Tyrol - na narty w oczekiwaniu na sezon

Na wakacje w sercu Tyrolu warto wybrać się i latem, i zimą. Dolinę Ötztal znają świetnie miłośnicy gór, wszelakich sportów i... archeolodzy (to tu znaleziono zmumifikowanego przed tysiącami lat słynnego Człowieka z Lodu - Ötziego).

Balonowe odkrycie

Jako jeden z pierwszych uroki Ötztal odkrył szwajcarski fizyk August Piccard, prekursor lotów balonem i twórca batyskafu. Jego wizyta przeszła do historii: wiosną 1931 r. wylądował ze swoim asystentem na lodowcu Gurgler. Dwa dni wcześniej wyruszył balonem z oddalonego o kilkaset kilometrów Augsburga (Bawaria). Podczas startu zgubił balast, uniósł się niezwykle wysoko i... słuch o nim zaginął. Gdy chłopi z Obergurgl zauważyli tajemniczy obiekt, zaalarmowali najbardziej światłego mieszkańca Hansa Normana Falknera (nazwisko tak popularne jak Gąsienica pod Tatrami), późniejszego założyciela pierwszego wyciągu narciarskiego we wsi. - Ten pognał na lodowiec i stwierdził, że to nie istoty pozaziemskie, tylko poszukiwany Piccard - opowiada Albert, przewodnik z Obergurgl. - Gdyby wylądował teraz, prawdopodobnie nikt by go nie zauważył. Klimat się ocieplił i lodowiec jest znacznie wyżej.

Dziś do Ötztal najłatwiej dostaniemy się samochodem od strony Innsbrucka. Dolina leży w sercu Tyrolu. Od południa dostępu do niej strzegą najwyższe szczyty Alp Ötztalskich z Wildspitze (najwyższy w Tyrolu, 3772 m n.p.m.), na północy otwiera się łagodnie na szeroką dolinę Innu. Znają ją świetnie miłośnicy sportów zimowych, latem przyciąga amatorów canyoningu (zjazdy na linie rwącymi potokami), raftingu (spływy tamże pontonami) i wspinaczki alpejskiej. Wzdłuż doliny biegnie ponad 80-kilometrowa ścieżka rowerowa. Do tego mnóstwo szlaków turystycznych i tras dla rowerów górskich prowadzących do schronisk powyżej 2 tys. m n.p.m.

Latem cisza i spokój, zimą białe szaleństwo

Na początku doliny leży najwyżej położona parafia w Austrii - Obergurgl (1930 m.n.p.m.). Liczy zaledwie 400 osób. Latem to senna, ale niepozbawiona uroku miejscowość, zimą zamienia się w stację rodzinną - do obsługi turystów zatrudnia się wtedy dodatkowo 1,2 tys. osób. Wraz z Hochgurgl oferuje narciarzom i snowboardzistom ponad 20 wyciągów i 110 km tras - na ogół szerokich, łatwych i średnio trudnych. - Niestety, nie można kupić karnetu narciarskiego na całą dolinę - ubolewa Günter Falkner z miejscowego biura turystycznego. - Udało się to tylko z letnią Ötztal Card.

Mniej oficjalnie mówi się, że Obergurgl nie jest zainteresowany hałaśliwą klientelą, którą ściąga Sölden, najbardziej znany kurort w dolinie. Chce pozostać miejscem kameralnym. Latem wygląda pusto, działa co czwarty pensjonat, ale ze znalezieniem lokum nie będzie problemu.

Obergurgl to idealna baza wypadowa w Alpy. Otaczają go 23 szczyty powyżej 3 tys. m oraz liczne mniejsze i większe lodowce. Wystarczy parę godzin marszu, by dotrzeć do kilku schronisk - z nich oznaczone szlaki prowadzą dalej w górę. Mniej zaprawieni w wędrówkach mogą podjechać wyciągiem krzesełkowym, np. do schroniska Hohe Mut (5 euro), skąd rozpościera się bajeczna panorama 21 trzytysięczników. Mamy stąd kilka łatwych zejść do Obergurgl wśród łąk pełnych alpejskich róż i azalii, łatwo też zobaczyć świstaka (tak się rozmnożyły, że ich populację trzeba ograniczać).

