Zimowy weekend w Bieszczadach. Od rakiet do hucuła

Tej zimy nie chciałam zjeżdżać na zatłoczonym stoku. Gdy wreszcie spadł śnieg, pojechałam w Bieszczady

W Ustrzykach Dolnych były tłumy, podobnie w Weremieniu. Ale tego właśnie chciałam uniknąć. Dlatego wybrałam się do gospodarstwa agroturystycznego Magija w Orelcu. Jego właściciele, Magda i Janusz Demkowiczowie, proponują swoim gościom nie tylko narty backcountry, ale również, nadal mało znane, rakiety śnieżne (w cenie noclegu!). Postanowiłam spróbować.

Gospodarstwo składa się z dwóch drewnianych domów - blisko stuletniego, modrzewiowego i nieco młodszego, jodłowego. Kilka lat temu zostały rozebrane, przewiezione z pobliskich miejscowości i pieczołowicie złożone na nowo. Zamieszkałam w jodłowym. Drewniane bale, dach kryty starą dachówką, ganek, rzeźbione drzwi. W środku kominek, telewizora nie ma programowo. Za oknem widok na białą od śniegu dolinę pod pasmem Żukowa.

***

Pierwszego dnia wybrałam się na wycieczkę pieszą. Niebieski szlak na pasmo Żukowa zaczyna się nieopodal gospodarstwa. W zeszłym roku Janusz Demkowicz własnoręcznie wycinał krzaki i gałęzie utrudniające przejście, malował niebieskie znaki. Żuków to świetne miejsce na zimowe wędrówki. Grzbietem najdłuższego pasma Bieszczadów Niskich wiedzie niemal równa, wygodna trasa, oznakowana na żółto. Prowadzi przez las, czasem skrajem łąk. Żyją tu jelenie, sarny, lisy i wilki. Idąc w górę przez bukowy las, nie spotkałam dużych zwierząt. Trafiłam za to na chmary sikorek. Najbardziej rzucały się w oczy bogatki, ale były też modraszki i rzadsze szarytki, czyli sikorki ubogie. Ich wielkie ilości wytłumaczyłam sobie obfitością bukowych orzeszków, ale nie wiem, czy słusznie.

Wieczorem z gospodynią i pozostałymi gośćmi robiłam ozdoby z bibułki. Papierowe kwiaty to tutaj tradycyjne dekoracje. Ambicją gospodarzy jest kultywowanie lokalnego rękodzieła, pragną stworzyć u siebie centrum ginących zawodów. Już teraz można się tu uczyć garncarstwa, plecenia z wikliny, robienia wycinanek i ozdób z bibuły, malarstwa na szkle, tkania na krosnach czy haftu krzyżykowego. W planach jest kuźnia (została już kupiona, podobnie jak domy będzie przeniesiona i zrekonstruowana) i wodny młyn na płynącym przy domu potoku.

***

Drugiego dnia wybrałam się na Żuków na nartach backcountry. Podobnie jak śladowe mają wiązanie pozostawiające ruchomą piętę, ale są szersze i krótsze, co pozwala poruszać się poza przygotowanymi szlakami. Dzięki łuskom na spodzie można też z łatwością wchodzić na nich pod górę. Towarzyszył mi gospodarz, który wziął ze sobą nie tylko narty, ale też malamuta Youkona. Przypięty do psa specjalną linką poruszał się znacznie szybciej ode mnie (taka dyscyplina nazywa się skandynawką). Po drodze cały czas zmieniała się roślinność - stary las bukowy przeszedł w młody modrzewiowy, potem pojawiły się świerki. Padał śnieg, pokrywając wszystko coraz grubszą warstwą. Nasza trasa prowadziła najpierw szlakiem niebieskim, a potem żółtym na grzbiecie Żukowa dotarliśmy do Uherców Mineralnych.

