Niespodzianka na MŚ w Katarze. Nieoczekiwany bohater dał wygraną

Australia pokonała Tunezję 1:0 w pierwszym meczu drugiej kolejki grupy D. Po dwóch meczach Australijczycy mają zatem trzy punkty i mają dobre widoki na awans do 1/8 finału mistrzostw świata. Tunezyjczycy pozostają z jednym punktem.

Po pierwszej kolejce spotkań w grupie D w lepszej sytuacji byli Tunezyjczycy - mieli na swoim koncie punkt po bezbramkowym remisie z Danią. Australia z kolei grała o życie, nie mając w dorobku ani jednego oczka po porażce 1:4 z Francją.

Zobacz wideo Michniewicz mocno krytykowany. Szykuje niespodziankę na Arabię Saudyjską?

Niespodzianka z Antypodów

Od początku spotkania stało się jasne, że Tunezyjczycy będą grać ostro. Podopieczni Jalela Kadriego rozpoczęli spotkanie agresywnie, co skończyło się kilkoma mocnymi faulami. Mimo to pierwszy kwadrans meczu zdecydowanie należał do Australijczyków. Piłkarze z Antypodów, choć nie oddali strzału, kontrolowali sytuację boiskową, co chwilę transportując piłkę w tercję obronną rywala oraz próbując dośrodkowań. Żadne z nich nie doszło jednak do adresata.

Po kilkunastu minutach gry Tunezyjczycy zaczęli nieco naciskać, oddając pierwszy strzał w meczu. Drager posłał jednak piłkę wysoko nad bramką. Mimo wszystko był to sygnał, że ekipy z Afryki nie można lekceważyć.

Roger Guerreiro i Robert LewandowskiBrazylijczycy śmieją się z Polski. "Pakuj się i jedź pomóc Lewandowskiemu"

Sytuacja boiskowa zdecydowanie zmieniła się w 23. minucie. Wówczas Australijczycy kapitalnie wyprowadzili akcję od własnej bramki, zdobywając przestrzeń w środku pola i kończąc wszystko strzałem głową po dośrodkowaniu. Po uderzeniu Mitchella Duke'a piłka załopotała w siatce, dając Australii prowadzenie. Duke został nieoczekiwanym bohaterem. Na co dzień gra w Fagiano Okayama, czyli japońskim drugoligowcu.

Tunezyjski atak

W kolejnych minutach sytuacja wyglądała podobnie. "Kangury" cały czas prowadziły grę, lecz Tunezyjczycy coraz częściej zapędzali się pod bramkę rywali. Skończyło się na dwóch bardzo dobrych sytuacjach na strzelenie gola, lecz w pierwszym przypadku strzał zablokował Souttar, a w drugim Msakni pomylił się o centymetry

Początek drugiej połowy zdecydowanie należał do podopiecznych Kadriego. Tunezyjczycy ruszyli z większym animuszem, spychając Australijczyków do głębszej obrony. Nie przyniosło to jednak zamierzonego skutku, a jedynie pozwoliło rywalom wyprowadzić niebezpieczną kontrę.

Kibic Arabii Saudyjskiej w meksykańskiej telewizjiKibic Arabii skradł show. Miał jedną prośbę do Meksyku. "Wykopcie"

Im bliżej końca spotkania, tym można było odnieść optyczne wrażenie, że to zespół z północnej Afryki kontroluje mecz. Australijczykom też coraz bardziej brakowało sił, które przy agresywnym stylu gry są kluczowe. Cały czas jednak "Lwom" brakowało klarownej sytuacji bramkowej. Tę z kolei mieli Australijczycy. Po drzemce obrony rywala MacLaren zabrał się z piłką lewym skrzydłem i znakomicie dośrodkował do Leckiego. Ten jednak nie doszedł do piłki na piątym metrze.

Bicie w mur

Ostatnie 15 minut regulaminowego czasu gry zdecydowanie należało do Tunezyjczyków, którzy starali się wykorzystywać coraz częstsze błędy australijskiej obrony. "Kangury" miały jednak dwóch zawodników, którzy nie dopuszczali do utraty bramki. Byli to Harry Souttar i Matthew Ryan. Obaj grali więcej niż znakomicie, nie pozwalając piłce wpaść do siatki.

Ostatecznie to Australijczycy zdołali utrzymać wynik i wygrać pierwszy mecz na mistrzostwach świata od 2010 roku. "Kangury" dały sobie też szansę na wyjście z grupy po kończącym ich udział w fazie grupowej meczu z Danią. Tunezyjczyków z kolei czeka trudny mecz z Francją.

Katar 2022. Saudyjczycy fetują gola, którego strzelił Salem Al-DawsariArabski dziennikarz: "Polska ma niesamowitą drużynę". A potem wytypował wynik

Więcej o: