Bordowy śnieg w Alpbach

Najpiękniejsza wioska w Austrii - wyczytaliśmy w przewodniku. I pojechaliśmy do Alpbach

Oceń ośrodek na Forum>>>

Nobilitujących tytułów ma Alpbach sporo. W 1975 r. austriacki Instytut Zdrowia uznał, że najczystsze w całym kraju powietrze jest właśnie tu. W 1983 r. Alpbach wygrało ogłoszony przez telewizję konkurs na najładniejszą austriacką wioskę, a później dostało tytuł najbardziej ukwieconej...

Do stacji, z której startuje gondolka, można z Alpbach podjechać autobusem (dla gości z tutejszych hoteli dojazd darmowy) - to dobre rozwiązanie, nawet jeśli mamy samochód, nie stracimy czasu na szukanie parkingu. Wyciągów jest 19, dowiozą nas na 2025 m. Wśród 45 km tras dominują czerwone (średnio trudne, 25 km) i niebieskie (łatwe, 8 km), są też czarne (bardzo trudne, 4 km) oraz celowo nieprzygotowana 8-kilometrowa tzw. ski route - przy sprzyjających warunkach możemy tu pojeździć w głębokim puchu. Narciarscy biegacze mają aż 70 km wyznaczonych tras.

Na górze z niedowierzaniem przecieram oczy. Czy ten śnieg jest biały? Nieee, jakiś bordowy. - To dlatego, że wieje wiatr z Sahary - uświadamia nas spotkany po drodze Austriak. Ten sam wiatr sprawia, że jest zaskakująco ciepło, choć to środek zimy (ktoś nawet mówi, że cieplej niż na Majorce).

Ze wszystkich 15 tras (notabene nie ma tej z nr 13!) najbardziej podoba nam się czarna jedynka. Ma nawet homologację FIS. Niezła jest też czarna dziesiątka. Zanim jednak zaczniemy zjazdy (na stoku jest trochę muld), rzut oka na najwyższy szczyt w okolicy - Wiedersberger Horn (2128 m). Stoi na nim metalowy krzyż, można się tam wdrapać choćby i w butach narciarskich, to świetny punkt widokowy. Na maszcie biało-czerwona flaga Tyrolu, w granicach którego się znajdujemy.

Krajobraz wokół jest bardzo urozmaicony, tutejsze tereny narciarskie sięgają od 816 do 2025 m n.p.m. Górne stoki są pozbawione drzew, wokół ostre alpejskie wierzchołki. Kto woli jazdę w lesie, może wybrać niższe partie. Oprócz przygotowanych przez ratraki zboczy są i "dzikie", celowo zostawione siłom natury - to ulubione miejsce snowboardzistów (oczywiście oprócz halfpipe'u, który także jest). Około 60 proc. tras może być sztucznie naśnieżanych z 46 armatek.

Dzieci, zwłaszcza te uczące się dopiero jeździć, najlepiej czują się przy górnej stacji gondoli. Tam właśnie powstał "Śnieżny Świat Misia Frosty". Gospodarzem jest sympatyczny niedźwiadek, który zaprasza maluchy do zabaw na narciarskim torze przeszkód, przejażdżek na "magicznym dywanie" (taśmociąg służący jako wyciąg) czy narciarskiej karuzeli.

Pamiętajmy jednak, że opuściwszy główny kompleks narciarski, z tym samym karnetem możemy udać się kilka kilometrów dalej, na stoki góry Reitherkogel (1337 m). Działają tu cztery wyciągi, w tym jeden najdłuższy w całym regionie - gondolka, która w siedem minut pokonuje 2,1 km, z różnicą poziomów 570 m.

Po nartach czas na spacer po Alpbach (nazwa ta pojawiła się w dokumentach w 1150 r.). Nad wsią góruje kościół ze strzelistą wieżą z połowy XV w. Tak naprawdę można ją przejść w kilka minut. Liczy 2350 mieszkańców. Większość budynków to hotele i pensjonaty - aż trudno uwierzyć, że turystyka nie ma tu wcale długiej historii. Wieś odwiedzali jedynie robotnicy z okolicznych kopalni miedzi i srebra - wpadali do któregoś z dwu gościńców "na kielicha". Aż do 1926 r. była odizolowana od świata, nie miała nawet drogi dojazdowej. Dzięki temu zachowała tradycyjną architekturę (drewniane domy z charakterystycznymi tarasami) i obyczaje. To poniekąd zasługa burmistrza Alfonsa Mosera, który podczas 34-letnich rządów doprowadził do zatwierdzenia uchwały nakazującej dostosowanie nowo powstających budynków do tradycyjnego stylu. Jedynym nowoczesnym gmachem jest wykładane szkłem Centrum Konferencyjne (ciągle coś się w nim dzieje, od poważnych dysput politycznych i ekonomicznych, z racji których do Alpbach przylgnęła nazwa "wioska myślicieli", po seminaria bankowców, lekarzy, a nawet... żon lokalnych farmerów).Polaków tu nie widać, za to tłumnie przyjeżdżają Brytyjczycy.

Na narciarzy-turystów czeka w okolicy Alpbach kilka miejsc godnych uwagi. Przede wszystkim Kufstein, z imponującą twierdzą z XIII w., i Rattenberg, piękne miasteczko nad brzegiem rzeki Inn, swoisty żywy skansen. W odnowionych pieczołowicie średniowiecznych kamienicach mieszkają zaledwie 484 osoby. Partery domów zamieniono w sklepy i galerie, głównie ze szkłem. Po Rattenbergu można jedynie chodzić - samochody zostawia się na parkingu przed rogatkami, linię kolejową ukryto w czeluściach góry. Nad miastem króluje wzgórze z ruinami zamku, świetnie stąd widać starówkę.

Wracając wieczorem do Alpbach, mijamy "nasze" stoki. W ciemnościach migają światła pracujących ratraków - będą szykować trasy przez całą noc. Ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś, oczywiście śniąc o kolejnym dniu na nartach...

Cennik:

karnet jednodniowy (od godz. 8.30): dorośli - 31 euro, młodzież - 22 euro, dzieci - 15,50 euro, seniorzy - 25 euro

karnet dwudniowy: dorośli - 57 euro, młodzież - 40 euro, dzieci - 28, 50 euro, seniorzy - 46 euro

karnet siedmiodniowy: dorośli - 164,50, młodzież - 115,50 euro, dzieci - 82, 50, seniorzy - 132 euro

Więcej informacji na temat karnetów: www.alpbacher-bergbahnen.at

Narty, wiązania, snowboard - kup i sprzedaj korzystając z naszych darmowych ogłoszeń.