Wieczorem kolejna niespodzianka - wyjazd do Wetliny. Pokonanie samochodem 40 kilometrów trwało godzinę i kwadrans. Kręta, bieszczadzka szosa była zupełnie biała i z każdą chwilą pokryta coraz grubszą warstwą ciągle padającego śniegu. W karczmie Stare Sioło coroczny zimowy jazz, tym razem koncert saksofonisty Piotra Barona i jego kwartetu. Muzyka świetna, a kameralne, drewniane wnętrze odrestaurowanej chaty tworzyło oprawę jedyną w swoim rodzaju.

***

Następną wycieczkę pasmem Żukowa (tym razem w przeciwną stronę, w kierunku Bóbrki) odbyłam na rakietach śnieżnych. Przypięte do turystycznych butów rozkładają ciężar ciała na większą powierzchnię i pozwalają sprawnie poruszać się po głębokim, nieubitym śniegu. Te, z których korzystałam, niewiele miały wspólnego z konstrukcjami wykonanymi z drewna i rzemieni, używanymi przez bohaterów książek Jacka Londona. Na wskroś nowoczesne, ze stopów metali i sztucznego tworzywa, miały wydłużony kształt, były lekkie i umożliwiały bardzo efektywny ruch. Małe, ostre kolce na spodzie zapobiegały ślizganiu się, a wiązania pozwalały na unieruchomienie pięty lub jej uwolnienie, co szczególnie przydawało się przy wchodzeniu pod górę. Wędrówkę ułatwiały kijki. Zasypany świeżym śniegiem las wyglądał bajkowo. Spotkałam stado saren, po chwili drugie. Przebiegły przez drogę, zapadając się w głębokim śniegu. Nie miały rakiet...

***

Ostatni dzień spędziłam we wsi Rabe po drugiej stronie grzbietu Żukowa w gospodarstwie Elżbiety Chrapkiewicz. Jest tu osiem koni huculskich, które cały rok żyją na dworze, w stadzie (zimą wystarcza im wiata). Są odporne na choroby. Dzięki temu, że żyją w naturalnych warunkach, nie są agresywne, nie gryzą się ani nie kopią. Lubią przebywać z człowiekiem, są spokojne, towarzyskie i pojętne. Potrafią znaleźć sposób na pokonanie każdej przeszkody - strome jary, zarośla, kładki nie są dla nich problemem. Nawet początkujący jeźdźcy mogą odbyć całodzienną konną wycieczkę. Elżbieta Chrapkiewicz, instruktorka górskiej turystyki jeździeckiej, poleca wszystkim rozpoczynanie nauki jazdy konnej zimą. Ewentualne upadki nie są wówczas tak bolesne, bo śnieg dobrze amortyzuje. Wycieczka, którą odbyłyśmy na hucułach po zaśnieżonej okolicy, nie skończyła się upadkiem. To wielka przyjemność jechać na koniu, który ostrożnie, z wyczuciem schodzi po stromym, zaśnieżonym stoku, a potem bez chwili wahania pokonuje kamienisty potok.

Spróbowałam też wyśmienitej zabawy jaką jest tzw. skiring, czyli jazda na nartach za koniem z jeźdźcem. Trzymałam w rękach długą linę przypiętą do końskiej uprzęży, a koń z jeźdźcem galopował. Choć ceną za tę przyjemność był nazajutrz ból wszystkich mięśni i ścięgien, ale nie żałowałam ani chwili.

Dojazd: do Zagórza dojedziemy pociągiem z większości dużych miast w Polsce; stąd do Orelca i Rabego odchodzą autobusy PKS i prywatne, średnio co godzinę.

Zagroda Magija, Magda i Janusz Demkowiczowie, Orelec 6a, pokój 2-osobowy - 80 zł, 3-osobowy - 105, śniadanie - 10, obiadokolacja - 20, tel. 0 606 677 198

http://www.demkowicz.pl

Chata Momo, Elżbieta Chrapkiewicz, Rabe 10, 38-710 Czarna - nauka dla początkujących i doskonalenie umiejętności jeździeckich dla zaawansowanych: 1 godzina - 30 zł, karnet na 10 godzin - 250, tel.0 13 461 90 74, 0 605 333 537

http://www.chatamomo.com.pl

Noclegi po sąsiedzku w gospodarstwie agroturystycznym Raj Helmuta, Rabe 14, tel. 0 13 461 92 32