wymiana opon we własnym zakresie to pozorna oszczędność, którą powinno się zdecydowanie odradzić. Trzeba to zrobić albo w autoryzowanej stacji obsługi samochodów, albo w autoryzowanym lub renomowanym warsztacie oponiarskim. Tylko tam opona zostanie założona na koło w prawidłowy sposób, co wymaga precyzyjnego wyważenia, najlepiej na komputerowych urządzeniach. Naturalnie nie należy zapominać o sprawdzaniu ciśnienia powietrza w oponach zarówno przed zimą, jak i okresowo (np. co miesiąc) podczas zimowych miesięcy.

W harmonogramie zimowego przeglądu powinno się również znaleźć sprawdzenie stanu zawieszenia pojazdu, a przede wszystkim zainstalowanych tam amortyzatorów (jest to urządzenie, które tłumi wahania nadwozia). - Niesprawne amortyzatory są bardzo niebezpieczne. Droga hamowania w aucie z niesprawnymi amortyzatorami ulega wydłużeniu, przeważnie nawet o kilka metrów. Jeśli mamy zamontowany ABS, czyli urządzenie zapobiegające poślizgowi kół przy hamowaniu, to przy uszkodzonych amortyzatorach nie działa on prawidłowo. Jednocześnie auto nie trzyma się drogi tak jak powinno, co w warunkach zimowych ma pierwszorzędne znaczenie - uważa Włodzimierz Sel, przewodniczący zespołu rzeczoznawców Polskiego Związku Motorowego (PZMot). - Sprawdzenie amortyzatorów za pomocą specjalistycznej aparatury jest tym bardziej ważne, że podczas jazdy trudno samemu wyczuć niewielki spadek ich skuteczności w radzeniu sobie z tłumieniem nierówności. W wielu sytuacjach taki trudno wyczuwalny spadek skuteczności tłumienia może w znaczny sposób zmniejszyć stabilność jazdy i przesądzić o naszym bezpieczeństwie - konkluduje Sel.

- Przy przeglądzie podwozia samochodu należy także zwrócić uwagę, czy w zawieszeniu nie pojawiły się nadmierne luzy zmniejszające skuteczność działania tego podzespołu - dodaje Mirosław Zagroba, diagnosta z Białegostoku.

By nie stężało

Pracownicy autoryzowanej stacji obsługi powinni również sprawdzić płyn hamulcowy, a dokładniej, czy nie zawiera za dużo wody. - 3-proc. stężenie wody w płynie hamulcowym kwalifikuje go do wymiany. Z zasady płyn hamulcowy powinno się wymieniać co dwa lata (a jeżeli jeździmy po terenach górskich, gdzie często intensywnie się hamuje, to nawet co roku) albo każdorazowo po przejechaniu 40 tys. km. Jeśli jednak kupiliśmy używany pojazd, trzeba w ASO bezwzględnie wymienić w nim płyn hamulcowy. Nigdy bowiem nie dowiemy się, jak długo był eksploatowany przez poprzedniego użytkownika i w jakich warunkach - twierdzi Włodzimierz Sel.

Stan płynu hamulcowego kontroluje się za pomocą specjalnego urządzenia. Mechanicy w ASO powinni też sprawdzić skuteczność działania całego układu hamulcowego oraz stan jego poszczególnych elementów (na przykład, czy okładziny hamulcowe są dostatecznie grube).

Mechanicy ASO powinni również sprawdzić szczelność układu chłodzenia (należy usunąć wszelkie nieszczelności) i ewentualnie uzupełnić albo nawet wymienić płyn chłodniczy. Większość producentów samochodów zaleca wykonywać tę ostatnią czynność co dwa lata. - Po tym okresie płyn chłodniczy traci swoje właściwości antykorozyjne i może działać niekorzystnie na różne części silnika, zwłaszcza wykonane z aluminium - tłumaczy Zagroba. Z czasem płyn chłodniczy traci również odporność na niezamarzanie w szczególnie niskich temperaturach. Jeżeli jest odporny na zamarzanie tylko do temperatury np. minus 5 st. C, a niższa temperatura powoduje już jego zamarzanie, to należy bezwzględnie go wymienić. W przeciwnym razie przy siarczystych mrozach mogą nas spotkać bardzo przykre przygody - rozsadzenie chłodnicy czy nawet bloku silnika przez wodę, która zamarzając, zwiększa swoją objętość. Temperaturę zamarzania płynu chłodniczego warto sprawdzić (służy do tego specjalny miernik), nawet jeśli wymieniliśmy go przed rokiem. Jeżeli okaże się, że taki stosunkowo świeży płyn może zamarznąć przy dość wysokiej temperaturze, to zwykle nie trzeba go całkowicie wymieniać - wystarczy dolać odpowiednią dozę specjalnego środka w koncentracie, który obniża temperaturę zamarzania. Jeżeli zaś kupiliśmy używane auto, to lepiej od razu wymienić w nim płyn chłodniczy.

