Polisa na brak śniegu

Tegoroczna zima zapowiada się raczej bez śniegu i mrozu, za to z wysokimi temperaturami i deszczem. Dla tych, którzy jednak mają już wykupiony zimowy wyjazd na narty i nie chcą z niego rezygnować, ubezpieczyciele mają propozycję: polisę od braku śniegu.

Gdy na stokach nie ma śniegu

Tegoroczny sezon, jak do tej pory, nie rozpieszcza miłośników zimowego szaleństwa. Temperatury sięgają grubo ponad zero stopni, co powoduje, że śnieg topi się w mgnieniu oka. Poza tym pada głównie śnieg z deszczem, a przez to trasy zjazdowe są mokre i zbite. Sztuczne dośnieżanie także mija się z celem, gdy nie ma mrozu. Dla tych, którzy nie chce rezygnować z zimowego wyjazdu, ubezpieczyciele mają propozycję nie do odrzucenia, tzw. polisę od braku śniegu. - "Tego typu ubezpieczenie to rzadko spotykana opcja. Jednak tegoroczna łagodna zima i brak opadów śniegu może spowodować, że oferta ta okaże się niezwykle popularna. Ubezpieczony w ten sposób narciarz zapewnia sobie wypłatę ryczałtu w sytuacji, gdy trasy zjazdowe zostaną zamknięte na skutek niekorzystnych warunków pogodowych, np. brak śniegu. Na rekompensatę mogą liczyć także osoby, które nie mogą zjeżdżać ze stoków z powodu gęstej mgły, zawieruchy śnieżnej czy zagrożenia lawinowego. Koszt takiej polisy jest niewielki i wynosi średnio 5 zł za dzień przy tygodniowym wyjeździe. W zamian polisa ta zapewnia dziennie 40 zł odszkodowania. Gdy nie jest możliwe korzystanie ze stoków narciarskich, możemy przeznaczyć je na inne dostępne atrakcje. Dodatkowo możemy liczyć także na zwrot nawet 80 proc. kosztów niewykorzystanego karnetu na zjazdy narciarskie" - mówi Maciej Kuczwalski, ekspert CUK Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych.

Nie trudno zauważyć, że klimat coraz częściej potrafi spłatać nam figla, dlatego oferta ubezpieczenia od braku śniegu może okazać się hitem tego sezonu.

Wypadków losowych nie przewidzisz

Miłośnicy sportów zimowych nie wyobrażają sobie zimy bez wyjazdu w góry. Dlatego duża cześć Polaków z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem planuje swoje wycieczki narciarskie, czy też wyjazdy sylwestrowe na zimowe stoki. W biurach turystycznych za samą rezerwację terminu płaci się organizatorowi nawet do 40 proc. kosztów całego wyjazdu. Resztę dopłaca się najpóźniej miesiąc przed planowaną podróżą. Wiadomo jednak, że wypadki losowe zdarzają się w najmniej spodziewanym momencie i potrafią pokrzyżować każde plany. - "Powodów rezygnacji z wyjazdu jest wiele. Do najczęstszych można zaliczyć, m.in. chorobę, wypadek, niespodziewaną stratę materialną bądź utratę dokumentów. Nie każdy zdaje sobie jednak sprawę, że ewentualne odwołanie wyjazdu, tuż przed terminem, pociąga za sobą spore straty, które mogą wynieść w praktyce od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Aby zaoszczędzić sobie późniejszych problemów warto pomyśleć o ubezpieczeniu się od kosztów rezygnacji z zakupionej oferty wycieczki. Posiadacz takiej polis może otrzymać od firmy ubezpieczeniowej zwrot większości pieniędzy, które zatrzymane zostały przez biuro podróży" - mówi Maciej Kuczwalski, ekspert CUK Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych. Wysokość tego typu ubezpieczenia zależna jest od ceny całej wycieczki i zazwyczaj wynosi ok. 3 proc. wartości wykupionego wyjazdu.