Narty w Szwajcarii. Wallis

W Czterech Dolinach słońca jest tyle, co na Riwierze Francuskiej, a tras narciarskich i wyciągów - bez liku

Quatre Vallées, szwajcarskie Cztery Doliny leżą tuż przy granicy z Francją, we francuskojęzycznym kantonie Wallis. To jeden z największych ośrodków narciarskich na świecie, w Szwajcarii nie ustępuje żadnemu: 92 wyciągi i 412 km doskonale przygotowanych tras (ponad 70 proc. sztucznie dośnieżanych), większość na wysokości ok. 1700 m n.p.m. W dodatku wszystkie są ze sobą połączone i by korzystać z nich, wystarczy jeden karnet. Najwyższą stację kolejki zainstalowano na szczycie majestatycznego Mont-Fort, na wysokości 3330 m! Dni słonecznych jest tyle, co na Riwierze Francuskiej, a temperatury wręcz idealne do jazdy. Przy dolnych stacjach kolejek w lutym w pełnym słońcu bywa nawet plus 5 (na Mont-Fort od -7 do -10 st. C). Sezon rozpoczyna się już na początku grudnia i trwa aż do połowy kwietnia. To nie tylko raj dla narciarzy, lecz również mekka freestylowców i snowboardzistów. Czego zabrakło w czasie mojej trzydniowej wizyty tamże? Czasu, by wszystko ogarnąć.

***

Cztery Doliny rozciągają się od Martigny na południowym zachodzie po Sion na północnym wschodzie. W ich skład wchodzi pięć miejscowości (to zarazem dolne stacje kolejki górskiej): Verbier, La Tzoumaz, Thyon-Region, Veysonnaz i Nendaz.

Na nocleg wybrałem Nendaz (1350 m n.p.m., nieco ponad 5,5 tys. mieszkańców) w samym środku słonecznego płaskowyżu, ze wspaniałym widokiem na dolinę Rodanu i zbocza Alp Szwajcarskich. Założone ponad tysiąc lat temu miasteczko urzeka niesamowitym klimatem - nad nowoczesnymi hotelami nadal dominują piękne, zabytkowe budynki z kamienia i drewna, niektóre z XVI w. Zachowały się też stare młyny i małe, drewniane spichlerze, wzniesione na wysokich podmurówkach z kamieni, by do zapasów nie mogły się dostać gryzonie.

Na początek kolejka wiezie nas na sam szczyt Mont-Fort. Jest czynna przez cały rok, więc jeżdżą nią nie tylko narciarze, ale także turyści, rowerzyści i paralotniarze. Po drodze trzeba się ze trzy-cztery razy przesiąść (zależnie od tego, z której stacji startujemy), ale widok wynagrodzi nam wszystko. W dodatku po 9 rano w dolinę nie zagląda jeszcze słońce, a na Mont-Fort świeci już pełnym blaskiem.

Wysiadłszy z kolejki, wystarczy pokonać niecałe 50 m, by znaleźć się na samym czubku góry. Widać stąd ponad 50 czterotysięczników, w tym m.in. Mont Blanc i Matterhorn. Niesamowite wrażenie!

Do położonego na 1500 m Verbier prowadzi stąd 12-kilometrowa trasa, jedna z najdłuższych w Europie. Górną jej część polecam jedynie wytrawnym narciarzom (kto nie czuje się na siłach, może wrócić kolejką) - jest bardzo stroma i dość wąska, a ponieważ wielu, zamiast zjeżdżać, zsuwa się na nartach, zawsze jest tam sporo muld. Po drodze mija się malowniczo położoną stację Col des Gentiales, a potem La Chaux. Nie sposób nie zauważyć snowparku dla freeskierów i snowboardzistów, z którego głośników dobiega hip-hop: 1936 Neipark o powierzchni 120 tys. m kw. "wisi" po słonecznej stronie na wysokości od 2485 do 2260 m, kursuje tu kombinacja wyciągu krzesełkowego i kolejki kabinowej.

Poza nim w Czterech Dolinach są cztery ogromne snowparki. Najbardziej znany, Burton Progression Park przy stacji Tracouet, co roku jest przebudowywany nie do poznania (tu właśnie organizowane są jedne z najważniejszych w świecie doroczne zawody dla freeskierów).

To również wymarzone tereny dla freestylowców uwielbiających jazdę w głębokim śniegu poza oznaczonymi trasami. Mogą pokonywać dziesiątki kilometrów w kopnym puchu na zboczach Mont-Fort czy Mont Gelé. Wytrawni narciarze z grubszym portfelem mogą zjechać z samych szczytów Rosablanche i Petit Combin, gdzie podrzuci ich helikopter (uwaga! jeśli stanie się nam coś poza trasą, ubezpieczenie nie pokryje kosztów leczenia; jednak nikt się tym przejmuje - widziałem setki osób próbujących tam swych sił).

***

Obok ekstremalnie trudnych nartostrad - z kultową już Piste de I'Ours, na której co roku organizowane są zawody Pucharu Świata w Narciarstwie Alpejskim i wspomnianym zjazdem z Mont-Fort - znajdziemy tu wiele łagodnych stoków idealnych do nauki. Chyba najwięcej jest ich niedaleko Thyon i Medran. Na specjalnie przygotowanych, wydzielonych trasach zobaczymy tam grupy trzy-czterolatków jadących tuż za instruktorem (w Nendaz i Verbier działa też kilka przedszkoli, w których narciarze mogą zostawić pociechy na cały dzień).

