W przyszłym roku bardziej się postaraj!

Żałujesz, że w tym roku się nie przygotowałeś na stok? A może z kondycją nie jest tak źle, ale wiesz, że stać Cię na więcej tylko za późno zacząłeś o tym myśleć? Trudno, nic straconego. Za chwilę zaczyna się Nowy Rok - to ostatni dzwonek, by pomyśleć o postanowieniach. Tym razem konsekwentnie trzymaj się planu do kolejnego grudnia, a zobaczysz, że każdy sezon narciarski wykorzystasz w stu procentach!

Obiecujesz sobie, że tym razem będziesz regularnie trenować przez cały rok, a potem niewiele z tego wynika? Skoro Twoja lista postanowień od kilku lat wygląda podobnie, trzeba się poważnie zastanowić nad tym, co zmienić w sposobie ich realizacji. Nie masz pomysłu na to, jak wybrnąć z zaistniałej sytuacji? Oto kilka naszych podpowiedzi.

Trening kardio zacznij łagodnie

Jeśli po sezonie narciarskim dajesz sobie chwilę czasu na oddech i regenerację, nie porywaj się na ciężkie treningi tuż po powrocie na siłownię. Co to oznacza? Gdy pracujesz nad kondycją i włączasz do planu trening aerobowy, na początku postaw na łagodny wariant, gdzie poruszasz się w strefie tlenowej czyli na granicy 60-75% Twojego maksymalnego tętna. Żeby mieć pewność, że pracujesz w tej właśnie strefie, zaopatrz się w pulsometr i kontroluj pracę serca. Przy niskiej intensywności możesz trenować więcej niż 45 minut dziennie.

Gdy czujesz, ze jesteś w dobrej formie, po kilku tygodniach warto zacząć myśleć o tym, by podnieść sobie poprzeczkę. Wówczas zwykły bieg czy szybki marsz warto wymienić na trening interwałowy, o którym już sporo mówiliśmy . Dlaczego nie radzimy robić tego od razu po sezonie? Ponieważ jest to intensywny rodzaj treningu, który wymaga czasu na regenerację. Jeśli się na niego decydujesz, wystarczą dwa razy w tygodniu połączone z treningiem siłowym. I tak, jak po godzinnym biegu w strefie tlenowej możesz bez najmniejszego problemu zrobić to samo następnego dnia, tak po treningu interwałowym potrzebujesz czasu na regenerację mięśni.

Pomyśl o zajęciach grupowych

Czasem rezygnujesz z treningu dlatego, że najzwyczajniej w świecie Ci się nie chce? Wbrew pozorom wcale nas to nie dziwi. Wszyscy mamy lepsze i gorsze dni, nawał pracy, dodatkowy stres czy bezsenną noc na koncie. Raz na jakiś czas warto zrezygnować z treningu po to, by w zamian za to dać sobie czas na regenerację. Jeśli jednak zbyt często znajdujesz wymówkę i nie idziesz na siłownię, pomyśl o zajęciach grupowych. Dla 27-letniej Marty jest idealna motywacja:

- Po pierwsze: chce mi się iść na zajęcia. Po pewnym czasie poznajesz ludzi i stajecie się zgraną grupą. Trener wie, czy byłaś na treningu, czy sobie odpuściłaś, a osoby, które ćwiczą razem z Tobą, motywują Cię do pracy. Po drugie: nie chcesz być gorszym od innych. Skoro tyle osób jest w stanie to zrobić, to ja nie dam rady? Po trzecie: nie muszę się zastanawiać nad tym, co będę dzisiaj robić na siłowni. Jest instruktor, który dla mnie zaplanuje cały trening. To trochę jak praca z trenerem osobistym tyle, że znacznie taniej - śmieje się Marta.

Warto wybrać kilka różnych zajęć: wzmacniające, aerobowe i pilates. Dzięki temu nasze nogi będą silniejsze, poprawimy kondycję i wzmocnimy tułów oraz mięśnie głębokie, które będą nam bardzo potrzebne na stoku.

Trenuj z kolegą

Jeśli nie jesteś fanem zajęć fitness, pomyśl o tym, aby ćwiczyć w parze lub w trzy osoby (więcej nie ma sensu, bo zrobi się tłum i zamiast ćwiczyć, będziecie filozofować i nadrabiać zaległości towarzyskie). To może być koleżanka, kolega czy partner. Dzięki temu wzrasta szansa, że jak Tobie danego dnia nie będzie chciało się ćwiczyć, druga osoba zmotywuje Cię do treningu. Upewnij się tylko, że obydwoje jesteście zmotywowani do ciężkiej pracy i nie będzie się kończyć na tym, że zamiast na siłownię chodzicie na piwo.

- Dużo lepiej ćwiczy mi się z koleżanką, ponieważ mamy te same cele i możemy wykonywać podobne ćwiczenia. Ale chodziłam wcześniej na treningi z moim byłym chłopakiem i też było w porządku. Każdy robił swoje ale przynajmniej nawzajem motywowaliśmy się do tego, by w ogóle wyjść z domu - - opowiada 31- letnia Eliza.

Zastanów się, czy jesteś na to gotowy

Częstym błędem jest to, że zaczynamy podglądać treningi innych osób i kopiować niektóre ćwiczenia. Czasami zdarza się, że szukamy inspiracji w sieci lub kolorowych magazynach. Czytamy o tym, jak trenują atleci, podobają nam się ich ciała, więc wcielamy w życie podobny trening. Warto jednak zdać sobie sprawę z kilu rzeczy: każdy z nas ma inny organizm, inne możliwości i inne cele. Często też nie jesteśmy fizycznie przygotowani na to, by wykonać jakieś ćwiczenie. Dlatego zawsze warto zapytać o radę trenera, a nie kombinować samemu. Tym bardziej, że im dłużej ćwiczymy, tym ambitniej podchodzimy do każdego treningu, a to może się dla nas źle zakończyć, kiedy nie zabraknie nam wiedzy.