W czasie opadów śniegu i zimowej pluchy nieodzowne będą sprawnie działające spryskiwacze i wycieraczki. Przed zimą warto więc zmienić gumki wycieraczek lub całe ich pióra. To niewielki wydatek, a znacząco poprawi bezpieczeństwo jazdy. Tym bardziej że skuteczne zgarnianie śniegu jest dla wycieraczki o wiele trudniejsze niż ścieranie kropel deszczu, a zużyta gumka nie oczyszcza szyby, tylko rozmazuje po niej wodę wraz z brudem, pogarszając widoczność. Nie zapomnijmy także, by sprawdzono działanie spryskiwacza (np. czy strumień płynu trafia w pole działania wycieraczki, a nie wypuszcza go jak z fontanny poza auto). Zbiorniczek spryskiwacza należy oczywiście wypełnić takim płynem, który nie będzie zamarzać zimą.

Energii nam trzeba

Koniecznie dopilnujmy, aby w ramach przeglądu zimowego w warsztacie sprawdzono, czy akumulator w naszym aucie jest w należytym stanie. Bez względu na to, czy wymaga on obsługi, czy należy do grupy tzw. akumulatorów bezobsługowych. Nie ma bowiem większego utrapienia zimą niż auto, które nie chce zapalić. Kłopoty z akumulatorem, który się często rozładowuje, wymagają zaś dodatkowo sprawdzenia alternatora (w czasie jazdy powinien ładować akumulator) lub innych składowych instalacji elektrycznej. Kontrola akumulatora jest szczególnie ważna dla posiadaczy aut z silnikiem Diesla - w zimie ich rozruch wymaga poboru z akumulatora dużej dawki energii. Posiadacze aut z silnikami wysokoprężnymi powinni się również upewnić (najlepiej w ASO), czy skutecznie działają w nich tzw. świece żarowe rozgrzewające powietrze przed rozruchem silnika. Należy też pamiętać, aby stosować dostosowany do temperatury otoczenia gatunek oleju napędowego (tzw. jesienny i zimowy). W niskich temperaturach otoczenia z "letniego" oleju napędowego wydzielają się np. kłaczki parafin, skutecznie blokując dopływ paliwa do silnika i utrudniając lub uniemożliwiając jego pracę. Co prawda to sami pompiarze powinni dbać o sprzedaż odpowiedniego gatunku oleju napędowego (kierowca nie wie, co znajduje się w zbiorniku dystrybutora paliw), ale jeszcze niedawno zdarzały się na stacjach odstępstwa od rzetelnego informowania klientów o właściwościach sprzedawanej przez nie "ropy".

Właściciele aut z silnikami benzynowymi (szczególnie starszych roczników) powinni zaś przed zimą zlecić kontrolę świec zapłonowych i pozostałych elementów układu zapłonowego. Defekty tych podzespołów mogą utrudnić albo uniemożliwić rozruch auta "na zimno", mogą też powodować nierównomierną pracę silnika. Samochód, którego silnik raptem gaśnie, nagle zmienia obroty, może nie tylko zniechęcić do zimowej jazdy, ale przede wszystkim pogorszyć bezpieczeństwo podróżowania.

Na koniec warto przyjrzeć się przednim i tylnym światłom, a przede wszystkim ich odbłyśnikom. Jeżeli są uszkodzone lub skorodowane, należy je od razu wymienić na nowe. Wymiany wymagają też wszelkie uszkodzone żarówki. - Nieodzowne jest także sprawdzenie, czy na powłoce lakierniczej i podwoziu nie pojawiły się ogniska korozji. Co prawda prawie wszystkie współczesne samochody mają odpowiednie zabezpieczenie antykorozyjne, ale uszkodzenie nadwozia czy podwozia może mieć charakter mechaniczny, np. od uderzenia kamieniem. Pod wpływem zimowej słoty, śniegu, wysypanych solą ulic z ogniska rdzy, które było jesienią małą plamką, wiosną może się zrobić pokaźna plama korozji - uważa Mirosław Zagroba.

Nie ma natomiast potrzeby wymiany świeżego oleju silnikowego na zimowy, ponieważ niemal wszystkie produkowane oleje (zwłaszcza półsyntetyczne i syntetyczne) są całoroczne, nadają się do jazdy i latem, i zimą. Olej warto jednak wymienić, jeżeli zbliża się termin wyznaczony w instrukcji obsługi samochodu. Zużyty olej albo utrudnia rozruch silnika, albo gorzej, szczególnie zimą, chroni silnik przed zużyciem. Warto również sprawdzić, czy wymiany nie wymagają filtry, przede wszystkim paliwa (zwłaszcza w autach z silnikami Diesla). Osadzające się tam brudy mogą utrudnić przepływ paliwa, komplikując rozruch silnika lub powodując jego nierównomierną pracę.