Ceprowskim szlakiem. Zimowy spacer u stóp Tatr Wysokich

Po pełnym emocji góralskim karnawale powędrowałem przez Rusinową Polanę i Gęsią Szyję do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej

Od środy niemal co godzinę sprawdzałem weekendową prognozę pogody na Spisz i Podhale. Jeszcze w piątek o 20 nawet nie wyciągnąłem plecaka z szafy. O 22 coraz częściej na mapach pogody ukazywały się niebieskie placki czystego nieba. W sobotę o 8 rano siedziałem w pociągu do Zakopanego. Za szybą wagonu z każdą minutą przybywało słońca...

***

Inspiracją do wyjazdu był doroczny kilkudniowy (7- 11 lutego) Góralski Karnawał w Bukowinie Tatrzańskiej - sławne wyścigi kumoterek, niewielkich sań służących na co dzień do wożenia dzieci do chrztu. Wyjątkowa okazja, by oprócz tych niezwykłych zawodów zobaczyć wielkie zgromadzenie powożących strojnymi końmi paradnie ubranych dziarskich górali i pięknych góralek.

Ale to dopiero w niedzielę. Na sobotę przygotowano inne atrakcje, np. wyjątkowo barwne i dynamiczne występy grup kolędniczych. Tak niezwykłe, że aż żal, że koncentrują się głównie wokół Domu Ludowego (siedziba organizatora), a nie rozprzestrzeniają się po całej Bukowinie i okolicy. Przed oczami jury konkursu i widzami wirują w szalonym tańcu i karnawałowych igrach odziane w dziwne stroje i maski: Śmierć, Diabeł, Koniki, Pachołki, Muzykanci, Baba, Żyd, Kominiarz, Golibroda... Pięknie prezentują się zespoły: Jukace, Harnasie, Rozbójnicy, Szlachcice, Dolanie, Romanka. Grają, śpiewają, strzelają z batów, gwiżdżą, pohukują na stojących widzów, nie przepuszczą żadnej kobiecie, łapiąc je trzymanym oburącz biczem, a co młodszą wytarzają w śniegu.

O zmroku spotkanie przy watrze. Na tle ciemniejących gór, w świetle wielkiego ogniska, przy gorącej kiełbasie i herbacie po góralsku odbył się ciąg dalszy kolędniczych występów. Niezapomniane widowisko. A na deser w pięknym drewnianym wnętrzu Domu Ludowego (zbudowany w góralskim stylu w 1930 r. nie bez trudu i wyrzeczeń mieszkańców) odbyły się koncerty ludowych zespołów zaproszonych nawet z Ukrainy. Wieczór zakończył konkurs tańca zbójnickiego w wykonaniu pięknie ubranej, dorodnej młodzieży góralskiej i popisy góralskich par tanecznych. A motto podhalańskiej placówki kulturalnej, dzięki której Bukowina Tatrzańska w 1996 r. (jako jedyna w Polsce) została przyjęta do Światowej Fundacji Miast Karnawałowych, brzmiące: "Lud tu twardy jak skała, mocniyjsy jak smyreki, obycaji góralskik nie popuści na wieki", jest ciągle aktualne.

***

Niedzielne wyścigi kumoterek zaplanowano w samo południe pod skocznią narciarską, gdzie wytyczono śnieżny tor wyścigowy. Z całej okolicy (nawet z Nowego Targu) zjechali się pięknie wystrojeni górale w paradnych zaprzęgach. Na starcie konkurencji szybkościowych atmosfera była gorąca, bo górale (i góralki) potraktowali zawody bardzo poważnie. Nikogo nie trzeba było zachęcać do walki, która rozgorzała od pierwszego startu. Stające dęba konie, świst batów, pokrzykiwania pędzących na saniach woźniców (nie brakowało kobiet), okrzyki widowni...

Zdarzało się, że na metę dobiegał koń z pustymi saniami, bo załoga wylądowała w śnieżnej bandzie - tacy zawodnicy dostawali największe brawa.

Inną konkurencją był skiring, czyli jazda na nartach za koniem. Z jeźdźcem i bez, kiedy to sam narciarz powoził koniem, trzymając w jednej ręce długie lejce, a w drugiej bat.

Wszystko wymagało nadzwyczajnej sprawności i odwagi, nawet brawury. Wygrać mógł tylko najlepszy. A wygrała najlepsza! - góralka z Poronina Małgorzata Skupień, która w kumoterkach była najszybsza, a w skiringu dwa razy druga (raz z jeźdźcem i raz solo).

Po tak emocjonującym popołudniu najlepszym miejscem na relaks był sąsiedni (oświetlony nocą) stok narciarski z wieńczącą go karczmą regionalną Szymkówka. Jej zaletą oprócz menu (kotlet Szymkówka z grillowanym oscypkiem) jest wielki taras i 14 okien z niebywałym widokiem na całe pasmo Tatr Wysokich.