Oprócz turystów codziennie wyruszają w góry poszukiwacze półszlachetnych granatów. Można je znaleźć w wypływających z lodowców potokach; te są jednak zwykle zniszczone, kolekcjonerzy wspinają się więc na granie i odłupują kawałki skały, w których tkwią granaty. Sprzedają je na minigiełdzie minerałów koło przystanku autobusowego w Obergurgl.

Mekka ''deskarzy''

Tętniące życiem Sölden (ok. 600 m poniżej Obergurgl) przez 12 miesięcy w roku przyciąga amatorów białego szaleństwa. Latem to mekka snowboardzistów nie tylko z Europy. Zjeżdżają tu ponadto miłośnicy Harleya Davidsona, starych samochodów i ekstremalnych wyścigów kolarskich. Wieczorem gości wabią dyskoteki, park wodny i kluby z tańcem erotycznym.

Rodzinny Obergurgl może pozazdrościć Sölden tylko jednego - lodowca (a właściwie dwóch) dostępnego dla narciarzy przez cały rok. Co prawda ostatnie lata były bardzo gorące, a rok temu zamknięto nawet trasy, bo śniegu było mało, jednak teraz wyższe szczyty otaczające Sölden ciągle się bielą. Powyżej 3000 m warunki do letniej jazdy na nartach są idealne - dzięki utrzymującym się dość długo niskim temperaturom i obfitym opadom śniegu w kwietniu i maju.

Zimą na Rettenbach wjeżdża się wyciągiem prosto z Sölden, latem... samochodem. Lodowiec zaczyna się tuż za parkingiem, który leży na wysokości 2680 m (wjazd 16,50 euro za samochód z czterema osobami, posiadacze karnetów narciarskich nie płacą). Wyłaniające się spod śniegu czoło lodowca wydaje się być na wyciągnięcie ręki...

Pod dolną stacją kolejki działa kilka wypożyczalni nart i snowboardów. Pierwsza gondola wywozi do stacji pośredniej Rettenbachjoch (3014 m). Po lewej widać ponadkilometrową czerwoną trasę, na której co roku w grudniu zaczynają się zawody pucharu świata w narciarstwie alpejskim. Niestety, wczesnym popołudniem śnieg jest już dość mokry, przypomina cukier. Znacznie lepsze warunki panują na niebieskiej trasie ze Schwarze Schneid (3250 m) na Rettenbachjoch. Jest szeroka i niewymagająca, poradzą tu sobie nawet początkujący narciarze czy snowboardziści. Obsługuje ją wygodna sześcioosobowa gondola. Na stoku jest niemal pusto, narciarzy policzymy na palcach jednej ręki, a liczni amatorzy snowboardu okupują głównie snowpark tuż obok.

- Latem najlepsze warunki, niemal zimowe, są z samego rana. Snowpark jest bezpieczny i dobrze przygotowany, ale koło południa robi się miękko i trzeba bardziej uważać przy lądowaniu. W niektóre dni można jeździć nawet do 16 - mówi Michał Rembiewski, instruktor snowboardu, który przyjechał do Sölden z 30 podopiecznymi.

Stacja końcowa kolejki na Schwarze Schneid nie leży na samym szczycie. Warto się jednak wspiąć 100 m wyżej na platformę widokową, by zobaczyć Wildspitze i leżący poniżej lodowiec Tieffenbach. Można doń dojechać najwyżej w Europie położonym tunelem o długości 1,7 km. Ale w lipcu, sierpniu i wrześniu Tieffenbach odpoczywa od narciarzy - uruchomienie wyciągów i przygotowanie tras kosztuje wtedy zbyt dużo.