Okolice upodobali sobie również paralotniarze - każdego słonecznego dnia na niebie unoszą się dziesiątki ich kolorowych skrzydeł. Na narciarzy klasycznych czeka kilkaset kilometrów tras biegowych. Swoją kondycję można m.in. sprawdzić na niezwykle malowniczej, liczącej 25 km trasie w Val de Bagnes, bądź na 5-kilometrowym "kółku" biegnącym na wysokości 2200 m pomiędzy stacjami Les Ruinettes a La Chaux.

Cztery Doliny da się też zwiedzić bez nart. Wytyczono ponad 100 km szlaków do zimowych wędrówek, a ponad 40 km można przejść w puchu, w rakietach śnieżnych (na miejscu wypożyczalnie). Kilkadziesiąt kilometrów zjazdów mają dla siebie saneczkarze; najdłuższy, z Savoleyres do La Tzoumaz, liczy aż 10 km. Często biegną one tuż przy trasach narciarskich i nieraz można się zdziwić, widząc, z jak ogromną prędkością mkną sanki.

***

A po nartach? W samym Nendaz mamy ponad 30 restauracji, dziesięć kawiarni, bary i dyskoteki, a ponadto basen, osiem kortów tenisowych, dwa boiska do gry w squasha i jedno do hokeja (w innych miejscowościach jest podobnie). Pod okiem instruktora można spróbować sił w kierowaniu psimi zaprzęgami czy w grze na alpejskim rogu. Nendaz to światowa stolica tego niezwykłego instrumentu, będącego jednym z symboli Szwajcarii. Długi na cztery metry róg służył niegdyś do przekazywania informacji z osady do osady o nadciągającym niebezpieczeństwie - powodzi czy lawinie. Jego dźwięk usłyszymy nawet z odległości 10 km. Właśnie w Nendaz odbywa się co roku Międzynarodowy Festiwal Gry na Rogu Alpejskim z udziałem ponad 100 uczestników z różnych krajów (najbliższy - w ostatni weekend lipca). Organizowane są też kursy gry na rogach i można odwiedzić rzemieślników, którzy je wytwarzają.

Warto przemierzyć szlak położonych nieopodal siebie 16 historycznych kaplic i kościołów (najstarsza, Basse-Nendaz, pochodzi z przełomu IX i X w.). Poza tym można odwiedzić średniowieczny Sion z piękną XV-wieczną katedrą Notre Dame, ruinami zamku z XIII w. i pozostałościami murów obronnych. Niezwykłe jest Martigny, gdzie w 1976 r. odkryto fundamenty rzymskiej świątyni - wokół nich powstała siedziba Fundacji Gianadda, z kolekcją dzieł sztuki (co roku organizują tu kilka ciekawych wystaw). Nieopodal stoją ruiny średniowiecznego zamku La Bâtiaz, z którego rozpościera się piękny widok na całą dolinę Rodanu.

Będąc w kantonie Wallis, a już szczególnie w Czterech Dolinach nie można nie skosztować miejscowej specjalności - serowego fondue . Ta stopiona mieszanka ementalera i gruyere'a to obok innej serowej specjalności, raclette , ulubione tutaj zimowe danie. W stojącym na palniku rondlu z bulgocącym serem zanurza się kawałki chleba nadziane na długi widelec. Jeśli komuś chleb wpadnie do fondue, musi się wykupić, najczęściej butelką wina. A im więcej pustych butelek na stole, tym więcej chleba ląduje w rondlu...

Warto wiedzieć

Dojazd. Autostrada prowadzi do samego Sionu. W samolotach Swiss nie pobiera się opłat za przewóz nart. Ze szwajcarskich lotnisk do kantonu Wallis najłatwiej się dostać pociągiem; 9 grudnia 2007 r. otwarto 37-kilometrowy tunel Lotschberg i podróż pociągiem np. z Zurychu trwa o godzinę krócej. Warto kupić bilet STS (Swiss Travel System) - z nim można podróżować po całym kraju wszystkimi środkami transportu.

Trochę cen (w euro). Siedmiodniowy karnet na cały region Cztery Doliny - 376 franków szwajcarskich, czyli ok. 235 euro; tańszy - 180 euro, ale bez stacji Verbier i kolejki na szczyt Mont- Fort. W sezonie zimowym dwójka w hotelu - od 90 euro, łóżko w schronisku - ok. 46. Gdy jedzie nas więcej, wybierzmy wieloosobowe apartamenty - ok. 30 od osoby (bez śniadania). Piwo w lokalu ok. 4, pizza - 8. Tygodniowa nauka gry na rogu alpejskim - 259, w cenie apartament, wstęp do centrum sportowego i pięć dni nauki. Godzina gry w squasha - 19, wstęp na lodowisko - dorośli 6, dzieci 2,5. Wypożyczenie nart na jeden dzień - od 17 do 30, na tydzień - 82-145, buty - ok. 10.