***

W domu zaprzyjaźnionych górali przed wschodem słońca budzi mnie ruch w kuchni na dole - gospodarz szykuje się, by zawieźć swoim busem turystów na narty do Kuźnic. Czas i na mnie. Na niebie ani jednej chmurki, tylko po Bukowinie snuje się resztka nocnej mgły. Dziękuję za gościnę i pędzę na Klin, by złapać coś w stronę Morskiego Oka. Planuję zrobić "ceprowską", bo dosyć łatwą (zwłaszcza latem, zimą bywa różnie) trasę u stóp Tatr Wysokich na Rusinową Polanę i dalej przez Gęsią Szyję (1490 m n.p.m.) do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej pod Kasprowym Wierchem. Zaletą szlaku są niezwykłe widoki, gdyż idzie się reglowym przedgórzem Tatr Wysokich.

Stopem docieram do kolejnego magicznego miejsca - na Głodówkę. Stąd widok na Tarty jest chyba najpiękniejszy na całym Podhalu. Dalej na piechotę do krzyżówki na Cyrhlę, za którą jest parking i wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowego (o tej porze darmowy). Zielonym szlakiem wygodną ścieżką (dawny, być może nawet pierwszy w Tatrach Wysokich szlak wędrówek pasterskich z Podhala), z bajecznymi panoramami na słowackie Tatry Spiskie, dochodzę przez Goły Wierch (1206 m n.p.m.) do szałasów na Rusinowej Polanie. Wita mnie majestatyczna ściana gór z królującymi nad nimi Rysami. Dla tego widoku zawsze warto tu przyjść (latem także na oscypki czy żętycę). Niedaleko stąd, trochę poniżej (niebieski szlak) znajduje się Sanktuarium Maryjne Wiktorówki - kaplica Matki Bożej Jaworzyńskiej Królowej Tatr. Drewniany kościółek, gdzie zawsze można wpaść na gorącą herbatę z wielkiego gara. Obok naskalny cmentarz poświęcony tym, którzy zginęli w Tatrach (miejsce to wielokrotnie odwiedzał kardynał Karol Wojtyła).

Spod szałasów spoglądam na białą ścianę wznoszącą się w stronę Gęsiej Szyi. Latem to prawie godzina podejścia, w śniegu dłużej. Na szczęście ścieżka jest przedeptana, a z każdym krokiem otwiera się szersza panorama na góry i Podhale. Odpoczywam na szczycie stromej polany. Widzę, jak moim śladem idzie na nartach ski-tourach człowiek z psem.

Jeszcze chwila podejścia i już znajome szczytowe skałki. Siadam na nich, kontemplując otaczające mnie góry. Jest co podziwiać. Na pierwszym planie masywny Wołoszyn z wycelowaną w moją stronę Turnią nad Dziadem. Za nim przyczaiło się całe pasmo Tatr Wysokich, od Wołowego przez Rysy aż po Żabie oraz Bielskich. To jedna z najsłynniejszych panoram, obejmująca 50 szczytów tatrzańskich, której wielbicielem był Tytus Chałubiński, znany miłośnik i propagator Tatr. I to słońce! Jak dobrze, że prognozy pogody mają to do siebie, że się nie sprawdzają - miało lać i sypać na zmianę.

***

Dochodzi turysta z psem, jak się okazuje pracownik tatrzańskiej Służby Górskiej. Pytam o drogę do Murowańca. - Da się przejść, ktoś pobłądził między Polaną Waksmundzką a Pańszczycą i nadeptał trochę dziwnych ścieżek, ale potem jest już dobrze.

Wraca z psem na Rusinową, a ja schodzę kwadrans na Rówień Waksmundzką. Tu krzyżują się dwa szlaki, mój zielony i czerwony z Cyrhli do Morskiego Oka. Wydeptana ścieżka skręca z zielonego w czerwony w dół do Toporowej Cyrhli. W stronę Gąsienicowej szlak wytyczył ktoś na nartach. Idę jego tropem, ale zapadam się po kolana. Jeszcze kilkadziesiąt metrów walki ze śniegiem nawianym między choinkami i poddaję się. "Da się przejść", ale pewnie na nartach.

Zmieniam marszrutę i przez Psią Trawkę wygodną trasą udaję się "w podróż sentymentalną" do Cyrhli (1,5 godziny z Równi Waksmundzkiej). Sentymentalną, bo tędy wracał z wycieczki "na przełęcz" mój ulubiony Witkacy, a poza tym właśnie w tej pięknie położonej wiosce (rewelacyjny widok na Giewont i sąsiednie góry), będąc dzieckiem, stawiałem pierwsze kroki po Tatrach. W mojej pamięci z tamtych czasów została oprócz drewnianego domu pod lasem i Toporowych Stawów (najniższe tatrzańskie jezioro o oryginalnej roślinności i faunie) stojąca do dziś przydrożna karczma 7 kotów, którą zawsze odwiedzam. Niemal nie zmienił się jej wystrój ani menu - za 15 zł zjadłem niezły placek po zbójnicku.

Czekając na busa do Zakopanego (2 zł), mam przed sobą charakterystyczną sylwetkę Giewontu. Zza niego i sąsiednich Czerwonych Wierchów wysuwa się gruba pierzyna gęstych chmur, przysłaniając chylące się ku zachodowi słońce. Jeśli chodzi o pogodę w najbliższych dniach, to by było tyle...

W sieci

http://www.bukowinatatrzanska.pl

http://www.szymkowka.pl

Copyright © Agora SA