El. MŚ 2018. Nowy kształt Polski

Musi go wyrzeźbić trener reprezentacji Adam Nawałka, który Arkadiusza Milika stracił na czas nieokreślony. We wtorek jego piłkarze podejmują w eliminacjach mundialu Armenię. Relacja na żywo na Sport.pl od 20:45.

22-letni napastnik Napoli przeszedł w poniedziałek w rzymskiej klinice operację zrekonstruowania więzadeł przednich w lewym kolanie. Zerwał je podczas sobotniego meczu z Danią, wygranego przez gospodarzy na Stadionie Narodowym 3:2. Czeka go wielomiesięczna rehabilitacja. Na boisku zobaczymy go albo u schyłku sezonu, albo nie zobaczymy wcale.

W eliminacjach Euro 2016 Milik opuścił tylko jeden mecz. Na turnieju finałowym nie opuścił ani minuty gry. Nawałce jako selekcjonerowi po raz pierwszy zatem zdarza się stracić jakiegokolwiek absolutnie kluczowego gracza nie na moment, lecz na całą wieczność - na pewno w meczach w Rumunii (listopad) i Czarnogórze (marzec), a może nawet w rewanżu z Rumunią (czerwiec). Po raz pierwszy polski trener potrzebuje znaczącego i zarazem błyskawicznego przeprojektowania drużyny.

Dla przeciętnego kibica sprawa wydaje się banalna. Chorego napastnika wymieniamy na zdrowego i podróż na mundial kontynuujemy w tym samym rytmie. Wpuszczenia na boisko Łukasza Teodorczyka - właśnie za Milika - tłum wyczekiwał już i miesiąc temu w Kazachstanie, i w sobotę na Narodowym.

25-letni piłkarz Anderlechtu Bruksela w innych czasach - np. przed dekadą, gdy powołania do reprezentacji otrzymywali notoryczni rezerwowi - byłby w obecnej formie gwiazdą. W tym sezonie w ośmiu meczach ligi belgijskiej strzelił pięć goli (jest wiceliderem klasyfikacji strzelców), a w czterech meczach Ligi Europy - trzy. Bramkę zdobywa co 111 minut. Przy szalejących w wielkich firmach Miliku i Robercie Lewandowskim jego dorobek nikogo jednak nie rzuca na kolana. Zwłaszcza że liga belgijska to poziom przeciętny, a kiedy w minionym sezonie Teodorczyk, jeszcze w barwach Dynama Kijów, porywał się na Ligę Mistrzów, to poniósł klęskę. Wyglądał, jakby nie rozumiał, co się wokół niego dzieje. W obu meczach z Manchesterem City trener wolał go zdjąć już w przerwie.

Nawałka też nie dopuścił Teodorczyka do murawy ani w Astanie, ani w Warszawie. Z wielu powodów. Po pierwsze, sprawdzić zdążył go ledwie raz, przez kwadrans wiosennego sparingu z Serbią. Po drugie, klasyfikuje go jako ewentualnego zastępcę Lewandowskiego, typowego łowcę goli przywiązanego do pola karnego. Milik harował tymczasem na olbrzymich połaciach boiska, wspierając kolegów w manewrach defensywnych, a także łączył drugą linię z atakiem. Jest piłkarzem bardziej kompletnym i gdyby nie jego wszechstronność, to Lewandowskiemu być może znów, jak za dawnych lat, groziłoby odseparowanie od reszty drużyny.

Dlatego wypada się spodziewać, że na dłuższym dystansie Nawałka wybierze alternatywę mniej oczywistą - lukę po Miliku wypełni piątym pomocnikiem. Tak postąpił zresztą w obu przypadkach, gdy tracił napastnika Napoli. I w sobotnim meczu z Danią, i w ubiegłorocznym, rozstrzygającym o awansie na Euro meczu z Irlandią postawił na Karola Linettego.

Ten ostatni - lub Krzysztof Mączyński - patrolowałby jednak sąsiedztwo Grzegorza Krychowiaka, do gry bliżej Lewandowskiego bardziej predysponowany jest Piotr Zieliński. Rasowy rozgrywający, niepotrzebujący pochylać głowy, by kontrolować prowadzoną piłkę. Jeden z tych, którzy zostawili po sobie najlepsze wrażenie w sobotę. Wreszcie śmiały, aktywny, chcący kreować akcje zaczepne.

To rozwiązanie długoterminowe. Armenię trener Nawałka może potraktować o tyle inaczej, że to rywal teoretycznie najsłabszy w grupie eliminacyjnej, zwłaszcza na wyjazdach skupiony na defensywie, głęboko cofnięty. Jeśli minimalizować ryzyko związane z wystawianiem napastników innych niż nasza gwiazdorska para - jest jeszcze Kamil Wilczek z Broendby - to właśnie w takich meczach.

W każdym razie podstawowy skład reprezentacji z każdym meczem oddala się od kształtu, który pamiętamy z Euro 2016. W meczu z Kazachstanem musieliśmy wytrzymać bez Michała Pazdana, czyli najbardziej nieoczekiwanego bohatera tamtego turnieju; w trakcie spotkania z Danią padł Milik; z Armenią zabraknie (na szczęście z powodu drobniejszego urazu) Łukasza Piszczka, najbardziej ofensywnego wśród obrońców.

A tym razem na Narodowym nie wystarczy wygrać. Ponieważ przy równej liczbie punktów o miejscu w grupie eliminacyjnej decyduje stosunek bramek, nie warto zwalniać w ataku nigdy, niezależnie od liczby strzelonych goli. Zwłaszcza że aż pięć wbili w Armenii w sobotę Rumuni, być może główni konkurenci Polaków.

Oto Matilde Rossi, zjawiskowa dziewczyna Łukasza Skorupskiego! [ZDJĘCIA]

Zobacz wideo

źródło: Okazje.info

Więcej o: